47871 rozprawiała

Lalka dla odważnych

Drugim subiektem był pan Lisiecki, który po przyjściu wdał się w dyskusję z Rzeckim. Gdy zapytali Ignacego o jego zdanie, wyznał, iż „ciągnie” go sklepu Mincla na Podwalu, by uczyć się rzemiosła kupieckiego. Przez kilka lat po śmierci stryja sklep prowadzili Minclowie. Poinformował przyjaciela o swoich planach: miał intencja rozszerzyć sklep , a oprócz tego, żeby odciążyć Ignacego, zatrudnić dwóch subiektów.. Nie zapomniał też o tym, iż mężczyzna wraz ze swą córką miał w ich sklepie otwarty kredyt.. Sądzę, że dzisiaj wygodniej będzie im u mnie, gdy ojciec twój znajduje się w takich kłopotach. Po dokonanym zakupie podeszła do kantorku, w który pracował posiadacz i z wielką pogardą spojrzała na Wokulskiego, pytając o zakupione srebra Łęckich. Mimochodem zaglądał w zapadnięte poniżej bruku okna, z których wyłaniała się nędza. W Wielki Piątek Rzecki zamknął sklep o godzinie czternastej a Wokulski wziął z kasy półimperiały na datek i poszedł do kościoła. Poznał dżokeja i obiecał mu sowite wynagrodzenie za wygraną. Krzeszowska z kolei, gotowa zapłacić cenę siedemdziesięciu tysięcy, była non stop przebijana poprzez Żyda Szlangbauma, który w efekcie nabył budynek za dziewięćdziesiąt tysięcy. Podczas rozmowy woźny zapowiedział pana Tomasza Łęckiego, więc Ignacy opuścił pokój.

Pewnego wieczoru Ignacego niespodziewanie odwiedził dawny znajomy, niewidziany od piętnastu lat - kiper Machalski (byli razem na Węgrzech, a później pracowali w Szczecinie). W 1861 roku Ignacy zabrał Wokulskiego do siebie i tym samym Wokulski zaczął pracę u Mincla. Pewnego razu kiper zaprosił Ignacego i Stacha do swej piwnicy. Usiadłem zatem z dala od uczty, w głębokiej framudze, i odurzony, w półśnie, półjawie, współbiesiadnikom. Po powrocie wyznał przyjacielowi, że do Hopfera już nie wróci, ponieważ jest uczonym i ma na to papiery od petersburskich towarzystw naukowych. Czuł się oszukany. Mając wiele tysięcy rubli dochodu przestał zajmować się handlem, zerwał ze dobrymi przyjaciółmi i zagrzebał się w naukowych książkach”. Po powrocie do hotelu zastał w salonie przyjęć paru interesantów i pakiet listów. W czasie pobytu w Paryżu nieustająco towarzyszyły mu gorzkie wspomnienia. W przypływie pomysłu na zagadnienie Łęckiej, wmawiał sobie, że Starski, Ochocki, Rossi to jej kochankowie. Profesor był chemikiem-wynalazcą, a całą fortunę utopił w badaniach i odkryciach. Jednakże znudzona i egoistyczna Izabela, nieświadoma jego wewnętrznej walki, wspominała ubiegłoroczną trzydziestoosobową majówkę, na co bohater odpowiedział, że rok temu o tej porze był w Bułgarii i myślał o niej. Dowiedział się, że przyjaciel sprzedał sklep Szlangbaumom oraz dodatkowo o tym, że ludzie śmieją się ze Stacha, który według nich na siłę wpycha się do salonów. Rozdział XI W jaki metodę zaczynają się otwierać oczy. Choć Stanisław miał o jego umiejętnościach i osobie bardzo niskie mniemanie (doniesiono mu, iż to bawidamek i kobieciarz), to jednakże na listowną prośbę Izabeli zaangażował się w doprowadzenie do jej spotkania z włoskim muzykiem, do którego natomiast nie doszło (Wokulski nie był w stanie dalej brnąć w niezręczną sytuację). W końcu postanowił zrealizować prywatne długoletnie marzenie i wyjechać na wieś, nie doszło jednak do tego, ponieważ, mimo kupna biletu i spakowania bagaży, z pociągu wyskoczył po trzecim dzwonku.

[47816] [47817] [47818] [47819] [47820] [47821] [47822] [47823] [47824] [47825] [47826] [47827] [47828] [47829] [47830] [47831] [47832] [47833] [47834] [47835] [47836] [47837] [47838] [47839] [47840] [47841] [47842] [47843] [47844] [47845] [47846] [47847] [47848] [47849] [47850] [47851] [47852] [47853] [47854] [47855] [47856] [47857] [47858] [47859] [47860] [47861] [47862] [47863] [47864] [47865] [47866] [47867] [47868] [47869] [47870]