Lalka dla odważnych
Pan Domański proponował zabranie chłopca do indywidualnych biur (na stanowisko pomocnika woźnego). Miesięcznym wynagrodzeniem młodego ucznia było dziesięć PLN, z których musiał się wyliczyć przed Niemcem, i powiedzieć, jak wiele zaoszczędził.. Ignacy wziął klucze i obaj udali się do sklepu.”. Izabela przypomniała sobie, iż poznała „tego kupca” kilka dni temu w sklepie. Ma możliwość myślała o Apollinie?. Wokulski zaproponował jej przemianę „pracy” (utrzymywała się nierządu) i aby nie pozostać gołosłownym dał jej list polecający do magdalenek. W wyniku miłej rozmowy Stanisław obiecał staruszce, iż postawi nieżyjącemu krewnemu nagrobek. Pan Ignacy otrzymał od Stacha mieszkanie przy nowym sklepie, w którym zainstalował zgromadzone przez lata poprzez subiekta bibeloty związane z francuskim rodem cesarskim. Po pożegnaniu i powrocie ze spaceru, podczas którego nie spotkał obiektu swego uczucia, Wokulski znalazł w mieszkania list od pani Meliton. W dzień wyścigów na Polach Mokotowskich Wokulski pojechał spostrzec własną klacz. Wyczyny Stanisława cały czas ją zaskakiwały. W trakcie rozmowy woźny zapowiedział pana Tomasza Łęckiego, zatem Ignacy opuścił pokój.
Rzecki pisał, że dwa tygodnie temu Stach nagle wyjechał do Paryża, a przed podróżą wezwał go do siebie i polecił, aby już nie robił tajemnicy z faktu kupna kamienicy. Mówiła Stasiowi o własnych uczuciach, lecz spotykała się z obojętnością. Zastali tam też pana Leona i parę innych osób: „Poszliśmy tam dobrze po dziewiątej i gdzież by, jeżeli już nie do jego ulubionej piwnicy, w której przy migotaniu trzech łojowych świeczek zobaczyłem kilkanaście ludzi, a między nimi pana Leona. Usiadłem zatem z dala od uczty, w głębokiej framudze, i odurzony, w półśnie, półjawie, współbiesiadnikom. - Ja - odpowiedział jakiś nieomalże obcy mi głos. Zdał sklep pod opiekę Lisieckiego i Szlangbauma, a sam poszedł 1-szy raz zobaczyć zakup przyjaciela. żeby spełnić prośbę przyjaciela i odszukać zaginionego męża kobiety, pojechał do poznanej baronowej, niegdyś interesantki w sprawie pożyczki i zlecił jej odszukanie Stawskiego (płacąc cztery tysiące franków). Schował podarunek z złoty medalion, który zawiesił na szyi jako szkaplerz. Łęcka sądziła, że prezesowa zapisała majątek Kaziowi, lecz ta, przyznając mu jedynie tysiąc rubli rocznie dożywotniej renty, całą resztę przeznaczyła „na podrzutków i nieszczęśliwe matki”. Nazajutrz rano, po liście wzywającym ją do Warszawy, Łęcka wyjechała. Izabelę nie bardzo zmartwił stan ciotki. Wypowiedział się też o marnowaniu talentu przez Ochockiego, a przyczynę takiego stanu widział w zadufanej arystokracji, z której Julian się wywodził. Co ciekawe, dopiero wtedy wydał się Izabeli godny zainteresowania. Czując, że traci pamięć – przypominał sobie tabliczkę mnożenia. Gdy pan Ignacy, podupadający na zdrowiu i tęskniący za Augustem Katzem, zachęcał go do złożenia wizyty pani Helenie, ten puszczał jego propozycję mimo uszu i obwieścił planowany wypad w interesach do Moskwy.Z migawkowych i urywkowych zapisów starego subiekta dowiadujemy się o śmierci Ludwika Napoleona w Afryce w 1873 roku, o wyjeździe do Astrachania jego ulubionego subiekta – Lisieckiego, o narastaniu wrogich nastrojów do przejmujących polski handel Żydów oraz o pogarszającym się stanie zdrowia i przygnębieniu autora pamiętnika.
[19039] [19040] [19041] [19042] [19043] [19044] [19045] [19046] [19047] [19048] [19049] [19050] [19051] [19052] [19053] [19054] [19055] [19056] [19057] [19058] [19059] [19060] [19061] [19062] [19063] [19064] [19065] [19066] [19067] [19068] [19069] [19070] [19071] [19072] [19073] [19074] [19075] [19076] [19077] [19078] [19079] [19080] [19081] [19082] [19083] [19084] [19085] [19086] [19087] [19088] [19089] [19090] [19091] [19092] [19093]