Lalka dla odważnych
. Rozdział IV Powrót W deszczowe i śnieżne, niedzielne popołudnie Ignacy Rzecki grał na gitarze i rozmyślał nad rychłym powrotem Wokulskiego. Zaczął wypytywać Ignacego o detale tej wizyty. Inni ludzie interesują się nią, mówią o niej, składają hołdy jej poświęceniu, a znowu stary mąż jest mniej wymagający od męża w średnim wieku.. To straszni kobiety i mężczyźni.. Co mnie to wreszcie obchodzi; gnijcie sobie w spokoju! Uświadomił sobie, że po rocznej tęsknocie, o której jego ukochana nie miała pojęcia , a dodatkowo po zdarzeniu, którego był przed momentem uczestnikiem, nie czuł już do niej prawdopodobnie nic ponad obojętność: „No, przenigdy bym nie przypuszczał, że mogą istnieć tak cudowne kuracje. Dla niej postanowił zostać bogaczem i, w konsekwencji tego, wyruszył zdobyć fortunę na wojnie z Bułgarią, pomimo sceptycznych uwag swego znajomego doktora Szumana (u którego leczył się z melancholii). Wraz z rodziną żył w strasznej biedzie: zimę spędzili u jego brata, a w chwili obecnej nie posiadają na komorne, zdechł mu koń i pozostają bez środków na utrzymanie. Zaskoczona hrabina podziękowała wylewnie, a Łęcka podejrzewając, iż Wokulski nie zna angielskiego, zaczęła komentować jego zachowanie (teraz bohater podjął decyzję o nauce tego języka). Przez kolejne dwa lata po tym bolesnym wydarzeniu pan Ignacy tułał się samotnie nieomalże że po całej Europie, odwiedzając : Włochy, Francję, Niemcy i Anglię. Dopiero po powrocie do lokalu przypomniała sobie, że posiada ich odwiedzić Wokulski. Rozdział XVIII Zdumienia, przywidzenia i obserwacje starego subiekta.
Rozpoczęła się licytacja. Młodzieniec coraz później wracał z tych wizyt, a żona Mincla oszalała na jego punkcie: chodziła jak osowiała i robiła mężowi awantury z byle powodu, choć biedak chował się przed nią na pełne dnie. Marzyło mi się, że pan Leon mówi, jak przeważnie, o potędze wiary, o upadku duchów i o potrzebie poświęcenia, czemu głośno wtórowali obecni. - Zatem nikt?.”. Rzecki dostrzegł wiszącą na niej tablicę z nazwiskiem Wokulskiego jako obecnego właściciela. Tom II Rozdział I Szare dni i krwawe godziny. Miał mu w tym pomóc pan Iumart, wykształcony pracownik Rosjanina, władający czterema językami. Pewnego dnia pomiędzy interesantów, w salonie przyjęć odwiedził Wokulskiego uczony o tajemniczym niemieckim nazwisku Geist (słyszał, że Polak latał kiedyś balonem i interesował się naukowymi odkryciami). Już podczas drogi do majątku spotkał Ochockiego, próżniaka Starskiego z wdową Wąsowską, narzeczoną barona (był świadkiem bardzo czułego powitania narzeczeństwa) oraz dodatkowo rezolutną blondynkę Felicję Janowską. Wiedział już, że panienka wychodzi za Dalskiego z litości i wyrachowania, a tak faktycznie kocha tego drugiego. Na pytanie, czy mimo tego, że nie trzeba do arystokracji, ma możliwość zabiegać o jej względy, nie odpowiedziała konkretnie. Rozdział VII, VIII, IX Pamiętnik starego subiekta. Pan Rzecki nie przestawał marzyć o ożenku Stacha z panią Heleną, by nie być teoretykiem, podjął się swatania pary. Zdenerwowała się natomiast zdaniem Zasławskiej, która negatywnie wypowiedziała się o traktowaniu przez nią Stanisława. Wypowiedział się również o marnowaniu talentu poprzez Ochockiego, a przyczynę takiego stanu widział w zadufanej arystokracji, z której Julian się wywodził.
[34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] [88]