Lalka dla odważnych
Kupcy warszawscy , a oprócz tego okoliczna inteligencja interesowali się przyszłością galanteryjnego sklepu pod korporacją J. Uczęszczał najpierw do Szkoły Przygotowawczej, a po pomyślnie zdanych egzaminach końcowych do Szkoły Głównej, którą rzucił po roku nauki i wyjechał do Irkucka. Gdy zapytali Ignacego o jego zdanie, wyznał, iż „ciągnie” go sklepu Mincla na Podwalu, ażeby uczyć się rzemiosła kupieckiego. Potem drzwiami od podwórka wbiegał stary Mincel mrucząc: Morgen!, poprawiał szlafmycę, dobywał z szuflady księgę, wciskał się w fotel i parę razy ciągnął za sznurek kozaka.Rzecki powoli dostrzegał zmiany, które zaszły w „Stasiu” wskutek wojny: „- Boję się twojej trzeźwości, pod wpływem której gadasz jak wariat. Tak było kiedyś… W obecnej chwili, gdy rozeszła się już wieść o bankructwie Łęckich, inni ludzie przestali ich zapraszać, a wręcz odwiedzać. Od czasu, gdy dowiedziała się od hrabiny Karolowej o złej sytuacji ojca, o jego bankructwie, długach wekslowych oraz dodatkowo licytacji kamienicy była bardzo wystraszona. W sklepie poprosiła pana Mraczewskiego o poradę w wyborze rękawiczek.)A jak ona rozmawiała ze mną." Zapłać temu panu!. To wszystko przypominało mu spersonalizowane dzieciństwo i młodość, które upłynęły na ciężkiej pracy i nauce. W towarzystwo arystokratyczne wprowadził go pan Łęcki, przedstawiając śmietankę towarzyską Warszawy. Poprzez kolejne dwa lata po tym bolesnym wydarzeniu pan Ignacy tułał się samotnie niemal że po całej Europie, odwiedzając : Włochy, Francję, Niemcy i Anglię. Poślubiła człowieka, który ją bił i był alkoholikiem.
Pojedynek został ustalony. Wahała się między podziwem dla jego niespożytej energii, odwagi i zapału, a z drugiej strony pogardą dla jego kupieckiej profesji. Po opuszczeniu towarzystwa przez pana Tomasza, Łęcka zaprosiła Wokulskiego do salonu. Ten potwierdził i zaproponował, że odsprzeda ją za tę samą sumę zawsze, na co panu Tomaszowi stanęły w oczach łzy. Mówiła Stasiowi o własnych uczuciach, lecz spotykała się z obojętnością. Oglądał paryskie uliczki, kamienice, osób, zastanawiając się, dlaczego mieszkańcy stolicy Francji tak bardzo wyróżniają się od Warszawiaków. W jednym z nich Suzin donosił o przełożeniu sesji na godzinę dwudziestą, i prosił o załatwienie czekających petentów. Opowiadał o niedzielach, gdy do prezesowej zjeżdżało się bardzo dużo gości. Łęcka sądziła, że prezesowa zapisała majątek Kaziowi, lecz ta, przyznając mu tylko tysiąc rubli rocznie dożywotniej renty, całą resztę przeznaczyła „na podrzutków i nieszczęśliwe matki”. Niewątpliwe poruszenie wywołało w niej jednakże zainteresowanie Stanisławem ze strony Wąsowskiej: „Nie był to już jakiś tam kupiec galanteryjny, ale człowiek, który wracał z Paryża, miał ogromny majątek i stosunki, którym zachwycał się baron, którego kokietowała Wąsowska”. Stanisław obiecał mu pracę w Olsztynie pod warunkiem, że dobrze wykona obecne zlecenie. Przedtem zgodziła się na odwiedziny Wokulskiego w warszawskim mieszkaniu. W trakcie poznawania mieszkańców budynku, jego uwagę zwróciła pani Helena. W tym okresie Pani Stawska, ulegając namowom pana Ignacego, w sklepie Stacha zakupiła dla osobistej córeczki lalkę po wyjątkowo niskiej cenie. Szuman wygłosił również pochwałę pieniądza, siły napędowej społeczeństwa (podziwiał inwestycyjne zdolności Żydów). Tytuł rozdziału odnosi się do stanu emocjonalnego Wokulskiego po rozstaniu z Łęcką.
[1844] [1845] [1846] [1847] [1848] [1849] [1850] [1851] [1852] [1853] [1854] [1855] [1856] [1857] [1858] [1859] [1860] [1861] [1862] [1863] [1864] [1865] [1866] [1867] [1868] [1869] [1870] [1871] [1872] [1873] [1874] [1875] [1876] [1877] [1878] [1879] [1880] [1881] [1882] [1883] [1884] [1885] [1886] [1887] [1888] [1889] [1890] [1891] [1892] [1893] [1894] [1895] [1896] [1897] [1898]