7831 się

Lalka dla odważnych

Pan Ignacy wraz z nim i jego siostrą mieszkał w dwóch maleńkich i skromnych pokoikach na Starym Mieście.. O ósmej, wraz ze służącą, przychodziła do sklepu mamusia starego Mincla, przynosząc pracownikom kosz bułek i kawę. Rzecki z sympatią wspominał swojego pierwszego pracodawcę: „Na każdą Wigilię Mincel obdarowywał nas prezentami”. Rozdział IV Powrót W deszczowe i śnieżne, niedzielne popołudnie Ignacy Rzecki grał na gitarze i rozmyślał nad rychłym powrotem Wokulskiego. Rozmyślania przerwał mu nagły szmer dochodzący z sieni. Gdyby nasze obowiązki zostały do spełnienia łatwe, nie istniałaby zasługa. Odebrać je będziesz mogła, kiedy zechcesz, a w razie naszej śmierci nawet bez zwracania pożyczki” , a dodatkowo informowała, że Wokulski ofiarował jej tysiąc rubli na ochronkę dla dzieci. W dalszej części rozmowy Karolowa zaprosiła bohatera do siebie na święcone, po czym mężczyzna pożegnał się i odszedł do bocznej nawy. W dzień wyścigów na Polach Mokotowskich Wokulski pojechał ujrzeć własną klacz. Stanisław poczuł się szczęśliwy… Rozdział XIV Dziewicze marzenie. Choćby Oberman miał u niego kapitał wynoszący kilkaset rubli, to natomiast nie zamierzał go zagarnąć (pieniądze były przeznaczone na szkołę dla syna). Obiecała, że już nie zejdzie na złą drogę. Z listu wynikało prócz tego, że Wokulski kupuje kamienicę Łęckich, a Klejn dopowiedział, że robi to za pośrednictwem Szlangbauma.

W końcu postanowił, że sam pójdzie do sądu w czasie licytacji i tam na indywidualne oczy skonfrontuje pogłoski z prawdą. W 1861 roku Ignacy zabrał Wokulskiego do siebie i tym samym Wokulski zaczął pracę u Mincla. Młodzieniec coraz w przyszłości wracał z tych wizyt, a żona Mincla oszalała na jego punkcie: chodziła jak osowiała i robiła mężowi awantury z byle powodu, choć biedak chował się przed nią na pełne dnie. - krzyknął pan Leon załamując ręce. Przy dogorywającej świeczce stał Wokulski. Rzecki pamięta, jak pewnego razu nasmarowała się jakimś mazidłem: „I zmarło biedactwo niespełna we dwie doby na zakażenie krwi, tyle jedynie mając przytomności, żeby wezwać rejenta i cały majątek przekazać swemu Stasiulkowi. Tom II Rozdział I Szare dni i krwawe godziny. Z powodu tych chorych myśli coraz w zdecydowanej większości przypadków smutki topił w alkoholu. Dał wynalazcy trzysta franków, obiecując, że kiedyś zjawi się u niego jako pracownik. Ponownie ożyły w nim siły witalne, nie liczyło się już nic, prócz rychłego ujrzenia Izabeli (dosłownie kolejny złoty interes, proponowany w liście Suzina, któremu odpisał, że zgadza się, niemniej jednak na spotkaniedo Moskwy przyjedzie dopiero w październiku). Rozdział IV Wiejskie rozrywki W Zasławku Wokulski zastał całą galerię arystokratycznych typów. W czasie obiadu bohater zauważył zalotne spojrzenia narzeczonej barona – Eweliny - w stronę Starskiego. Pewnego dnia, będąc z wizytą u poznanych kobiet, Rzecki dowiedział się o zamiarze dystrybucji sklepu przez Wokulskiego. Na wieść o nowych długach męża i podejrzewając jego rychłego powrotu – zleciła Maruszewiczowi kupno nowych kapci i szlafroka. Po powrocie dzień mylił mu się z nocą, stracił rachubę czasu. Rozdział XVII Relacja narratora w trzeciej osobie.

[7776] [7777] [7778] [7779] [7780] [7781] [7782] [7783] [7784] [7785] [7786] [7787] [7788] [7789] [7790] [7791] [7792] [7793] [7794] [7795] [7796] [7797] [7798] [7799] [7800] [7801] [7802] [7803] [7804] [7805] [7806] [7807] [7808] [7809] [7810] [7811] [7812] [7813] [7814] [7815] [7816] [7817] [7818] [7819] [7820] [7821] [7822] [7823] [7824] [7825] [7826] [7827] [7828] [7829] [7830]