Lalka dla odważnych
Rozpoczął się codzienny ruch w sklepie. Poświęcał także siły na wiedzę jedynego syna, którego nauczył pisać, czytać, a także wpoił mu musztrę.. Zresztą, mój Boże, któż nam broni posiadać na dnie duszy jakiś ideał, o którym pomysł osładza najcięższe chwile ? Na koniec, mogę cię zapewnić, że położenie pięknej kobiety, mającej starego męża, nie trzeba do najgorszych... Może myślała o Apollinie?. Wokulski nie mogąc wysłuchiwać ciągłych plotek subiekta, jego uwag o socjalistach i Żydach - zwolnił subiekta z pracy. Rzecki, zmęczony wędrówką i przeżyciami ostatnich lat, odnalazł spokój w bezpiecznych i jednostajnych obowiązkach związanych z prowadzeniem sklepu. Pojechali do pałacu księcia, w którym zastali arystokratycznych przedsiębiorców, samych ludzi „z tytułami”. W liście pani Meliton donosiła o rychłej licytacji kamienicy Łęckich, na którą największą ochotę posiada ich krewna, baronowa Krzeszowska. Przyszedł w imieniu barona Krzeszowskiego z prośbą o odsprzedanie byłej własności. Rzecki był bardzo oszołomiony tą decyzją i następnego dnia po południu poprosił pana Lisieckiego o zastępstwo przy kasie, a sam udał się do sądu. Pan Rzecki po powrocie do sklepu zastał czekającego Mraczewskiego, rozprawiającego o tym, jak to Wokulski straci kilkadziesiąt tysięcy rubli, nie wchodząc w biznes z Suzinem.
Tymczasem lokaj Łęckich przyniósł list od Izabeli do Wokulskiego. Z wywodów ojca Łęcka nie mogła pojąć, w jaki metodę, gdy od trzydziestu tysięcy dają dziesięć procent, on otrzymał od Wokulskiego aż trzydzieści pięć. Usłyszała, że w nocy wyjeżdża do Paryża. W pamięci utkwił mu szczególnie pewien epizod związany z poznaniem Stacha: gdy kiedyś, na zaproszenie kipera, zszedł do jego piwnicy, 1-szy raz ujrzał tam Wokulskiego z ojcem (wydającym wszystkie pieniądze na proces, twierdząc, że odzyska genialna po dziadku). Kasia, córka Hopfera, podkochiwała się w Stachu, dlatego także jej ojciec przymykał oko na fakt, iż młodzieniec kosztem edukacji zaniedbywał obowiązki. Nie był to jedyny gość - ze względu na obecność Wokulskiego, do sklepu Minclów przychodziła Kasia Hopfer. W rozmowie z rządcą Wirskim (zdeklasowany obywatel ziemski oraz żołnierz wojen napoleońskich) okazało się też, że dokładnie tak samo jak pan Ignacy, walczył kiedyś w bitwie pod Magentą i był bonapartystą. Droga upływała mu na niespokojnych myślach, ogarnęła go melancholia. Po powrocie do hotelu zastał w salonie przyjęć kilku interesantów i pakiet listów. Z kolei w profesorze, po rozmowach z Polakiem, wzmocniło się przekonanie o destrukcyjnym wpływie miłości. Nękany przez samotność, odwiedził poznanego profesora, od którego otrzymał kawałek wynalezionego metalu. Po kilku dniach otrzymał list od prezesowej Zasławskiej. Pan Ignacy bardzo dużo czasu spędzał u pani Stawskiej i jej matki pani Misiewiczowej , a oprócz tego relacjonował w swoim dzienniku życie kamienicy, między innymi dowcipy niepłacących czynszu studentów , a dodatkowo kłócącą się z nimi baronową. W procesie, do którego doszło i który został połączony z innym przeciwko studentom (baronowa wytoczyła im sprawę za niepłacenie czynszu, co zbytnio ich nie zmartwiło i nie ukróciło żartów), Stanisław udowodnił, że przedmiot sporu został zakupiony w jego sklepie. Do opowieści konkurenta o rękę Heleny odnosił się z dystansem i chłodem, wciąż bowiem marzył o małżeństwie Stacha z tą dobrą kobietą. Subiekt pisał też o wyjeździe Stacha do Moskwy w sprawie interesów z Suzinem oraz o przyjęciu poprzez panią Stawską Mraczewskiego.
[7238] [7239] [7240] [7241] [7242] [7243] [7244] [7245] [7246] [7247] [7248] [7249] [7250] [7251] [7252] [7253] [7254] [7255] [7256] [7257] [7258] [7259] [7260] [7261] [7262] [7263] [7264] [7265] [7266] [7267] [7268] [7269] [7270] [7271] [7272] [7273] [7274] [7275] [7276] [7277] [7278] [7279] [7280] [7281] [7282] [7283] [7284] [7285] [7286] [7287] [7288] [7289] [7290] [7291] [7292]