Lalka dla odważnych
W 1870 roku wrócił do Warszawy z niewielkim funduszem: „Poprzez pół roku szukał zajęcia, z daleka omijając handle korzenne, których po na dzień obecny dzień nienawidzi, aż nareszcie przy protekcji swego dzisiejszego dysponenta, Rzeckiego, wkręcił się do sklepu Minclowej, która akurat została wdową, i - w rok potem ożenił się z babą grubo starszą od niego”. W sklepie prócz starego subiekta pracowało jeszcze trzech facetów. Rzecki podliczał wtedy dzienny utarg i robił plany na następny dzień pracy. Wolny czas wolał poświęcać na leżenie na łóżku i wpatrywanie się w swoje zakratowane okno. Gdy zapytali Ignacego o jego zdanie, wyznał, iż „ciągnie” go sklepu Mincla na Podwalu, ażeby uczyć się rzemiosła kupieckiego.Klepie go po wypukłej piersi, ściska za prawą i za lewą rękę, a nareszcie oparłszy na jego ostrzyżonej głowie własną dłoń wykonywa nią taki ruch, jakby mu chciał maść wetrzeć w okolicę ciemienia”. - No - dodał po chwili - miałem też szalone szczęście. Gruba gra?. Półki uginały się pod ilością luksusowych towarów. Doszła do wniosku, że mężczyzna ją osacza i że próbuje wkraść się, przez planowane z nią małżeństwo, do sfery arystokracji." Paradne są te wielkie damy; próżniak, szuler, wręcz złodziej, byle miał nazwisko, stanowi dla nich dobre towarzystwo, przynajmniej fizjognomią zamiast ojca przypominał lokaja swej matki.. Wpatrzył się nie gorzej w jej rozmarzone oczy i nie wiadomo skąd przypomniał sobie niezmierny spokój syberyjskich pustyń, gdzie bywa niekiedy tak cicho, że nieomalże słychać szelest duchów wracających ku zachodowi. Uczuć własnych nie nazwałby miłością i generalnie nie był ewidentny, czy dla oznaczenia ich istnieje w ludzkim języku adekwatny wyraz.
Wokół damy kręcił się pan Mraczewski, pomagając w wyborze. W następnej części rozmowy Karolowa zaprosiła bohatera do siebie na święcone, po czym mężczyzna pożegnał się i odszedł do bocznej nawy. Stanisław poczuł się szczęśliwy… Rozdział XIV Dziewicze marzenie. U Karolowej miał pojawić się Rossi – tragik i artysta włoski, którego obie panie poznały dosyć dawno podczas pobytu w Paryżu. O trzynastej trzydzieści Wokulski był już Łazienkach (pani Meliton doniosła mu w liście, że Izabela będzie tam o czternastej). Miał nadzieję sprzedać kamienicę za sto dwadzieścia tysięcy rubli (choćby była warta siedemdziesiąt). Zubożały arystokrata wrócił do domu powozem Wokulskiego i opowiedział córce o wyniku licytacji. Roztrząsanie tematu przerwało pojawienie się Żydów, ponownie przychodzących po pieniądze. Nie zaprzeczył, mówiąc też, że usuwa jej wszystkie przeszkody spod nóg. Rozdział XX Pamiętnik starego subiekta. Czuł się oszukany. Panie żyły skromnie, utrzymując się z lekcji udzielanych poprzez atrakcyjną Stawską. Zdenerwowany wybiegł z pokoju i poszedł na spacer. Odnawiał dla niej swój mieszkanie, skupywał zagraniczne meble, a wręcz sporządził testament, w którym zapisał przyszłej małżonce wszystko, co posiadał. Wiedział już, że panienka wychodzi za Dalskiego z litości i wyrachowania, a tak faktycznie kocha tego drugiego. Subiekt obserwował, jak Żyd, czując się właścicielem w pełnym tego wyrazu znaczenie, zachowywał się pogardliwie i arogancko wobec podwładnych, wyrzucił z pracy inkasenta za rzekomy brak właściwego szacunku.
[43889] [43890] [43891] [43892] [43893] [43894] [43895] [43896] [43897] [43898] [43899] [43900] [43901] [43902] [43903] [43904] [43905] [43906] [43907] [43908] [43909] [43910] [43911] [43912] [43913] [43914] [43915] [43916] [43917] [43918] [43919] [43920] [43921] [43922] [43923] [43924] [43925] [43926] [43927] [43928] [43929] [43930] [43931] [43932] [43933] [43934] [43935] [43936] [43937] [43938] [43939] [43940] [43941] [43942] [43943]