32073 przeznaczył

Lalka dla odważnych

Rozdział II Rządy starego subiekta Ignacy Rzecki od dwudziestu pięciu lat mieszkał w pokoiku przy sklepie, który poprzez ten czas kilkakrotnie zmieniał właścicieli. Sprzedał kalosze kontrahentowi, choćby ten za bardzo ich nie potrzebował. Musieli wrócić przed piętnastą.. Bo widzisz, najgorszą samotnością nie jest ta, która otacza człowieka, niemniej jednak ta pustka w nim samym, kiedy z kraju nie wyniósł ani cieplejszego spojrzenia, ani serdecznego słówka, ani nawet iskry oczekiwań. W końcu poinformowała Izabelę, że długi wekslowe jej ojca ktoś wykupił, o co panna Łęcka posądzała swą ciotkę, hrabinę Krzeszowską. W kolejnej części listu ciotka chwaliła tego człowieka: „Kilku takich Wokulskich, a czuję, że na starość zostałabym demokratką. Doszła do wniosku, że mężczyzna ją osacza i że próbuje wkraść się, przez planowane z nią małżeństwo, do sfery arystokracji.”. Wraz z pięcioma towarzyszami przebrał się w chłopskie odzienie i udał na tułaczkę w kierunku Turcji. Rozmowa uspokoiła Stacha – Julian nie był jego rywalem. Była nauczycielka przewidywała, że gdyby Wokulski kupił i kamienicę, i klacz, to ze stuprocentową pewnością wkradłby się w łaski Izabeli. Stanisław wspomniał o planowanym wyjeździe na wystawę do Paryża. W końcu postanowił, że sam pójdzie do sądu w czasie licytacji i tam na osobiste oczy skonfrontuje pogłoski z prawdą.

Pan Rzecki po powrocie do sklepu zastał czekającego Mraczewskiego, rozprawiającego o tym, jak to Wokulski straci kilkadziesiąt tysięcy rubli, nie wchodząc w interes z Suzinem. Pewnego wieczoru Ignacego niespodziewanie odwiedził dawny znajomy, niewidziany od piętnastu lat - kiper Machalski (byli razem na Węgrzech, a w przyszłości pracowali w Olsztynie). Przy dogorywającej świeczce stał Wokulski. W jednym domu mieszkało trzech studentów, którzy nie dość, że od kilku miesięcy nie płacili czynszu, to i hardo twierdzili, że płacić nie będą (motywowali to górnolotnymi ideami i celami społecznymi). Żądała jej natychmiastowego wyrzucenia, na co Rzecki, mając dość słuchania tych bzdur, wyszedł, zabierając ze sobą Wirskiego. Rządca wprowadził go do jeszcze jednego domu, w którym wraz z uroczą córką i matką żyła pani Helena Stawska. W marzeniach widział Stacha przy boku Heleny. Po powrocie do państwie, Wokulski otrzymał listowne zaproszenie od prezesowej do odwiedzin jej majątku w Zasławku. Stanisław obiecał mu pracę w Wrocławiu pod warunkiem, że dobrze wykona teraźniejsze zlecenie. Kolejne trzy rozdziały powieści zajmują zapiski starego subiekta. Występują w nich rozważania na tematy polityczne, jak również analizy ówczesnych wydarzeń. Udało mu się dosłownie nakłonić Stacha do złożenia wizyty swoim lokatorom. Podzielił się ze swym dobroczyńcą pragnieniem ślubu z Marianną. Rozmowa z nią była dalszym bodźcem wyrywającym go z otępienia. Spod kół wyciągnął go dróżnik Wysocki, brat furmana, któremu kiedyś pomógł (na jego prośbę kolejarza przeniesiono z Częstochowy do Skierniewic). Gdy pan Ignacy, podupadający na zdrowiu i tęskniący za Augustem Katzem, zachęcał go do złożenia wizyty pani Helenie, ten puszczał jego ofertę mimo uszu i obwieścił planowany wyjazd w interesach do Moskwy.

[32018] [32019] [32020] [32021] [32022] [32023] [32024] [32025] [32026] [32027] [32028] [32029] [32030] [32031] [32032] [32033] [32034] [32035] [32036] [32037] [32038] [32039] [32040] [32041] [32042] [32043] [32044] [32045] [32046] [32047] [32048] [32049] [32050] [32051] [32052] [32053] [32054] [32055] [32056] [32057] [32058] [32059] [32060] [32061] [32062] [32063] [32064] [32065] [32066] [32067] [32068] [32069] [32070] [32071] [32072]