Lalka dla odważnych
Radca zaczął opowiadać o osobistej osiemnastoletniej znajomości z Wokulskim. głupstwo eskapadę do Turcji. Powoli zbudziła się w nim głucha tęsknota do tych krajobrazów, więc postanowił, natychmiast po powrocie Wokulskiego, wyjechać gdzieś na całe lato”. Rozdział III Pamiętnik starego subiekta Ojciec Rzeckiego w młodości był żołnierzem, a na starość pracował jako woźny w Komisji Spraw Wewnętrznych. Pan Ignacy wspominał pokój ciotki, w którym wisiały fotografię świętych. O szóstej otwierałem główne drzwi tudzież okiennicę. Rano w bardzo wielu przypadkach klientami byli służący lub biedacy. Ten stan chroniczny, męczący nad wszelki wyraz, lada okoliczność rozdmuchiwała w burzę. W kwietniowe popołudnie panna Izabela czytała powieść Zoli „Une page d'amour”, lecz nie mogła się skupić na treści, ponieważ wciąż myślała o serwisie i srebrach, które były u jubilera, czekając na nowego nabywcę: „Panna Izabela czuje ściśnięcie serca za serwisem i srebrami, lecz doznaje niejakiej ulgi na myśl o kweście i nowej toalecie.." Paradne są te wielkie damy; próżniak, szuler, nawet złodziej, byle miał nazwisko, stanowi dla nich dobre towarzystwo, przynajmniej fizjognomią zamiast ojca przypominał lokaja swej matki. Co ja w tej chwili będę robił? czym będę żył?. Mimochodem zaglądał w zapadnięte poniżej bruku okna, z których wyłaniała się nędza. W drodze powrotnej znowu miał przywidzenia z przeszłości, non stop bił się z dręczącymi go myślami.
Przez całą tę scenę małżeństwo nie zamieniło ze sobą ani wyrazu. Wokulski nie mogąc wysłuchiwać ciągłych plotek subiekta, jego uwag o socjalistach i Żydach - zwolnił subiekta z pracy. Dziewczyna w kilka chwil wahania zgodziła się i w zaciszu pokoju pana Ignacego opowiedziała nowopoznanemu mężczyźnie historię własnego życia. Rozdział X Pamiętnik starego subiekta. Gospodarz poprosił, ażeby gość wypowiedział się o handlu z Rosją okowitą i zbożem, na co Wokulski stwierdził, iż zna się wyłącznie na handlu towarami (perkalem), opowiadając, jak można na tym zajęciu zarobić. Potem odsprzedał zwierzę za osiemset rubli. Izabela cieszyła się z jego wygranej w pojedynku z baronem, którego nie lubiła po niegdysiejszych umizgach, a który w wiele dni po przegranym pojedynku przysłał jej list z przeprosinami i pochwałami bohatera. Rozmawiali o etykiecie: Stanisław wygłosił opinię, iż nie woli być niewolnikiem zasad, gdyż widział towarzystwo, gdzie o nich zapominano. Po wejściu do domu bohater zabrał się do rachunków i postanowił, że złoży wizytę baronowi Krzeszowskiemu. Po wejściu służącego, proszącego w imieniu pana do gabinetu, Wokulski opuścił roześmiane towarzystwo. Baronowa z wielką pretensją oznajmiła, że nie będzie już płaciła siedmiuset rubli miesięcznie, gdyż w kamienicy mieszkają niemoralni ludzie. Po pożegnaniu i deklaracji Juliana o rychłych odwiedzinach, Wokulski wstąpił jeszcze po Węgiełka i razem udali się w kierunku miasta. Rozmowa z nią była następnym bodźcem wyrywającym go z otępienia. Oglądał reprodukcje malarstwa , a oprócz tego rozważał ucieczkę do bezpiecznej przestrzeni pracowni profesora Geista. Gdy pan Ignacy, podupadający na zdrowiu i tęskniący za Augustem Katzem, zachęcał go do złożenia wizyty pani Helenie, ten puszczał jego propozycję pomimo uszu i obwieścił planowany wypad w interesach do Moskwy. Gdy do subiekta przyszedł list od Węgiełka, pan Ignacy dowiedział się o wybuchu w zasławskim zamku, z czego doktor Szuman wysnuł hipotezę o śmierci Wokulskiego w ruinach.
[316] [317] [318] [319] [320] [321] [322] [323] [324] [325] [326] [327] [328] [329] [330] [331] [332] [333] [334] [335] [336] [337] [338] [339] [340] [341] [342] [343] [344] [345] [346] [347] [348] [349] [350] [351] [352] [353] [354] [355] [356] [357] [358] [359] [360] [361] [362] [363] [364] [365] [366] [367] [368] [369] [370]