55763 samą

Lalka dla odważnych

Wokulski poprzez szkło butelek Na początku 1878 roku świat nękały masowe kwestie. Radca opowiadał jak półtora roku temu, po czterech latach małżeństwa, Minclowa zmarła, zostawiając mężowi sklep i trzydzieści tysięcy rubli w gotówce (na tę sumę pracowały dwa pokolenia Minclów): „Ten jednakże, wariat, rzucił wszystko i pojechał robić interesa na wojnie. Po tych czynnościach Rzecki zapisywał w notesie zamiar dnia. Sprzedał kalosze nabywcy, choćby ten za bardzo ich nie potrzebował. Rzecki podliczał wówczas dzienny utarg i robił plany na następny dzień pracy. Wielokrotnie wręcz w nocy budził chłopca, każąc się gimnastykować: „Dobrze to pamiętam, gdyż ojciec komenderując: "Pół obrotu na prawo!" albo "Lewe ramię naprzód - marsz!. W kilka chwil otworzyły się drzwi i stanął w nich Stanisław Wokulski. To było powodem jego ciężkiej pracy i w konsekwencji poprawienia stanu własnych funduszy: robił rachunki, odbierał towary… Ta praca była ucieczką przed samym sobą, przed zwariowaniem: „Ale gdym oderwał się od interesów, a wręcz gdym na chwilę złożył pióro, czułem ból, jakby mi - czy ty rozumiesz, Ignacy ? - jakby mi ziarno piasku wpadło do serca. Stanisław był zachwycony i zdziwiony widokiem, który ujrzał.. Patrząc na dzielnicę nędzy: Powiśle, obserwował rudery i lepianki, które zajmowali biedacy bez pracy i kasy. W towarzystwo arystokratyczne wprowadził go pan Łęcki, przedstawiając śmietankę towarzyską Warszawy. Przed zobaczeniem zwierzęcia Wokulski uregulował jeszcze dług barona u dyrektora stajni za opiekę i schronienie dla konia, prosząc równocześnie, aby na wyścigi wyprowadzano go bezimiennie. Po opuszczeniu towarzystwa poprzez pana Tomasza, Łęcka zaprosiła Wokulskiego do salonu.

Po wejściu do mieszkania bohater zabrał się do rachunków i postanowił, że złoży wizytę baronowi Krzeszowskiemu. Z listu wynikało a dodatkowo, że Wokulski kupuje kamienicę Łęckich, a Klejn dopowiedział, że robi to za pośrednictwem Szlangbauma. Była przerażona rozmiarem długów. Na stacji spotkali doktora Szumana, który oznajmił, że bankrut i próżniak Starski będzie podróżował tym samym pociągiem. Subiekt zaproponował Szumanowi spacer. Mężczyznaten wmawiał synowi, by nie wydawał na książki, lecz dokładał mu na kontynuację sprawy. - Więc nikt nie zdecyduje się na próbę?!. Minclowa też chodziła zła. Żądała jej natychmiastowego wyrzucenia, na co Rzecki, mając dość słuchania tych bzdur, wyszedł, zabierając ze sobą Wirskiego. Ponownie ożyły w nim siły witalne, nie liczyło się już nic, prócz rychłego ujrzenia Izabeli (wręcz kolejny złoty biznes, proponowany w liście Suzina, któremu odpisał, że zgadza się, ale na spotkaniedo Moskwy przyjedzie dopiero w październiku). Do Izabeli jednakże żadne argumenty nie docierały, dla niej zawsze kupiec był człowiekiem drugiej kategorii. Na zakończenie opowieści Stanisław zapytał Izabelę: „Obudzisz się ty, moja królewno?”, a kobieta wymijająco odpowiedziała: „Nie wiem, ma możliwość”. Na pytanie o prawdziwość plotki o oświadczynach Stanisława, Izabela odpowiedział wymijająco: „ma możliwość tak, może nie”. Nie krył własnego obrzydzenia i poirytowany opuścił towarzystwo, co skomentowali Ochocki i Wąsowska. W końcu postanowił zrealizować swoje długoletnie marzenie i wyjechać na wieś, nie doszło jednak do tego, ponieważ, mimo kupna biletu i spakowania bagaży, z pociągu wyskoczył po trzecim dzwonku. Gdy pan Ignacy, podupadający na zdrowiu i tęskniący za Augustem Katzem, zachęcał go do złożenia wizyty pani Helenie, ten puszczał jego ofertę mimo uszu i obwieścił planowany wypad w interesach do Moskwy.

[55708] [55709] [55710] [55711] [55712] [55713] [55714] [55715] [55716] [55717] [55718] [55719] [55720] [55721] [55722] [55723] [55724] [55725] [55726] [55727] [55728] [55729] [55730] [55731] [55732] [55733] [55734] [55735] [55736] [55737] [55738] [55739] [55740] [55741] [55742] [55743] [55744] [55745] [55746] [55747] [55748] [55749] [55750] [55751] [55752] [55753] [55754] [55755] [55756] [55757] [55758] [55759] [55760] [55761] [55762]