Lalka dla odważnych
Kupcy warszawscy oraz okoliczna inteligencja interesowali się przyszłością galanteryjnego sklepu pod korporacją J. „Równie jak pokój, nie zmieniły się od ćwierć wieku zwyczaje pana Ignacego”: budził się o szóstej rano, ubierał, wypuszczał swego starego psa imieniem Ir na podwórze, żeby pół godziny w późniejszym czasie otworzyć tylne drzwi sklepu. U ojca z kolei to portrety Napoleona zdobiły szare wnętrze czterech ścian: „Był tam jeden Napoleon w Egipcie, drugi pod Wagram, trzeci pod Austerlitz, czwarty pod Moskwą, piąty w dniu koronacji, szósty w apoteozie”. „I tak się to zaczęło…” Rzecki wspomina, iż sklep Niemca w każdej sytuacji mu się podobał, ilekroć ciotka go po coś do niego wysyłała: „biegłem po sprawunki i patrzyłem na okna wystawowe”.... Wokulski przypatrywał się jej cały czas. W wyniku miłej rozmowy Stanisław obiecał staruszce, iż postawi nieżyjącemu krewnemu nagrobek. Donosiła mu o terminach i ulubionych miejscach jej spacerów, a wówczas on aranżował niby przypadkowe spotkania. Za parę dni do Lasku Bolońskiego zajechały powozy. Poweselał bardzo, gdy służący przyniósł list od Łęckiego z zaproszeniem na jutrzejszy obiad, argumentując, że jego córka preferuje bliżej poznać nowego znajomego. Łęcka zapytała o detale spółki, do której wszedł jej ojciec. Wydedukował sobie, że Wokulski ze 100% pewnością nie zrobiłby takiego głupstwa i nie stracił tylu pieniędzy w złym interesie.
Tymczasem lokaj Łęckich przyniósł list od Izabeli do Wokulskiego. Adresatka listu była wstrząśnięta jego treścią. Rzecki pisał, że dwa tygodnie temu Stach nagle wyjechał do Paryża, a przed podróżą wezwał go do siebie i polecił, ażeby już nie robił tajemnicy z faktu kupna kamienicy. Rozmawiali o Wokulskim, nieszczęśliwej i chorej miłości, w której się zatracał, o źle ulokowanych uczuciach. Na inne uczucia mogła liczyć Małgorzata Mincell, która w wielu sytuacjach zapraszała najpierw Ignacego i Stacha do siebie na herbatę, żeby po pewnym czasie ograniczyć zaproszenie jedynie dla tego drugiego. Rzecki dowiedział się, że stróż siedzi w „kozie”, więc poszedł do lokalu mieszkalnego rządcy jako dysponent pana Wokulskiego. Po zapytaniu o lokatorów, otrzymał informację, że połowa z nich płaci czynsz, a połowa nie. Z czasem przyzwyczaił się do tego „dziwnego” miasta, dużo zwiedzał, chodził w najodleglejsze miejsca , a oprócz tego do teatru, kawiarni, muzeów. Po krótkiej chwili przyszła do niej Zasławska, która zachwalała Stanisława, mówiąc, że to doskonały i zacny człowiek. Wkrótce potem Stanisław także opuścił Zasławek. Nie poddając się, nadal planował związek głównego bohatera z córką pani Misiewiczowej. Wieczorami odwiedzał panią Stawką, przez co coraz bardziej widział negatywne cechy Łęckiej (ujawniały się w kontraście z dobrą i prostolinijną naturą pani Heleny). Kobieta dostrzegła w galanteryjnym kupcu wartościowego i silnego mężczyznę, a on w niej anielskie serce. Rozdział XII Pogodzeni małżonkowie. Rozdział XV Dusza w letargu. Zamknął się w mieszkaniu na całe tygodnie, pragnąc jedynie zapaść się pod ziemię, co wyznał odwiedzającemu go doktorowi Szumanowi.
[57410] [57411] [57412] [57413] [57414] [57415] [57416] [57417] [57418] [57419] [57420] [57421] [57422] [57423] [57424] [57425] [57426] [57427] [57428] [57429] [57430] [57431] [57432] [57433] [57434] [57435] [57436] [57437] [57438] [57439] [57440] [57441] [57442] [57443] [57444] [57445] [57446] [57447] [57448] [57449] [57450] [57451] [57452] [57453] [57454] [57455] [57456] [57457] [57458] [57459] [57460] [57461] [57462] [57463] [57464]