7329 siła

Lalka dla odważnych

Mincel i S. Rzecki podliczał wtedy dzienny utarg i robił plany na następny dzień pracy. Nie mając kompana do rozmowy „(…)w największym sekrecie pisywał pamiętnik”, skarbiec jego wszystkich przemyśleń. Nie istniały różnice położeń jeograficznych, gdyż w Paryżu, Wiedniu, Rzymie, Berlinie czy Londynie znajdowali się wszyscy ludzie sami inni ludzie, te same obyczaje, te same sprzęty, a wręcz te same potrawy: zupy z wodorostów Oceanu Spokojnego, ostrygi z Morza Północnego, ryby z Atlantyku albo z Morza Śródziemnego, zwierzyna ze wszystkich krajów, owoce ze wszystkich części świata.. Wokulski przypatrywał się jej systematycznie. W tym samym czasie Izabela wróciła do lokalu mieszkalnego bardzo wzburzona i opowiadała Florentynie, jak to można Wokulski, „zwyczajny kupiec”, oczarował wszystkich gości na przyjęciu. Po pożegnaniu i powrocie ze spaceru, podczas którego nie spotkał obiektu swego uczucia, Wokulski znalazł w lokalu list od pani Meliton. Około południa, jadąc do adwokata, obejrzał z ulicy ową kamienicę. Pojedynek został ustalony. Rozmawiali o etykiecie: Stanisław wygłosił opinię, iż nie preferuje być niewolnikiem zasad, gdyż widział towarzystwo, gdzie o nich zapominano. W końcu i Ignacy musiał pójść, ponieważ Wokulski go poprosił, ażeby w antrakcie spektaklu wręczył aktorowi Rossiemu album z widokami Warszawy. Licytacja miała się rozpocząć za godzinę, zatem poszedł do kościoła nieopodal i do cukierni, gdzie nasłuchał się różnych wywodów i rozważań Żydów na temat licytacji. Z kolei Florentyna dała Izabeli list od baronowej Krzeszowskiej, która pisała, że ich kamienicę kupił Stanisław Wokulski przez lichwiarza Żyda, ponadto podstawiając w sądzie fałszywych licytantów.

Stach odjechał, nie podając terminu powrotu. Stach zaczął uczęszczać na uniwersytet jako wolny słuchacz, pracował dniami i nocami, w międzyczasie udzielając korepetycji, dużo czytając i wciąż się ucząc. Zamieszkał sam na Starym Mieście, otaczając się mnóstwem książek. Austriacy, a raczej Węgrzy, weszli do Bośni i Hercegowiny… Stach pisał do niego, aby zajął się kamienicą nabytą od Łęckich. Twierdziła, że jej mąż posyła kwiaty pewnej pani z tego budynku, która się źle prowadzi. Wokulski pojechał do Paryża. Droga upływała mu na niespokojnych myślach, ogarnęła go melancholia. Nie mógł zrozumieć, dlaczego ukochana przedstawiła go Starskiemu jako plenipotenta ojca, dlaczego wyrażała się o nim z ogromną pogardą (nauki angielskiego się opłaciły, ponieważ tamci rozmawiali w tym języku). Łęcka sądziła, że prezesowa zapisała majątek Kaziowi, lecz ta, przyznając mu wyłącznie tysiąc rubli rocznie dożywotniej renty, całą resztę przeznaczyła „na podrzutków i nieszczęśliwe matki”. Wyjechali na grzybobranie. Zaczęła czynić mu bezsporne nadzieje. Była dumna z możliwości nieskrępowanego flirtowania i ze swej opinii salonowej lalki. Kobieta dostrzegła w galanteryjnym kupcu wartościowego i silnego mężczyznę, a on w niej anielskie serce. Dostawała szkalujące anonimy, w których obrzucano ją najgorszymi epitetami. Powoli zaczęła do niego docierać prawda o Izabeli… Po powrocie do domu zastał Węgiełka, chcącego się pożegnać przed powrotem do Zasławia. Kobietaprzyjęła dowód miłości i poinformowała o tym panią Wąsowską, chłodno nastawioną do ich związku.

[7274] [7275] [7276] [7277] [7278] [7279] [7280] [7281] [7282] [7283] [7284] [7285] [7286] [7287] [7288] [7289] [7290] [7291] [7292] [7293] [7294] [7295] [7296] [7297] [7298] [7299] [7300] [7301] [7302] [7303] [7304] [7305] [7306] [7307] [7308] [7309] [7310] [7311] [7312] [7313] [7314] [7315] [7316] [7317] [7318] [7319] [7320] [7321] [7322] [7323] [7324] [7325] [7326] [7327] [7328]