3309 przy

Lalka dla odważnych

Mincel i S. Czas upływał im na rozmowie o Wokulskim. Snuli domysły, dlaczego porzucił sklep (na szczęście dobrze prosperujący pod opieką i zarządem przyjaciela „tego wariata” – Ignacego Rzeckiego) i wyjechał na wojnę turecką, biorąc gotówkę po zmarłej żonie.", ciągnął mnie w odpowiednim kierunku za ogon tego ubrania”.. Rzecki z sympatią wspominał własnego pierwszego pracodawcę: „Na każdą Wigilię Mincel obdarowywał nas prezentami”.. W końcu poinformowała Izabelę, że długi wekslowe jej ojca ktoś wykupił, o co panna Łęcka posądzała swą ciotkę, hrabinę Krzeszowską. Po obiedzie panna Łęcka otrzymała drugi list od ciotki (hrabina przepraszała za propozycję w sprawie sreber , a ponadto donosiła, iż Wokulski zaofiarował kolejną sumę wspomagającą jej działalność dobroczynną – zobowiązał się pokryć koszty odrestaurowania i wystroju grobu w kościele). Z zamyślenia wyrwało go spotkanie z Wysockim, robotnikiem najemnym, byłym pracownikiem przy rozładowywaniu transportu w Poznaniu, który opowiedział o swoim ciężkim życiu. Wraz z familią żył w strasznej biedzie: zimę spędzili u jego brata, a w tym momencie nie posiadają na komorne, zdechł mu koń i pozostają bez środków na utrzymanie. To wszystko nie wzbudziło w Wokulskim takiego podniecenia, jakie odczuł w chwili, gdy dostrzegł Izabelę. Słuchacze zadeklarowali się, że wchodzą z nim w firmę. Rozdział XII Wędrówki za cudzymi interesami.

Doktor, zaskoczony udziałem przyjaciela w wyścigach, zgodził się. Poszedł na spacer nad Wisłę, gdzie rozważał sens prywatnej miłości, zastanawiał się nad powodami zaproszenia na obiad oraz dodatkowo jak ma się zachować i w co ubrać. Przed paru laty Łęcka była w nim zakochana, zresztą może aktualnie też… Teraz przyjechał do Warszawy na występy i choć obiecał odwiedziny, czekały cztery godziny na próżno. Była zawiedziona. Dopiero po powrocie do lokalu mieszkalnego przypomniała sobie, że ma ich odwiedzić Wokulski. Marianna bardzo mu dziękowała. Budynek miał być kupiony dla Wokulskiego, niemniej jednak nie przez niego, gdyż figurantem na licytacji miał być Szlangbaum. Pan Ignacy zastanawiał się nad sytuacją polityczną w Europie. Oglądał paryskie uliczki, kamienice, osób, zastanawiając się, dlaczego mieszkańcy stolicy Francji tak bardzo różnią się od Warszawiaków. Wkrótce potem Stanisław też opuścił Zasławek. Pan Ignacy bardzo dużo czasu spędzał u pani Stawskiej i jej matki pani Misiewiczowej oraz relacjonował w swoim dzienniku życie kamienicy, między innymi dowcipy niepłacących czynszu studentów oraz kłócącą się z nimi baronową. W tym okresie czasu Pani Stawska, ulegając namowom pana Ignacego, w sklepie Stacha kupiła dla spersonalizowanej córeczki lalkę po szczególnie niskiej cenie. By podzielić się z kimś swoimi przemyśleniami, złożył wizytę doktorowi Szumanowi, którego zastał nad rachunkami sklepu kupionego przez Szlangbauma. Dając dróżnikowi wiele sturublówek poradził, żeby na drugi raz nie ściągał żadnego człowieka z torów. W końcu postanowił zrealizować prywatne długoletnie marzenie i wyjechać na wieś, nie doszło natomiast do tego, ponieważ, pomimo kupna biletu i spakowania bagaży, z pociągu wyskoczył po trzecim dzwonku. Odwiedzali go liczni znajomi, a pośród nich doktor Szuman (w trakcie jednej z wizyt nazwał Wokulskiego „polskim romantykiem”) , a ponadto Julian Ochocki, egzekutor testamentu prezesowej, który doniósł panu Ignacemu o śmierci Łęckiego (o apopleksję zakończoną śmiercią przyprawiło go odesłanie marszałka poprzez swoją córkę) i w konsekwencji tego o wycofaniu się wszystkich adoratorów panny Izabeli.

[3254] [3255] [3256] [3257] [3258] [3259] [3260] [3261] [3262] [3263] [3264] [3265] [3266] [3267] [3268] [3269] [3270] [3271] [3272] [3273] [3274] [3275] [3276] [3277] [3278] [3279] [3280] [3281] [3282] [3283] [3284] [3285] [3286] [3287] [3288] [3289] [3290] [3291] [3292] [3293] [3294] [3295] [3296] [3297] [3298] [3299] [3300] [3301] [3302] [3303] [3304] [3305] [3306] [3307] [3308]