Lalka dla odważnych
Kobiety i mężczyźni zastanawiali się nad: „pokojem san-stefańskim, wyborem nowego papieża albo szansami europejskiej wojny”.. Drzewo znajomej formy, jakiś obdarty pagórek, kolor obłoku, przelot ptaka, dosłownie powiew wiatru bez żadnego zresztą powodu budził we mnie tak szaloną rozpacz, że uciekałem od ludzi. Zaczął wypytywać Ignacego o szczegóły tej wizyty. Pan Tomasz utrzymywał już tylko kontakty z rodziną, a córka odwiedzała wyłącznie hrabinę Karolową. W ich rękach stalowe szyny zwijają się jak wstążki. Zdał sobie sprawę, ile zawdzięczał pobytowi na Syberii. Wokulski przypatrywał się jej ciągle. Mężczyzna po zakupie wielu produktów nakazał odesłanie ich do lokalu. W kolejnej części rozmowy Karolowa zaprosiła bohatera do siebie na święcone, po czym mężczyzna pożegnał się i odszedł do bocznej nawy. W tym samym czasie Izabela wróciła do domu bardzo wzburzona i opowiadała Florentynie, jak to można Wokulski, „intuicyjny kupiec”, oczarował wszystkich gości na przyjęciu. Pani Meliton, w młodości nauczycielka, a na dzień obecny swatka, miała ciężkie życie. Rozdział XIII Wielkopańskie zabawy. Po śnie, w którym Wokulski opiekował się jej domem, dbał o posag, postanowiła zaprosić go na obiad (by wykorzystać jego doskonały charakter).
Spacerował, a w parę chwil dostrzegł Łęcką z ojcem i hrabiną. Ignacy Rzecki był zdziwiony zaniedbywaniem pracy przez Wokulskiego na rzecz nagłego zainteresowania teatrem (podobnie prawa się przedstawiała, jeśli chodzi o innych subiektów i pana Obermana, nieoczekiwanych wielbicieli sztuki, którzy co wieczór też chodzili na prezentowania). Subiekt odwiózł zmienionego towarzysza na dworzec. Mówiła Stasiowi o własnych uczuciach, lecz spotykała się z obojętnością.. W dodatku dowiedział się, że przecieka dach oraz dodatkowo, że nawet jedna osoba nie wywozi śmieci. Z czasem przyzwyczaił się do tego „dziwnego” ośrodki miejskie, dużo zwiedzał, chodził w najodleglejsze miejsca , a oprócz tego do teatru, kawiarni, muzeów. W tym czasie wyrzucał sobie, że ostatnie dwa lata zmarnował na uganianiu się za Łęcką. Łęcka sądziła, że prezesowa zapisała majątek Kaziowi, lecz ta, przyznając mu jedynie tysiąc rubli rocznie dożywotniej renty, całą resztę przeznaczyła „na podrzutków i nieszczęśliwe matki”. Nazajutrz rano, po liście wzywającym ją do Warszawy, Łęcka wyjechała. Pewnego dnia pojawił się u niego Maruszewicz i próbował wyłudzić od starego subiekta prowizje za pośrednictwo w sprzedaży kamienicy Łęckich. Aby przestać rozmyślać nad swym losem, jeszcze częstokroć przesiadywał u pięknej Heleny. W trakcie rozmowy na zagadnienie ich wspólnego przyjaciela doktor skrytykował marzycielstwo Wokulskiego, które według niego było przyczyną tragedii bohatera. W imieniu bohatera stary subiekt zachęcił Helenę do otwarcia swego swojego sklepu (na który Stanisław dał fundusze). Zamieszkał u niego Mraczewski, od którego dowiedział się, że pomagał pani Stawskiej urządzać sklep w Sopocie , a dodatkowo, że gdy wyznał jej miłość, ta wybuchła płaczem. Gdy czyniła mu wymówki o metodę, w jaki potraktował Izabelę i podjęła próbę ich pogodzenia (przywiozła list, w którym Łęcka pisała o nudzie i samotności), ten uświadomił sobie urok zmysłowej negocjatorki.
[842] [843] [844] [845] [846] [847] [848] [849] [850] [851] [852] [853] [854] [855] [856] [857] [858] [859] [860] [861] [862] [863] [864] [865] [866] [867] [868] [869] [870] [871] [872] [873] [874] [875] [876] [877] [878] [879] [880] [881] [882] [883] [884] [885] [886] [887] [888] [889] [890] [891] [892] [893] [894] [895] [896]