Lalka dla odważnych
Radca zaczął opowiadać o osobistej osiemnastoletniej znajomości z Wokulskim. Rozdział II Rządy starego subiekta Ignacy Rzecki od dwudziestu pięciu lat mieszkał w pokoiku przy sklepie, który poprzez ten czas kilkukrotnie zmieniał właścicieli. Mógł tak leżeć godzinami: „Lecz im mniej wychodził, tym w wielu wypadkach marzył o jakiejś dalekiej podróży na wieś albo za granicę. Kupiec Mincel zgodził się przyjąć ucznia do siebie w zamian za wikt i opierunek. Rozdział IV Powrót W deszczowe i śnieżne, niedzielne popołudnie Ignacy Rzecki grał na gitarze i rozmyślał nad rychłym powrotem Wokulskiego. Po szybkim zrobieniu poczęstunku mężczyźni zaczęli rozmawiać o wojnie i o polityce. Szukałem ustroni tak pustej, gdzie bym mógł upaść na ziemię i nie podsłuchany poprzez nikogo, wyć z bólu jak pies. Izabela Łęcka była estetyczną kobietą, wychowaną w komfortowych założeniach, sypiającą w puchach, mającą wszystko, o czym mogła zamarzyć. Zresztą, mój Boże, któż nam broni mieć na dnie duszy jakiś ideał, o którym pomysł osładza najcięższe chwile ? Na koniec, mogę cię zagwarantować, że położenie pięknej kobiety, mającej starego męża, nie należy do najgorszych.”. W ich rękach stalowe szyny zwijają się jak wstążki. Po dokonanym zakupie podeszła do kantorku, w który pracował posiadacz i z wielką pogardą spojrzała na Wokulskiego, pytając o zakupione srebra Łęckich. Wokulski nie odmówił, ale zaproszenie nie zrobiło na nim wrażenia. W pewnym momencie bohatera potrącił baron Krzeszowski.
Za parę dni do Lasku Bolońskiego zajechały powozy. Wahała się między podziwem dla jego niespożytej energii, odwagi i zapału, a z drugiej strony pogardą dla jego kupieckiej profesji. Weszli do salonu, w którym siedziała Izabela i panna Florentyna. Miał nadzieję sprzedać kamienicę za sto dwadzieścia tysięcy rubli (choćby była warta siedemdziesiąt). Wydedukował sobie, że Wokulski oczywiście nie zrobiłby takiego głupstwa i nie stracił tylu kasy w złym interesie. Pan Rzecki po powrocie do sklepu zastał czekającego Mraczewskiego, rozprawiającego o tym, jak to Wokulski straci kilkadziesiąt tysięcy rubli, nie wchodząc w biznes z Suzinem. W trakcie rozmowy woźny zapowiedział pana Tomasza Łęckiego, zatem Ignacy opuścił pokój. Zaskoczony niezadowoleniem Łęckiego, Wokulski troskliwie okładał go kompresami (pan Tomasz był bliski zapaści) i wyznaczył w szczególności wysoki procent od powierzonego kapitału. Rozmawiali o Wokulskim, nieszczęśliwej i chorej miłości, w której się zatracał, o źle ulokowanych uczuciach. Stach i po tym nieszczęściu milczał, niemniej jednak osowiał jeszcze bardziej. Dowiedziawszy się, że odwiedza ją Izabela, natychmiast wrócił do Warszawy. W procesie, do którego doszło i który został połączony z innym przeciwko studentom (baronowa wytoczyła im sprawę za niepłacenie czynszu, co zbytnio ich nie zmartwiło i nie ukróciło żartów), Stanisław udowodnił, że przedmiot sporu został zakupiony w jego sklepie. To wszystko jednakże pozwoliło kobiecie uzmysławić sobie uczucie, którym obdarzyła bohatera. Mając poczucie emocjonalnego wyniszczenia, upadając i powstając, usiłował popełnić samobójstwo i rzucił się pod koła pociągu. Ta rozmowa dostarczyła Stanisławowi energii. Gdy do subiekta przyszedł list od Węgiełka, pan Ignacy dowiedział się o wybuchu w zasławskim zamku, z czego doktor Szuman wysnuł hipotezę o śmierci Wokulskiego w ruinach.
[30493] [30494] [30495] [30496] [30497] [30498] [30499] [30500] [30501] [30502] [30503] [30504] [30505] [30506] [30507] [30508] [30509] [30510] [30511] [30512] [30513] [30514] [30515] [30516] [30517] [30518] [30519] [30520] [30521] [30522] [30523] [30524] [30525] [30526] [30527] [30528] [30529] [30530] [30531] [30532] [30533] [30534] [30535] [30536] [30537] [30538] [30539] [30540] [30541] [30542] [30543] [30544] [30545] [30546] [30547]