Lalka dla odważnych
TOM I Rozdział I Jak wygląda firma J. Mógł tak leżeć godzinami: „Lecz im mniej wychodził, tym w znaczącej liczbie sytuacji marzył o jakiejś dalekiej podróży na wieś lub za granicę. Powoli zbudziła się w nim głucha tęsknota do tych krajobrazów, zatem postanowił, natychmiast po powrocie Wokulskiego, wyjechać gdzieś na pełne lato”. Po południu przychodzili kontrahenci całkiem dobrze ubrani i bardziej zamożni. Wtedy to opowiadał Ignacemu tajniki sztuki kupieckiej i sprzedawanych towarów. Jak gracz, któremu dziesięć razy z rzędu wychodzi ten sam numer w rulecie.. Bywało, chodzę, jem, rozmawiam, myślę przytomnie, rozpatruję się w pięknej okolicy, dosłownie śmieję się i jestem wesół, a mimo to czuję jakieś tępe ukłucie, jakiś drobny niepokój, jakąś nieskończenie małą obawę. Ten stan chroniczny, męczący nad wszelki wyraz, lada okoliczność rozdmuchiwała w burzę.Rzecki powoli dostrzegał zmiany, które zaszły w „Stasiu” wskutek wojny: „- Boję się twojej trzeźwości, pod wpływem której gadasz jak wariat. Sytuacji nie poprawiał fakt, iż hrabina cały czas wypominała dziewczynie, iż ta nie wyszła dotychczas za mąż i w ten sposób nie pomogła ojcu: „Marszałek nie jest wprawdzie Adonisem, no - ale. Otrzymawszy odpowiedzi na nurtujące ją pytania, wraz z Florentyną opuściła pomieszczenie.". Rzecki, zmęczony wędrówką i przeżyciami ostatnich lat, odnalazł spokój w bezpiecznych i jednostajnych obowiązkach związanych z prowadzeniem sklepu.
Stanisław przystał na tę ofertę i złożył wizytę Żydowi, którego poprosił o wzięcie udział w licytacji budynku i jego kupno za dziewięćdziesiąt tysięcy rubli (miał zrobić to w jego imieniu, niemniej jednak w zupełnej tajemnicy). W dzień wyścigów na Polach Mokotowskich Wokulski pojechał zobaczyć własną klacz. Wokulski za tę zniewagę , a oprócz tego za impertynencje podstarzałego adoratora do panny Izabeli, wyzwał go na pojedynek. Przywitał go pan Tomasz i powiedział, że sprzedaje kamienicę, bo lokatorzy nie płacą (myślał, że Wokulski nie wie o jego kłopotach finansowych). Do sklepu przyszli pan Mraczewski z Rosjaninem Suzinem, partnerem Stanisława w interesach, który próbował namówić wspólnika na interes w Paryżu i duży zarobek. Zapowiedziała jego jutrzejsze odwiedziny.. W rozmowie z rządcą Wirskim (zdeklasowany obywatel ziemski , a dodatkowo żołnierz wojen napoleońskich) okazało się również, że dokładnie tak samo jak pan Ignacy, walczył kiedyś w bitwie pod Magentą i był bonapartystą. Z powodu tych chorych koncepcji coraz w znaczącej liczbie sytuacji smutki topił w alkoholu. Dzisiaj w majątku przebywała jego narzeczona, Julian Ochocki, Kazimierz Starski (zalecający się do wdowy Wąsowskiej, właścicielki ogromnego majątku), a odwiedzał go częściej pan Łęcki z córką. Poprzez wiele następnych dni Wokulski dużo czasu spędzał na spacerach i rozmowach z Łęcką. Rozdział VII, VIII, IX Pamiętnik starego subiekta. Pewnego dnia pojawił się u niego Maruszewicz i próbował wyłudzić od starego subiekta prowizje za pośrednictwo w dystrybucji kamienicy Łęckich. Parę dni w późniejszym czasie lokaj barona oznajmił powrót pana. Gdy Krzeszowski przyszedł do Rzeckiego, chcąc odebrać zaległe pieniądze ze dystrybucji klaczy Wokulskiemu, na jaw wyszły malwersacje Maruszewicza przy pośredniczeniu w kupnie zwierzęcia (zawłaszczył dwieście rubli i sfałszował podpis barona). Na początku października adwokat Wokulskiego publicznie odczytał jego testament, z którego wynikało, że część majątku przypadała Ochockiemu, Rzeckiemu, pani Stawskiej, jak i Węgiełkowi oraz dodatkowo braciom Wysockim.
[53694] [53695] [53696] [53697] [53698] [53699] [53700] [53701] [53702] [53703] [53704] [53705] [53706] [53707] [53708] [53709] [53710] [53711] [53712] [53713] [53714] [53715] [53716] [53717] [53718] [53719] [53720] [53721] [53722] [53723] [53724] [53725] [53726] [53727] [53728] [53729] [53730] [53731] [53732] [53733] [53734] [53735] [53736] [53737] [53738] [53739] [53740] [53741] [53742] [53743] [53744] [53745] [53746] [53747] [53748]