19116 rano

Lalka dla odważnych

Radca wspominał, iż młodzieniec w dzień pracował przy bufecie (w handlu winami i delikatesami), w nocy zaś pilnie się uczył: „Zachciało mu się być uczonym!. Również ją musieli całować w rękę. Miesięcznym wynagrodzeniem młodego ucznia było dziesięć zł, z których musiał się wyliczyć przed Niemcem, i powiedzieć, jak dużo zaoszczędził. Przez wiele lat po śmierci stryja sklep prowadzili Minclowie. jak mi Bóg miły!. Przeglądając księgę dłużników posiadacz sklepu wyczytał, iż choć wspominany Tomasz Łęcki posiada dług wynoszący sto czterdzieści tysięcy rubli, to jakiś czas temu jego córka Izabela powiększył go zakupem portmonetki. Pięknie je urządził bogatymi meblami, a ogół uzupełniały różnorodne ciekawe drobiazgi.. Mężczyzna po zakupie wielu towarów nakazał odesłanie ich do lokalu mieszkalnego. Przywitał się i zapewnił o wygranej klaczy Sułtanki, żeby nie stało się zadość zakładowi damy. Wyczyny Stanisława nieustannie ją zaskakiwały. Zdecydował, że odda za inkasenta pieniądze dla firmy, a on kiedyś mu je zwróci (Rzecki nie był zadowolony z takiego rozwiązania). Budynek miał być kupiony dla Wokulskiego, niemniej jednak nie przez niego, gdyż figurantem na licytacji miał być Szlangbaum. Wokulski jednakże, mimo iż powszechnie wiadomo było, że niedługo i tak wybiera się do tego aglomeracje na wystawę - odmówił.

Licytacja miała się zacząć za godzinę, zatem poszedł do kościoła nieopodal i do cukierni, gdzie nasłuchał się różnorakich wywodów i rozważań Żydów na zagadnienie licytacji. Z zamieszania i prawdopodobnej awantury uratowało wszystkich przybycie Wokulskiego, który nakazał Żydom, ażeby o osiemnastej przyszli do niego i wtedy dostaną pieniądze. Usłyszała, że w nocy wyjeżdża do Paryża. - Ja - odpowiedział jakiś nieomalże obcy mi głos. Wówczas 1-szy raz usłyszałem w jego głosie jakiś twardy ton, który do obecnie dnia robi mi przykre wrażenie. Zamieszkał sam na Starym Mieście, otaczając się mnóstwem książek. Rzecki dowiedział się, że stróż siedzi w „kozie”, więc poszedł do lokalu mieszkalnego rządcy jako dysponent pana Wokulskiego. W rozmowie z rządcą Wirskim (zdeklasowany obywatel ziemski oraz dodatkowo żołnierz wojen napoleońskich) okazało się również, że analogicznie jak pan Ignacy, walczył kiedyś w bitwie pod Magentą i był bonapartystą. Jej mąż Ludwik, oskarżony o morderstwo na lichwiarce, uciekł za granicę, a gdy prawdziwego mordercę znaleziono, a jego uniewinniono, nie dał znaku życia. Nie mógł zrozumieć, dlaczego ukochana przedstawiła go Starskiemu jako plenipotenta ojca, dlaczego wyrażała się o nim z ogromną pogardą (edukacji angielskiego się opłaciły, ponieważ tamci rozmawiali w tym języku). Profesor był chemikiem-wynalazcą, a całą fortunę utopił w badaniach i odkryciach. Po powrocie do państwie, Wokulski otrzymał listowne zaproszenie od prezesowej do odwiedzin jej majątku w Zasławku. W trakcie poznawania mieszkańców budynku, jego uwagę zwróciła pani Helena. Pewnego dnia kuzynkę odwiedziła pani Wąsowska wraz z Julianem Ochockim. Rozdział XII Pogodzeni małżonkowie. Na wieść o nowych długach męża i podejrzewając jego rychłego powrotu – zleciła Maruszewiczowi kupno nowych kapci i szlafroka.

[19061] [19062] [19063] [19064] [19065] [19066] [19067] [19068] [19069] [19070] [19071] [19072] [19073] [19074] [19075] [19076] [19077] [19078] [19079] [19080] [19081] [19082] [19083] [19084] [19085] [19086] [19087] [19088] [19089] [19090] [19091] [19092] [19093] [19094] [19095] [19096] [19097] [19098] [19099] [19100] [19101] [19102] [19103] [19104] [19105] [19106] [19107] [19108] [19109] [19110] [19111] [19112] [19113] [19114] [19115]