Lalka dla odważnych
Wokulski, położonego na Krakowskim Przedmieściu... Rozdział III Pamiętnik starego subiekta Ojciec Rzeckiego w młodości był żołnierzem, a na starość pracował jako woźny w Komisji Spraw Wewnętrznych. Po paru miesiącach od tej bolesnej straty koledzy ojca wraz z siostrą nieboszczyka radzili się nad losem autora pamiętnika. Najraniej przychodził do roboty, krajał mydło i ważył krochmal jak automat; jadł, co mu podano, w najciemniejszym kącie sklepu, omal wstydząc się tego, że doświadcza ludzkich potrzeb”. - No - dodał w parę chwil - miałem także szalone szczęście. Ogarnęła go tam dziwna choroba, przejawiająca się „bólem duszy”, doskwierającym mu do tego stopnia, iż chciało mu się „wyć” z bólu. To było powodem jego ciężkiej pracy i w konsekwencji poprawienia stanu osobistych funduszy: robił rachunki, odbierał towary… Ta praca była ucieczką przed samym sobą, przed zwariowaniem: „Niemniej jednak gdym oderwał się od interesów, a nawet gdym na chwilę złożył pióro, czułem ból, jakby mi - czy ty rozumiesz, Ignacy ? - jakby mi ziarno piasku wpadło do serca.”.)A jak ona rozmawiała ze mną. W następnej części rozmowy Karolowa zaprosiła bohatera do siebie na święcone, po czym mężczyzna pożegnał się i odszedł do bocznej nawy. Po zakończeniu wspomnień, Rzecki zadał sobie kilka pytań odnośnie nietypowego jak na kupca postępowania Wokulskiego, który kupił powóz i ogromne dom, zaopiekował się nierządnicą i dał pracę Wysockiemu. Wraz z panią Meliton zaplanował nonszalancki spacer po Łazienkach.
Bohater nie odmówił. Weszli do salonu, w którym siedziała Izabela i panna Florentyna. Zaskoczony niezadowoleniem Łęckiego, Wokulski troskliwie okładał go kompresami (pan Tomasz był bliski zapaści) i wyznaczył szczególnie wysoki % od powierzonego kapitału. Z kolei Florentyna dała Izabeli list od baronowej Krzeszowskiej, która pisała, że ich kamienicę kupił Stanisław Wokulski poprzez lichwiarza Żyda, a przy tym podstawiając w sądzie fałszywych licytantów. Usłyszała, że w nocy wyjeżdża do Paryża. Austriacy, a raczej Węgrzy, weszli do Bośni i Hercegowiny… Stach pisał do niego, aby zajął się kamienicą nabytą od Łęckich. Kilka razy zmieniał pociągi, jakby chciał uciec od prześladującej go Izabeli. Podczas podróży wysłał zawiadomienie o swym przyjeździe do Suzina, i prosił, aby przyjaciel czekał na niego na dworcu w Paryżu. W czasie pobytu w Paryżu non stop towarzyszyły mu gorzkie wspomnienia. Okazało się, że Starski to tonący w długach bankrut, widzący jedyne wybawienie w bogatej narzeczonej. Wcześniej zgodziła się na odwiedziny Wokulskiego w warszawskim mieszkaniu. Zdenerwowała się jednakże zdaniem Zasławskiej, która negatywnie wypowiedziała się o traktowaniu poprzez nią Stanisława. Pocieszenie dawały mu coraz częstsze wizyty u Heleny Stawskiej, do których zachęcał go pan Ignacy. Rozdział XII Pogodzeni małżonkowie. W przedziale Stanisław był świadkiem angielskojęzycznej rozmowy Izabeli i Starskiego, którzy nie podejrzewali, że Wokulski nauczył się tego języka u rodowitego Anglika – Collinsa. Rozdział XVII Relacja narratora w trzeciej osobie.
[16729] [16730] [16731] [16732] [16733] [16734] [16735] [16736] [16737] [16738] [16739] [16740] [16741] [16742] [16743] [16744] [16745] [16746] [16747] [16748] [16749] [16750] [16751] [16752] [16753] [16754] [16755] [16756] [16757] [16758] [16759] [16760] [16761] [16762] [16763] [16764] [16765] [16766] [16767] [16768] [16769] [16770] [16771] [16772] [16773] [16774] [16775] [16776] [16777] [16778] [16779] [16780] [16781] [16782] [16783]