Lalka dla odważnych
Około dziewiątej spóźniony wbiegł trzeci subiekt, pan Mraczewski (blondynek z wąsikami), tłumacząc pośpiesznie powody spóźnienia. Razem z nim na przerwę wychodził Klejn. Wielokrotnie dosłownie w nocy budził chłopca, każąc się gimnastykować: „Dobrze to pamiętam, gdyż ojciec komenderując: "Pół obrotu na prawo!" lub "Lewe ramię naprzód - marsz!. Toteż mój kapitał systematycznie wzrastający był w ciągłym ruchu..”. Gardziła nim, pomimo iż prócz kilkusekundowego spotkania, nie znała go lepiej: „- Nic znasz tych osób [pokroju Wokulskiego], a ja widziałam ich przy pracy... Z zamyślenia wyrwało go spotkanie z Wysockim, robotnikiem najemnym, byłym pracownikiem przy rozładowywaniu transportu w Bydgoszczy, który opowiedział o swoim ciężkim życiu. W Wielką Niedzielę Stanisław pojechał do hrabiny, u której zastał wielu gości. Przed zobaczeniem zwierzęcia Wokulski uregulował jeszcze dług barona u dyrektora stajni za opiekę i schronienie dla konia, prosząc jednocześnie, aby na wyścigi wyprowadzano go bezimiennie. Wokulski przyjął takie warunki. Mężczyźni ustalali zasady licytacji kamienicy oraz dodatkowo jej cenę - dziewięćdziesiąt tysięcy rubli.
Rzecki był bardzo oszołomiony tą decyzją i następnego dnia po południu poprosił pana Lisieckiego o zastępstwo przy kasie, a sam udał się do sądu. Tymczasem lokaj Łęckich przyniósł list od Izabeli do Wokulskiego. - Zatem ani jedna osoba?.. Wtedy 1szy raz usłyszałem w jego głosie jakiś twardy ton, który do współcześnie dnia robi mi przykre złudzenie. Po powrocie wyznał przyjacielowi, że do Hopfera już nie wróci, ponieważ jest uczonym i posiada na to papiery od petersburskich towarzystw naukowych. Czuł się oszukany. Baronowa z wielką pretensją oznajmiła, że nie będzie już płaciła siedmiuset rubli miesięcznie, gdyż w kamienicy mieszkają niemoralni wszyscy ludzie. Wokulski pojechał do Paryża. Opowiadał o niedzielach, gdy do prezesowej zjeżdżało się bardzo dużo gości.Doskonałe rozwiązanie przyszłości kuzynki wymyśliła prezesowa, która chciała zbliżyć do niej lubianego Stanisława Wokulskiego. Zrobiło mu się żal poznanego arystokraty. Dowiedział się, że przyjaciel sprzedał sklep Szlangbaumom , a ponadto o tym, że ludzie śmieją się ze Stacha, który według nich na siłę wpycha się do salonów. Izabelę nie bardzo zmartwił stan ciotki. Zadłużony na trzydzieści dziewięć tysięcy rubli baron Krzeszowski powrócił do lokalu mieszkalnego z jedną walizką, wiernym służącym Leonem i kucharzem, co spowodowało koniec procesów żony z lokatorami.Z migawkowych i urywkowych zapisów starego subiekta dowiadujemy się o śmierci Ludwika Napoleona w Afryce w 1873 roku, o wyjeździe do Astrachania jego ulubionego subiekta – Lisieckiego, o narastaniu wrogich nastrojów do przejmujących polski handel Żydów oraz o pogarszającym się stanie zdrowia i przygnębieniu autora pamiętnika.
[1835] [1836] [1837] [1838] [1839] [1840] [1841] [1842] [1843] [1844] [1845] [1846] [1847] [1848] [1849] [1850] [1851] [1852] [1853] [1854] [1855] [1856] [1857] [1858] [1859] [1860] [1861] [1862] [1863] [1864] [1865] [1866] [1867] [1868] [1869] [1870] [1871] [1872] [1873] [1874] [1875] [1876] [1877] [1878] [1879] [1880] [1881] [1882] [1883] [1884] [1885] [1886] [1887] [1888] [1889]