14260 przypadkowe

Lalka dla odważnych

Znał go od 1860 roku, gdy Stanisław był subiektem u Hopfera i miał wtedy nieco ponad dwadzieścia lat. Siadał wówczas w kantorku przy oknie, gdzie mieściło się jego stanowisko pracy.. Ciotka była praczką, a ojciec, chcąc wykorzystać maksymalnie czas, zajmował się klejeniem kopert.Rzecki oddawał się wspomnieniom swej pierwszej pracy: „Wstawałem rano o piątej, myłem się i zamiatałem sklep..Rzecki powoli dostrzegał zmiany, które zaszły w „Stasiu” wskutek wojny: „- Boję się twojej trzeźwości, pod wpływem której gadasz jak wariat. Czekając na gospodarza nie nudził się, otaczały go bowiem rzeczy, które warto było oglądać. Podróżowała po świecie, jadała ze srebrnych talerzy. Gardziła nim, pomimo iż prócz kilkusekundowego spotkania, nie znała go całkiem dobrze: „- Nic znasz tych ludzi [pokroju Wokulskiego], a ja widziałam ich przy pracy.. Ma możliwość myślała o Apollinie?. Ujrzał powóz, w którym siedziała panna Łęcka z ojcem, hrabina i prezesowa. O jedenastej przyszła do Wokulskiego Marianna, zmieniona nie do poznania.

Po powrocie do sądu zastał już tam tłum ludzi, częściej starozakonnych. Mężczyźni uzgodnili ostatnie okoliczności pożyczki i starszy z nich zapytał, czy to prawda, że Wokulski kupił jego kamienicę. Pewnego razu kiper zaprosił Ignacego i Stacha do swej piwnicy. Zgodny chór natomiast osłabnął, gdy pan Leon zaczął tłomaczyć, że należałoby nareszcie wypróbować owej gotowości do czynu. Po uczcie w piwnicy Stach poprzez wiele dni nie pokazał się w mieszkaniu. Współcześnie w majątku przebywała jego narzeczona, Julian Ochocki, Kazimierz Starski (zalecający się do wdowy Wąsowskiej, właścicielki ogromnego majątku), a odwiedzał go w dużej liczbie przypadków pan Łęcki z córką. Pewnego dnia pojawił się u niego Maruszewicz i próbował wyłudzić od starego subiekta prowizje za pośrednictwo w dystrybucji kamienicy Łęckich. żeby przestać rozmyślać nad swym losem, jeszcze częściej przesiadywał u pięknej Heleny. Losy kamienicy rozstrzygnęły się definitywnie, gdy Krzeszowska za sto tysięcy rubli odkupiła ją od Wokulskiego (uprzednio próbowała zaniżyć cenę budynku, przysyłając najpierw listy z groźbami i pomówieniami, a w końcu swojego adwokata). W bohaterze coraz bardziej wzmagały się uwagi, co do trafności wyboru obiektu swych gorących uczuć. Kobieta dostrzegła w galanteryjnym kupcu wartościowego i silnego mężczyznę, a on w niej anielskie serce. Po powrocie do lokalu bohater, wskutek doznanego szoku i zdegustowania, popadł w apatię, ponownie nawiedzały go przywidzenia. Wysiadł w Skierniewicach (oświadczając Łęckiemu, że woli „powracać na lokomotywie, niż czekać parę godzin na pociąg do Warszawy” oraz dodatkowo Starskiemu, że ma możliwość żądać od niego satysfakcji, ponieważ do tej pory nie był świadomy, iż wchodzi do czyjegoś ogródka). Spod kół wyciągnął go dróżnik Wysocki, brat furmana, któremu kiedyś pomógł (na jego prośbę kolejarza przeniesiono z Częstochowy do Skierniewic). Ignacy Rzecki nie czuł się najlepiej, był zmęczony życiem, a jedyne swe nadzieje pokładał w Stachu Wokulskim i Napoleonie IV, do takiego stanu doprowadziło go odsunięcie od czynnego życia, jakim było dla niego prowadzenie sklepu (który Wokulski sprzedał Henrykowi Szlangbaumowi). Do uszu Rzeckiego dochodziły masowe plotki o miejscu pobytu Wokulskiego.

[14205] [14206] [14207] [14208] [14209] [14210] [14211] [14212] [14213] [14214] [14215] [14216] [14217] [14218] [14219] [14220] [14221] [14222] [14223] [14224] [14225] [14226] [14227] [14228] [14229] [14230] [14231] [14232] [14233] [14234] [14235] [14236] [14237] [14238] [14239] [14240] [14241] [14242] [14243] [14244] [14245] [14246] [14247] [14248] [14249] [14250] [14251] [14252] [14253] [14254] [14255] [14256] [14257] [14258] [14259]