Lalka dla odważnych
Mincel i S. Oprócz tego można było dostrzec stojące w kącie pudło z gitarą, kanapę, blaszaną miednicę pod piecem oraz starą szafę.. Jak nietrudno się domyślić, cel ich wizyt był zawsze analogiczny – nieustanne rozmowy o wybitnym francuskim cesarzu. Mniej więcej 1840 roku ojciec pana Ignacego zaczął opadać z sił i wkrótce umarł. „I tak się to zaczęło…” Rzecki wspomina, iż sklep Niemca w każdym momencie mu się podobał, ilekroć ciotka go po coś do niego wysyłała: „biegłem po sprawunki i patrzyłem na okna wystawowe”. Przez wiele lat po śmierci stryja sklep prowadzili Minclowie. Prócz tego opowiadał o trudach i cierpieniach przeżytych na wojnie, pomiędzy których najtrudniejsza do zniesienia była samotność i tęsknota za ojczyzną: „- Nie posiadasz pojęcia, co ja wycierpiałem, oddalony od wszystkich, niepewny, czy już kogo zobaczę, tak strasznie samotny. Podczas obiadu jej ojciec opowiadał o Wokulskim, zachwycając się jego majętnością i zacnością. Przed godziną byłem pełen trucizny, a aktualnie jestem tak spokojny i - jakiś pusty, jakby uciekła ze mnie dusza i wnętrzności, a została jedynie skóra i odzież. Wokulski zaproponował jej zmianę „pracy” (utrzymywała się nierządu) i ażeby nie pozostać gołosłownym dał jej list polecający do magdalenek. Dzięki usilnym zabiegom Jana Mincla, po roku został sprowadzony do Warszawy. Pani Meliton, w młodości nauczycielka, a współcześnie swatka, miała ciężkie życie. Poznał dżokeja i obiecał mu sowite uposażenie za wygraną.
O trzynastej Wokulski udał się w odwiedziny do barona. Gdy poszedł do mecenasa, zastał tam Żyda Szlangbauma. Zapowiedziała jego jutrzejsze odwiedziny. Z kolei Florentyna dała Izabeli list od baronowej Krzeszowskiej, która pisała, że ich kamienicę kupił Stanisław Wokulski przez lichwiarza Żyda, oprócz tego podstawiając w sądzie fałszywych licytantów. Natychmiast udała się do ojca, również zdziwionego tą informacją, i w parę chwil oboje zaczęli kojarzyć i łączyć fakty. Poprosił też, żeby przyjaciel zbierał od osób komorne (bez podwyżki czynszu) i pilnował, ażeby płacili w terminie. Stach spędził u niego jeszcze trzy lata, podczas których Rzecki uczył go losów dynastii Bonapartych. Młodzieniec coraz w późniejszym czasie wracał z tych wizyt, a żona Mincla oszalała na jego punkcie: chodziła jak osowiała i robiła mężowi awantury z byle powodu, choćby biedak chował się przed nią na całe dnie. Chciał zakupić statki z galanterią, a Polak miał być jego tłumaczem. Profesor był chemikiem-wynalazcą, a całą fortunę utopił w badaniach i odkryciach. Spotkaniez uczonym, który miał opinię szarlatana oraz nawiedzonego szaleńca, w Wokulskim wywołało decyzję wyboru nowej drogi życiowej – chciał służyć ludzkości oraz zdobyć sławę. Ponownie poddał się urokowi Izabeli, która podziękowała mu za ocalenie swej rodziny i przeprosiła za poprzednie zachowanie. Zdenerwowała się natomiast zdaniem Zasławskiej, która negatywnie wypowiedziała się o traktowaniu przez nią Stanisława. Od czasu do czasu zastanawiał się jednakże nad jej skłonnością do odwzajemniania sympatii adorującym ją mężczyznom. Ludzie zaczęli plotkować, iż była utrzymanką Stanisława. Choć Stanisław miał o jego umiejętnościach i osobie bardzo niskie mniemanie (doniesiono mu, iż to bawidamek i kobieciarz), to jednakże na listowną prośbę Izabeli zaangażował się w doprowadzenie do jej spotkania z włoskim muzykiem, do którego jednakże nie doszło (Wokulski nie był w stanie dalej brnąć w niezręczną sytuację).
[824] [825] [826] [827] [828] [829] [830] [831] [832] [833] [834] [835] [836] [837] [838] [839] [840] [841] [842] [843] [844] [845] [846] [847] [848] [849] [850] [851] [852] [853] [854] [855] [856] [857] [858] [859] [860] [861] [862] [863] [864] [865] [866] [867] [868] [869] [870] [871] [872] [873] [874] [875] [876] [877] [878]