Lalka dla odważnych
Razem z nim na przerwę wychodził Klejn. - Grosz ten zarobiłem uczciwie, wręcz ciężko, bardzo ciężko. Drzewo znajomej formy, jakiś obdarty pagórek, kolor obłoku, przelot ptaka, dosłownie powiew wiatru bez żadnego zresztą powodu budził we mnie tak szaloną rozpacz, że uciekałem od ludzi. Pan Tomasz utrzymywał już tylko kontakty z rodziną, a córka odwiedzała jedynie hrabinę Karolową.. Obok starego budynku był budowany nowy, dużo większy i Łęcka pomyślała, że to dla niej Wokulski go buduje, że woli ją tym nabyć.. Dla niej postanowił zostać bogaczem i, w konsekwencji tego, wyruszył uzyskać fortunę na wojnie z Bułgarią, mimo sceptycznych uwag swego znajomego doktora Szumana (u którego leczył się z melancholii). W 1846 udał się na Węgry (za zgodą wuja Raczka , a oprócz tego pojawiającego się we śnie ojca) wraz ze swym przyjacielem, Augustem Katzem, z którym uczestniczył w przyszłości w zwycięskiej bitwie na węgierskiej równinie (z tego miejsca obserwowali płonące wsie i unoszący się dym). Stanisław przystał na tę ofertę i złożył wizytę Żydowi, którego poprosił o wzięcie udział w licytacji budynku i jego kupno za dziewięćdziesiąt tysięcy rubli (miał zrobić to w jego imieniu, niemniej jednak w zupełnej tajemnicy). Ujrzał powóz, w którym siedziała panna Łęcka z ojcem, hrabina i prezesowa. U Karolowej miał pojawić się Rossi – tragik i artysta włoski, którego obie panie poznały dosyć dawno podczas pobytu w Paryżu. Była zawiedziona. Poinformowany o danych gościa wpadł we wściekłość, że służący odprawił Wokulskiego z kwitkiem.
Po opuszczeniu gmachu sądu pan Ignacy ciut się uspokoił, przekonując się w duchu, iż ktoś napisał zwyczajne plotki w anonimie. Gdy do ojca Izabeli przyszli lekarze na konsylium, ona w przedpokoju czekała na wybawiciela ich rodziny z oburzoną miną. W 1861 roku Ignacy zabrał Wokulskiego do siebie i tym samym Wokulski zaczął pracę u Mincla. - Więc żadna osoba?. - Ja - odpowiedział jakiś omal obcy mi głos. Wino Machalskiego było tak mocne, że teraz straciłem przytomność. Wokulski zgodził się na tę propozycję. Łęcka sądziła, że prezesowa zapisała majątek Kaziowi, lecz ta, przyznając mu wyłącznie tysiąc rubli rocznie dożywotniej renty, całą resztę przeznaczyła „na podrzutków i nieszczęśliwe matki”. Zrobiło mu się żal poznanego arystokraty. Poprzez wiele następnych dni Wokulski dużo czasu spędzał na spacerach i rozmowach z Łęcką. Uprzednio zgodziła się na odwiedziny Wokulskiego w warszawskim mieszkaniu. Kobietawyraziła swą obawę o zbliżającej się tragedii, na co Julian odpowiedział, że Stanisław ze stuprocentową pewnością porzuci wszystko żeby realizować się w badaniach naukowych. Nie myliła się. Malwersant pojawił się po kilku dniach u Stanisława. Po powrocie dzień mylił mu się z nocą, stracił rachubę czasu. Oglądał reprodukcje malarstwa oraz dodatkowo rozważał ucieczkę do bezpiecznej przestrzeni pracowni profesora Geista.
[9873] [9874] [9875] [9876] [9877] [9878] [9879] [9880] [9881] [9882] [9883] [9884] [9885] [9886] [9887] [9888] [9889] [9890] [9891] [9892] [9893] [9894] [9895] [9896] [9897] [9898] [9899] [9900] [9901] [9902] [9903] [9904] [9905] [9906] [9907] [9908] [9909] [9910] [9911] [9912] [9913] [9914] [9915] [9916] [9917] [9918] [9919] [9920] [9921] [9922] [9923] [9924] [9925] [9926] [9927]