Lalka dla odważnych
Kupcy warszawscy , a oprócz tego okoliczna inteligencja interesowali się przyszłością galanteryjnego sklepu pod firmą J. Nawet w niedzielę wymyślał plany wystaw okiennych: „W jego pojęciu okna nie tylko streszczały zasoby sklepu, niemniej jednak jeszcze powinny były zwracać uwagę przechodniów bądź najmodniejszym towarem, bądź pięknym ułożeniem, bądź figlem. Lubił nierzadko wystawiać na stół sklepowe zabawki, by po nakręceniu ich wszystkich równocześnie, oddawać się chwili przyjemności i wspomnień z dzieciństwa.. Powoli zbudziła się w nim głucha tęsknota do tych krajobrazów, zatem postanowił, natychmiast po powrocie Wokulskiego, wyjechać gdzieś na pełne lato”. O ósmej, wraz ze służącą, przychodziła do sklepu mamunia starego Mincla, przynosząc pracownikom kosz bułek i kawę. Jak gracz, któremu dziesięć razy z rzędu wychodzi ten sam numer w rulecie. Ignacy wziął klucze i obaj udali się do sklepu. Właściwie każdy, kto ich odwiedzał, zachwycał się subtelnością wystroju lokalu: „Kto tu wszedł, miał swobodę ruchu; nie potrzebował lękać się, że mu coś zastąpi drogę albo że on coś zepsuje. W kwietniowe popołudnie panna Izabela czytała powieść Zoli „Une page d'amour”, lecz nie mogła się skupić na treści, ponieważ wciąż myślała o serwisie i srebrach, które były u jubilera, czekając na nowego nabywcę: „Panna Izabela czuje ściśnięcie serca za serwisem i srebrami, lecz doznaje niejakiej ulgi na myśl o kweście i nowej toalecie. Odebrać je będziesz mogła, kiedy zechcesz, a w razie mojej śmierci wręcz bez zwracania kredyty” oraz informowała, że Wokulski ofiarował jej tysiąc rubli na ochronkę dla dzieci.. Rozdział IX Kładki, na których spotykają się ludzie różnorakich światów. Wokulski zaproponował jej modyfikację „pracy” (utrzymywała się nierządu) i ażeby nie pozostać gołosłownym dał jej list polecający do magdalenek.
Wraz z panią Meliton zaplanował nonszalancki spacer po Łazienkach. Przywitał go pan Tomasz i powiedział, że sprzedaje kamienicę, bo lokatorzy nie płacą (myślał, że Wokulski nie wie o jego kłopotach inwestycyjnych). Do spotkania natomiast nie doszło, ponieważ służący Krzeszowskiego powiedział, że pan jest chory i nikogo nie przyjmuje. Spacerował, a w okamgnieniu dostrzegł Łęcką z ojcem i hrabiną. W drodze miał wrażenie, że ludzie ze zdziwieniem mu się przyglądają i analizują, co też takiego musiało się stać, że o tej porze nie jest w sklepie.. ani jedna osoba?. Miała na koncepcji studentów, do których w nocy schodziły się praczki i wspólnie urządzali głośne harce, przeszkadzając jej w spokojnym śnie. W czasie pobytu w Paryżu ciągle towarzyszyły mu gorzkie wspomnienia. Do Izabeli jednak żadne argumenty nie docierały, dla niej zawsze kupiec był człowiekiem drugiej kategorii. Podczas poznawania mieszkańców budynku, jego uwagę zwróciła pani Helena. Nie myliła się. Zaczął szantażować byłego szefa, iż jeżeli zamierza wtrącić go do więzienia, to on popełni samobójstwo. Dlatego również porzucił prowadzenie sklepu, poświęcając się korporacji do handlu ze Wschodem. Co ciekawe, dopiero wtedy wydał się Izabeli godny zainteresowania. Mimo tak niekorzystnego obrotu wydarzeń, Rzecki nie przestawał wierzyć w politykę i niespodziewany powrót Stacha.
[52089] [52090] [52091] [52092] [52093] [52094] [52095] [52096] [52097] [52098] [52099] [52100] [52101] [52102] [52103] [52104] [52105] [52106] [52107] [52108] [52109] [52110] [52111] [52112] [52113] [52114] [52115] [52116] [52117] [52118] [52119] [52120] [52121] [52122] [52123] [52124] [52125] [52126] [52127] [52128] [52129] [52130] [52131] [52132] [52133] [52134] [52135] [52136] [52137] [52138] [52139] [52140] [52141] [52142] [52143]