Lalka dla odważnych
. Uczęszczał najpierw do Szkoły Przygotowawczej, a po pomyślnie zdanych egzaminach końcowych do Szkoły Głównej, którą rzucił po roku nauki i wyjechał do Irkucka.. Z lokalu wychodził rzadko. Wolny czas wolał poświęcać na leżenie na łóżku i wpatrywanie się w indywidualne zakratowane okno. Pan Ignacy wraz z nim i jego siostrą mieszkał w dwóch maleńkich i skromnych pokoikach na Starym Mieście. Mniej więcej 1840 roku ojciec pana Ignacego zaczął opadać z sił i wkrótce umarł." Wokulski wyjechał, mając trzydzieści tysięcy rubli, a powrócił z… dwustu pięćdziesięcioma (z tego część w złocie). Mieszkał z córką Izabelą i kuzynką, panną Florentyną, kamerdynerem Mikołajem, jego żoną - kucharką i służącą Anusią. Zdawało mu się, że już kiedyś ją widział i że ją dobrze zna. Z kolei, gdy ona wyszła, wrócił baron z zapytaniem, o co „ta dama” pytała i co mówiła. Panie tak samo jak inni znajomi Wokulskiego wstawiły się za Mraczewskim w sprawie ponownego przyjęcia do pracy i to spowodowało, iż ten obiecał dać mu posadę w Moskwie. Na jednym z postojów w węgierskiej chacie rozżalony brakiem równości i wolności na świecie Katz popełnił samobójstwo. Poweselał bardzo, gdy służący przyniósł list od Łęckiego z zaproszeniem na jutrzejszy obiad, argumentując, że jego córka preferuje bliżej poznać nowego znajomego.
Nazajutrz poszedł do fryzjera, założył garnitur frakowy i pojechał do Łęckich. Po powrocie do sądu zastał już tam tłum osób, częstokroć starozakonnych. Pan Rzecki po powrocie do sklepu zastał czekającego Mraczewskiego, rozprawiającego o tym, jak to należy Wokulski straci kilkadziesiąt tysięcy rubli, nie wchodząc w interes z Suzinem. Odezwał się dopiero po dwóch latach pisząc, że jest w Irkucku.. Austriacy, a raczej Węgrzy, weszli do Bośni i Hercegowiny… Stach pisał do niego, żeby zajął się kamienicą kupioną od Łęckich. To spowodowała nić sympatii, która zawiązała się między nimi (Rzecki obiecał dosłownie, że Stach umorzy dług Wirskiemu za komorne). Panie żyły skromnie, utrzymując się z lekcji udzielanych poprzez schludną Stawską. Okazało się, że Starski to tonący w długach bankrut, widzący jedyne wybawienie w bogatej narzeczonej. Ponownie poddał się urokowi Izabeli, która podziękowała mu za ocalenie swej rodziny i przeprosiła za poprzednie zachowanie. Stanisław obiecał mu pracę w Bydgoszczy pod warunkiem, że dobrze wykona teraźniejsze zlecenie. Wirski opowiedział subiektowi o zabawnej scenie eksmisji studentów w asyście komornika i ślusarza, odbywającej się przez okno. Podczas rozmowy na zagadnienie ich wspólnego przyjaciela doktor skrytykował marzycielstwo Wokulskiego, które według niego było przyczyną tragedii bohatera. Pocieszenie dawały mu coraz częstsze wizyty u Heleny Stawskiej, do których zachęcał go pan Ignacy. W imieniu bohatera stary subiekt zachęcił Helenę do otwarcia swego własnego sklepu (na który Stanisław dał fundusze). Wokulski, pochłonięty tylko świadomością, że ukochana przyjęła oświadczyny i gotów „umrzeć u nóg panny”, w przypływie wspaniałomyślności zniszczył sfałszowany i hańbiący Maruszewicza weksel, co potraktowano w środowisku jako wyraz bezsilności kupca (a wszak uratował niegodziwca przed więzieniem).
[19021] [19022] [19023] [19024] [19025] [19026] [19027] [19028] [19029] [19030] [19031] [19032] [19033] [19034] [19035] [19036] [19037] [19038] [19039] [19040] [19041] [19042] [19043] [19044] [19045] [19046] [19047] [19048] [19049] [19050] [19051] [19052] [19053] [19054] [19055] [19056] [19057] [19058] [19059] [19060] [19061] [19062] [19063] [19064] [19065] [19066] [19067] [19068] [19069] [19070] [19071] [19072] [19073] [19074] [19075]