Lalka dla odważnych
Zajmował ponure mieszkanko z oknem wychodzącym na podwórze, z widokiem na mur stojącego naprzeciw lokalu mieszkalnego... głupstwo pełne życie, którego początku nie pamiętamy, a końca nie znamy. Gdzież prawda?. Stary Mincel był fanatykiem pracy: nawet w niedzielę przesiadywał w sklepie. Wokulski wyznał, iż to dzięki trwającemu konfliktowi zbrojnemu wzbogacił się, a z dużą dokładnością dzięki bogatemu wspólnikowi i celnym inwestycjom. Nie dziw, że pan Tomasz po śmierci wielkiego króla przez dwa miesiące nosił na kapeluszu krepę”. Może mieć bardzo estetyczną, niemniej jednak jaką?. Obaj mężczyźni udali się w kierunku Łazienek. Potem od mecenasa dowiedział się o sumie, z jaką baronowa stanie do licytacji – sześćdziesiąt tysięcy rubli. Pojedynek został ustalony. Przed kilku laty Łęcka była w nim zakochana, zresztą może aktualnie również… W tej chwili przyjechał do Warszawy na występy i choćby obiecał odwiedziny, czekały cztery godziny na próżno. Po opuszczeniu towarzystwa przez pana Tomasza, Łęcka zaprosiła Wokulskiego do salonu.
Choć Oberman miał u niego kapitał wynoszący kilkaset rubli, to jednakże nie zamierzał go zagarnąć (pieniądze były przeznaczone na szkołę dla syna). Następnego dnia bohater odebrał dwa listy: jeden od pani Meliton, donoszący, jak przeważnie, o planach panny Łęckiej, a drugi od adwokata, zapraszającego go do siebie.. Z zewnątrz trzypiętrowy budynek nie demonstrował się najlepiej. Spotkaniez uczonym, który miał opinię szarlatana , a dodatkowo nawiedzonego szaleńca, w Wokulskim wywołało decyzję wyboru nowej drogi życiowej – chciał służyć ludzkości oraz zdobyć sławę. Schował podarunek z złoty medalion, który zawiesił na szyi jako szkaplerz. Dzięki wizycie w Zasławku, Wokulski na spersonalizowane oczy widział przykład rozumnego gospodarowania. Do Izabeli jednakże żadne argumenty nie docierały, dla niej w każdej chwili kupiec był człowiekiem drugiej kategorii. Rozdział VI Lasy, ruiny i czary. Ażeby przestać rozmyślać nad swym losem, jeszcze w większości wypadków przesiadywał u pięknej Heleny. Do kobiety docierała nierzadko pomysł, iż to prawdopodobnie efekt częstej bytności u nich pana Stanisława i jego pomocy przy pomnażaniu kapitalików gości. Tak też się stało. Wysiadł w Skierniewicach (oświadczając Łęckiemu, że woli „powracać na lokomotywie, niż czekać parę godzin na pociąg do Warszawy” oraz dodatkowo Starskiemu, że może żądać od niego satysfakcji, ponieważ do tej pory nie był świadomy, iż wchodzi do czyjegoś ogródka). Do opowieści konkurenta o rękę Heleny odnosił się z dystansem i chłodem, nadal bowiem marzył o małżeństwie Stacha z tą dobrą kobietą. Na początku czerwca jego obowiązki i pozycję społeczną przejął Henryk Szlangbaum. Po propozycji posiadacza mieszkania, odstąpił mężczyźnie spersonalizowane mieszkanie.
[57401] [57402] [57403] [57404] [57405] [57406] [57407] [57408] [57409] [57410] [57411] [57412] [57413] [57414] [57415] [57416] [57417] [57418] [57419] [57420] [57421] [57422] [57423] [57424] [57425] [57426] [57427] [57428] [57429] [57430] [57431] [57432] [57433] [57434] [57435] [57436] [57437] [57438] [57439] [57440] [57441] [57442] [57443] [57444] [57445] [57446] [57447] [57448] [57449] [57450] [57451] [57452] [57453] [57454] [57455]