3988 śmieci

Lalka dla odważnych

. Wolny czas wolał poświęcać na leżenie na łóżku i wpatrywanie się w indywidualne zakratowane okno. Pan Ignacy wraz z nim i jego siostrą mieszkał w dwóch maleńkich i skromnych pokoikach na Starym Mieście. Autor pamiętnika na jego kartach wyjaśnił genezę zajmowania obecnego sklepu: Wokulski ożenił się z wdową po Janie Minclu, a po jej śmierci odziedziczył majątek Niemców wraz ze sklepem. Mieszkał z córką Izabelą i kuzynką, panną Florentyną, kamerdynerem Mikołajem, jego żoną - kucharką i służącą Anusią. Odebrać je będziesz mogła, kiedy zechcesz, a w razie naszej śmierci dosłownie bez zwracania kredyty” , a oprócz tego informowała, że Wokulski ofiarował jej tysiąc rubli na ochronkę dla dzieci.. Po dokonanym zakupie podeszła do kantorku, w który pracował posiadacz i z wielką pogardą spojrzała na Wokulskiego, pytając o zakupione srebra Łęckich... Uczuć indywidualnych nie nazwałby miłością i ogólnie rzecz ujmując nie był pewny, czy dla oznaczenia ich istnieje w ludzkim języku stosowny wyraz. Dzięki usilnym zabiegom Jana Mincla, po roku został sprowadzony do Warszawy. Miejscem, w którym pracował przed wyjazdem kierował wtedy już Jan Mincel, świeżo poślubiony małżonek Małgorzaty Pfeifer. Łęcki zaproponował, że odda resztę pieniędzy pozostałych po spłaceniu długów, ze sprzedaży kamienicy (dwadzieścia procent) Wokulskiemu na %.

Na biurku ujrzał dwa listy, jeden od magdalenek chwalących skierowaną po Wielkanocy dziewczynę, a drugi od Marianny. Poinformowany o danych gościa wpadł we wściekłość, że służący odprawił Wokulskiego z kwitkiem. Podczas drogi nie padło ani jedno słowo.. Dał wynalazcy trzysta franków, obiecując, że kiedyś zjawi się u niego jako pracownik. Po powrocie do kraju, Wokulski otrzymał listowne zaproszenie od prezesowej do odwiedzin jej majątku w Zasławku. W pociągu jadącym do Zasławka spotkał barona Dalskiego, starszego mężczyznę też jadącego do majątku. Do Izabeli natomiast żadne argumenty nie docierały, dla niej zawsze kupiec był człowiekiem drugiej kategorii. Fachowcowi poprzedniego roku spaliło się gospodarstwo z warsztatem, a w chwili obecnej razem z matką mieszkał w ogrodowej chałupie. Udało mu się wręcz nakłonić Stacha do złożenia wizyty swoim lokatorom. Zdenerwowała się natomiast zdaniem Zasławskiej, która negatywnie wypowiedziała się o traktowaniu poprzez nią Stanisława. Wieczorami odwiedzał panią Stawką, poprzez co coraz bardziej widział negatywne cechy Łęckiej (ujawniały się w kontraście z dobrą i prostolinijną naturą pani Heleny). Gdy Krzeszowski przyszedł do Rzeckiego, chcąc odebrać zaległe pieniądze ze sprzedaży klaczy Wokulskiemu, na jaw wyszły malwersacje Maruszewicza przy pośredniczeniu w kupnie zwierzęcia (zawłaszczył dwieście rubli i sfałszował podpis barona). W myślach był na siebie zły za romantyczny idealizm, który sprawił ubóstwianie niegodnej tego kobiety. Rozdział XIV Pamiętnik starego subiekta. Tytuł rozdziału odnosi się do stanu emocjonalnego Wokulskiego po rozstaniu z Łęcką.

[3933] [3934] [3935] [3936] [3937] [3938] [3939] [3940] [3941] [3942] [3943] [3944] [3945] [3946] [3947] [3948] [3949] [3950] [3951] [3952] [3953] [3954] [3955] [3956] [3957] [3958] [3959] [3960] [3961] [3962] [3963] [3964] [3965] [3966] [3967] [3968] [3969] [3970] [3971] [3972] [3973] [3974] [3975] [3976] [3977] [3978] [3979] [3980] [3981] [3982] [3983] [3984] [3985] [3986] [3987]