154 przy

Lalka dla odważnych

. Kolejnym pracownikiem sklepu był August Katz, który obsługiwał stanowisko mydlarskie: „Mizerny ten człeczyna odznaczał się niezwykłą punktualnością. Po chwili otworzyły się drzwi i stanął w nich Stanisław Wokulski.. Rozumiesz mnie, Stasiu?.. Tak było kiedyś… W obecnej chwili, gdy rozeszła się już wieść o bankructwie Łęckich, wszyscy przestali ich zapraszać, a wręcz odwiedzać. Nie patrzyła na scenę, która aktualnie skupiała uwagę wszystkich, ale gdzieś przed siebie, nie wiadomo gdzie i na co. Wpatrzył się lepiej w jej rozmarzone oczy i nie wiadomo skąd przypomniał sobie niezmierny spokój syberyjskich pustyń, gdzie bywa niekiedy tak cicho, że niemal słychać szelest duchów wracających ku zachodowi. Gdy wyszła z kaplicy, zaprosił ją do mieszkania Rzeckiego. W wyniku miłej rozmowy Stanisław obiecał staruszce, iż postawi nieżyjącemu krewnemu nagrobek. Wokulski uświadomił sobie, że widział go uprzednio w towarzystwie Izabeli. Był przyrodnikiem, chemikiem , a ponadto wynalazcą pasjonatem, zakochanym w osobistych naukowych i technicznych odkryciach, marzącym o budowie maszyny latającej. Razem pojechali obejrzeć nowy zakup posiadacza sklepu – klacz.

Zaszedł jeszcze do sklepu, gdzie okazało się, że inkasent Oberman zgubił ponad czterysta rubli, które należały do korporacji Wokulskiego. Poinformował ją o wynajętym pokoju, dał pieniądze na zagospodarowanie, na maszynę do szycia, i zapewnił, żeby o nic się nie martwiła (powiedział, ze z całą pewnością poszukają się chętni na używanie z ich krawieckich usług). W 1861 roku Ignacy zabrał Wokulskiego do siebie i tym samym Wokulski zaczął pracę u Mincla. Wówczas 1-szy raz usłyszałem w jego głosie jakiś twardy ton, który do na dzień dzisiejszy dnia robi mi przykre złudzenie. Miała na myśli studentów, do których w nocy schodziły się praczki i wspólnie urządzali głośne harce, przeszkadzając jej w spokojnym śnie. Mamusia lokatorki była smutna widząc, jak jej córka w oczekiwaniu na powrót męża, powoli traci życie. Droga upływała mu na niespokojnych myślach, ogarnęła go melancholia. Z nierzadko przyzwyczaił się do tego „dziwnego” ośrodki miejskie, dużo zwiedzał, chodził w najodleglejsze miejsca , a ponadto do teatru, kawiarni, muzeów. Pewnego dnia wśród interesantów, w salonie przyjęć odwiedził Wokulskiego uczony o tajemniczym niemieckim nazwisku Geist (słyszał, że Polak latał kiedyś balonem i interesował się naukowymi odkryciami). Rozdział III Człowiek szczęśliwy z miłości. Gdy wraz z prezesową robił codzienny przegląd stodół, obór i inwentarza, po raz 1szy spotkał otyłych parobków i porządne czworaki. Ponownie poddał się urokowi Izabeli, która podziękowała mu za ocalenie swej rodziny i przeprosiła za poprzednie zachowanie. Wokulski po raz pierwszy został z ukochaną w rzeczywistości sam na sam. Uprzednio zgodziła się na odwiedziny Wokulskiego w warszawskim mieszkaniu. Od tamtej chwili dziewczynka zapragnęła posiadać podobną. Zamieszkał u niego Mraczewski, od którego dowiedział się, że pomagał pani Stawskiej urządzać sklep w Suwałkach oraz dodatkowo, że gdy wyznał jej miłość, ta wybuchła płaczem.

[99] [100] [101] [102] [103] [104] [105] [106] [107] [108] [109] [110] [111] [112] [113] [114] [115] [116] [117] [118] [119] [120] [121] [122] [123] [124] [125] [126] [127] [128] [129] [130] [131] [132] [133] [134] [135] [136] [137] [138] [139] [140] [141] [142] [143] [144] [145] [146] [147] [148] [149] [150] [151] [152] [153]