Lalka dla odważnych
Byli pośród nich ajent handlowy Szprot, fabrykant powozów pan Deklewski , a ponadto radca Węgrowicz. Około 1840 roku ojciec pana Ignacego zaczął opadać z sił i wkrótce umarł. Rzecki wspomina, iż sam też został ukarany dyscyplinką: „Franc odmierzył jakiejś kobiecie za dziesięć groszy rodzynków. Chciałem aktualnie wyjąć pestkę, która wcisnęła się mi między zęby, gdy uczułem na plecach coś jakby mocne dotknięcie rozpalonego żelaza”. Jego serce wypełniało szczęście z niespodziewanego powrotu wojaka. niemalże co miesiąc stawiałem cały majątek, a co dzień życie”. Ludzie interesują się nią, mówią o niej, składają hołdy jej poświęceniu, a znowu stary mąż jest mniej wymagający od męża w średnim wieku. Z rozmowy z ojcem dowiedziała się również, iż to właśnie Stanisław wykupił ich srebra , a ponadto jego weksle.. Co ja w tym momencie będę robił? czym będę żył?. Wraz z familią żył w strasznej biedzie: zimę spędzili u jego brata, a teraz nie posiadają na komorne, zdechł mu koń i pozostają bez środków na utrzymanie. Do spersonalizowanej dyspozycji miał dosłownie powóz. Jego bitewną przygodę zakończył upadek węgierskiej twierdzy. Wraz z panią Meliton zaplanował nonszalancki spacer po Łazienkach.
Wokulski nie odmówił, niemniej jednak zaproszenie nie zrobiło na nim wrażenia. Była zawiedziona. Stanisław z Izabelą oddalili się w stronę pomarańczarni. Wokulski dał przeczytać zafrapowanemu przyjacielowi list, w którym Izabela pisała, że muszą ładnie pożegnać Rossiego, dziękowała za wieńce dla artysty oraz dodatkowo wyrażała radość, iż za tydzień wyjeżdżają wspólnie do Paryża. Pewnego razu kiper zaprosił Ignacego i Stacha do swej piwnicy. Po uczcie w piwnicy Stach poprzez kilka dni nie pokazał się w mieszkaniu. Mając kilka tysięcy rubli dochodu przestał zajmować się handlem, zerwał ze dobrymi znajomymi i zagrzebał się w naukowych książkach”. Zdał sklep pod opiekę Lisieckiego i Szlangbauma, a sam poszedł pierwszy raz spostrzec zakup przyjaciela. Rządca wprowadził go do jeszcze jednego domu, w którym wraz z uroczą córką i matką żyła pani Helena Stawska. Kobietawyraźnie przypadła mu do gustu i rozumiał, jak nieprosto jest jej żyć, niewiedząc, czy jej mąż żyje. Dzięki wizycie w Zasławku, Wokulski na indywidualne oczy widział przykład rozumnego gospodarowania. Opowiedziała dosłownie o tym, jak kiedyś kochała się w jego stryju. Od tamtej chwili dziewczynka zapragnęła mieć podobną. Ażeby podzielić się z kimś swoimi przemyśleniami, złożył wizytę doktorowi Szumanowi, którego zastał nad rachunkami sklepu kupionego przez Szlangbauma. Gdy czyniła mu wymówki o metodę, w jaki potraktował Izabelę i podjęła próbę ich pogodzenia (przywiozła list, w którym Łęcka pisała o nudzie i samotności), ten uświadomił sobie urok zmysłowej negocjatorki. Na pytanie Szumana, kto zostanie w Olsztynie, jednogłośnie odpowiedzieli: Henryk Szlangbaum, żydowski lichwiarz, i Maruszewicz, polski malwersant.
[103] [104] [105] [106] [107] [108] [109] [110] [111] [112] [113] [114] [115] [116] [117] [118] [119] [120] [121] [122] [123] [124] [125] [126] [127] [128] [129] [130] [131] [132] [133] [134] [135] [136] [137] [138] [139] [140] [141] [142] [143] [144] [145] [146] [147] [148] [149] [150] [151] [152] [153] [154] [155] [156] [157]