Lalka dla odważnych
Starszy pan wpoił synowi fascynację wybitnym Francuzem. Chciałem właśnie wyjąć pestkę, która wcisnęła się mi między zęby, gdy uczułem na plecach coś jakby mocne dotknięcie rozpalonego żelaza”. Nie dziw, że pan Tomasz po śmierci wielkiego króla przez dwa miesiące nosił na kapeluszu krepę”. Pan Tomasz utrzymywał już wyłącznie kontakty z familią, a córka odwiedzała wyłącznie hrabinę Karolową. Zamykając się w świecie luksusu i zachcianek, nie znała prawdziwych realiów życia: „Dla niej nie istniały pory roku, wyłącznie wiekuista wiosna, pełna łagodnego światła, żywych kwiatów i woni. Otrzymawszy odpowiedzi na nurtujące ją pytania, wraz z Florentyną opuściła pomieszczenie.)A jak ona rozmawiała ze mną. Poprzez kolejne dwa lata po tym bolesnym wydarzeniu pan Ignacy tułał się samotnie niemal że po całej Europie, odwiedzając : Włochy, Francję, Niemcy i Anglię. Słuchacze zadeklarowali się, że wchodzą z nim w firmę. Nie potrafiła zrozumieć, jak potrafił zjednywać sobie osób. Weszli do salonu, w którym siedziała Izabela i panna Florentyna. Usłyszała, że w nocy wyjeżdża do Paryża. Stach odjechał, nie podając terminu powrotu. Poprzez zaborczość i zazdrość posunęła się dosłownie do śledzenia, choć Wokulski nie dawał jej powodów do takiego zachowania, był na każde jej skinienie.
To spowodowała nić sympatii, która zawiązała się między nimi (Rzecki obiecał wręcz, że Stach umorzy dług Wirskiemu za komorne). Tom II Rozdział I Szare dni i krwawe godziny. Odnawiał dla niej swój lokal, skupywał zagraniczne meble, a wręcz sporządził testament, w którym zapisał przyszłej małżonce wszystko, co posiadał. Opowiadał o niedzielach, gdy do prezesowej zjeżdżało się bardzo dużo gości. Była zdziwiona i zmieszana. Przez kilka następnych dni Wokulski dużo czasu spędzał na spacerach i rozmowach z Łęcką. Udało mu się dosłownie nakłonić Stacha do złożenia wizyty swoim lokatorom. Losy kamienicy rozstrzygnęły się definitywnie, gdy Krzeszowska za sto tysięcy rubli odkupiła ją od Wokulskiego (uprzednio próbowała zaniżyć cenę budynku, przysyłając najpierw listy z groźbami i pomówieniami, a w końcu własnego adwokata). W tym czasie Pani Stawska, ulegając namowom pana Ignacego, w sklepie Stacha kupiła dla własnej córeczki lalkę po wyjątkowo niskich kosztach. Nie poddając się, wciąż planował związek głównego bohatera z córką pani Misiewiczowej. Malwersant pojawił się po paru dniach u Stanisława. Jakby tego było niewiele, zatroszczył się o finansową przyszłe miesiące pani Heleny Stawskiej, z powodu której miał wyrzuty sumienia Nieustająco analizował imię „Izabela”: zamierzał dosłownie zakupić mały folwark pod Warszawą i nazwać go „Izabelinem”. Wysiadł w Skierniewicach (oświadczając Łęckiemu, że woli „powracać na lokomotywie, niż czekać parę godzin na pociąg do Warszawy” , a dodatkowo Starskiemu, że ma możliwość żądać od niego satysfakcji, ponieważ do tej pory nie był świadomy, iż wchodzi do czyjegoś ogródka). Nie zainteresował go wręcz fakt, iż Żyd złamał obietnicę pozostawienia w sklepie jego pracowników. Podczas tej rozmowy Stanisław zaproponował wspólny wyjazd do Paryża, do pracowni profesora Geista. W rozmowie ze starym subiektem młody wynalazca przedstawił własne zdanie o bezczynności arystokracji , a dodatkowo zapewnił o ogromnym szacunku, którym darzył Wokulskiego.
[48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] [88] [89] [90] [91] [92] [93] [94] [95] [96] [97] [98] [99] [100] [101] [102]