Lalka dla odważnych
Sklepem pod nieobecność nowego posiadacza zarządzał Rzecki: „Ani natomiast ciekawość ogółu, ani fizyczne i duchowe zalety trzech subiektów, ani wręcz ustalona reputacja sklepu ma możliwość nie uchroniłaby go od upadku, gdyby nie zawiadował nim czterdziestoletni pracownik firmy, przyjaciel i zastępca Wokulskiego, pan Ignacy Rzecki”. Umeblowanie pokoiku było liche: skromny stół, krzesła, żelazne łóżko, a nad nim wisząca dubeltówka (przenigdy nieużywana). Ciotka była praczką, a ojciec, chcąc wykorzystać maksymalnie czas, zajmował się klejeniem kopert.Rzecki oddawał się wspomnieniom swej pierwszej pracy: „Wstawałem rano o piątej, myłem się i zamiatałem sklep. Rozdział VI W jaki metodę nowi wszyscy pojawiają się nad starymi horyzontami.. Skierował własne kroki ulicą Karową w kierunku Wisły. Zdał sobie sprawę, ile zawdzięczał pobytowi na Syberii. Dopiero później przyszło mu na koncepcja, że on nigdzie i nigdy jej nie widział, ale - że jest tak coś - jakby na nią od dawna czekał. Pomimo wstawiennictwa Rzeckiego, Wokulski był nieugięty i na wolne miejsce przyjął pana Ziębę. W Wielką Niedzielę Stanisław pojechał do hrabiny, u której zastał wielu gości. W 1851 roku przekraczając galicyjską granicę, znalazł się w Tomaszowie, a potem przebywał w więzieniu w Zamościu. Była nauczycielka przewidywała, że gdyby Wokulski kupił i kamienicę, i klacz, to ze stuprocentową pewnością wkradłby się w łaski Izabeli. Miał zbyt duże plany powiązane z koniem…wierzył w zwycięstwo klaczy i od jej sukcesu uzależnił swoje powodzenie w miłości.
Pojedynek został ustalony. Rozważała, ze gdyby posiadał wspaniała ziemskie, a nie był parweniuszem, wtedy ma możliwość i miałby u niej szanse. Wyznała, że jej smutno, gdy po przedstawieniach zamiast bukietów kwiatów, tragik nagradzany jest tylko skromnymi brawami. Do sklepu przyszli pan Mraczewski z Rosjaninem Suzinem, partnerem Stanisława w interesach, który próbował namówić wspólnika na biznes w Paryżu i duży zarobek. Natychmiast udała się do ojca, również zdziwionego tą informacją, i momentalnie oboje zaczęli kojarzyć i łączyć fakty.. Tak również uczynił. Rzecki dowiedział się, że stróż siedzi w „kozie”, więc poszedł do lokalu mieszkalnego rządcy jako dysponent pana Wokulskiego. W rozmowie z rządcą Wirskim (zdeklasowany obywatel ziemski , a oprócz tego żołnierz wojen napoleońskich) okazało się też, że analogicznie jak pan Ignacy, walczył kiedyś w bitwie pod Magentą i był bonapartystą. Żądała jej natychmiastowego wyrzucenia, na co Rzecki, mając dość słuchania tych bzdur, wyszedł, zabierając ze sobą Wirskiego. W pociągu jadącym do Zasławka spotkał barona Dalskiego, starszego mężczyznę również jadącego do majątku. W trakcie trwającego karnawału triumfy w salonach święciła znowu panna Izabela. Wąsowska powtórzyła opinię starszej pani, według której Izabela nie zasługiwała na Wokulskiego, ponieważ był za wspaniały dla niej - rozpieszczonej panny. Gdy Krzeszowski przyszedł do Rzeckiego, chcąc odebrać zaległe pieniądze ze sprzedaży klaczy Wokulskiemu, na jaw wyszły malwersacje Maruszewicza przy pośredniczeniu w kupnie zwierzęcia (zawłaszczył dwieście rubli i sfałszował podpis barona). Po opuszczeniu pociągu błądził po nasypie wzdłuż stacji. Zamknął się w mieszkaniu na pełne tygodnie, pragnąc wyłącznie zapaść się pod ziemię, co wyznał odwiedzającemu go doktorowi Szumanowi.
[57408] [57409] [57410] [57411] [57412] [57413] [57414] [57415] [57416] [57417] [57418] [57419] [57420] [57421] [57422] [57423] [57424] [57425] [57426] [57427] [57428] [57429] [57430] [57431] [57432] [57433] [57434] [57435] [57436] [57437] [57438] [57439] [57440] [57441] [57442] [57443] [57444] [57445] [57446] [57447] [57448] [57449] [57450] [57451] [57452] [57453] [57454] [57455] [57456] [57457] [57458] [57459] [57460] [57461] [57462]