Lalka dla odważnych
Po powrocie do pokoju służący Piotr przyniósł mężczyznom obiad. Zarazem widok przedmiotów, wyrobionych nie wczoraj i mogących służyć kilku pokoleniom, nastrajał go na jakiś ton uroczysty”. Izabela Łęcka była ładną kobietą, wychowaną w komfortowych zobowiązaniach, sypiającą w puchach, mającą wszystko, o czym mogła zamarzyć.. Wokulski przypatrywał się jej bez przerwy. Wpatrzył się nie gorzej w jej rozmarzone oczy i nie wiadomo skąd przypomniał sobie niezmierny spokój syberyjskich pustyń, gdzie bywa niekiedy tak cicho, że niemal słychać szelest duchów wracających ku zachodowi. Wzbudziło to w nim nadzieję spotkania ukochanej. Jej czas wypełniało organizowanie w swym domu schadzek dla zakochanych. Przed zobaczeniem zwierzęcia Wokulski uregulował jeszcze dług barona u dyrektora stajni za opiekę i schronienie dla konia, prosząc równocześnie, ażeby na wyścigi wyprowadzano go bezimiennie. Wyczyny Stanisława bez ustanku ją zaskakiwały. O jedenastej przyszła do Wokulskiego Marianna, zmieniona nie do poznania. Do spotkania natomiast nie doszło, ponieważ służący Krzeszowskiego powiedział, że pan jest chory i nikogo nie przyjmuje. Po powrocie do sądu zastał już tam tłum ludzi, w wielu wypadkach starozakonnych. Gdy ojciec się położył, zaczęła podejrzewać, iż zbliża się nieuchronnie termin jej zamążpójścia (nie brała pod uwagę Wokulskiego).
Była przerażona rozmiarem długów. Zapowiedziała jego jutrzejsze odwiedziny. Usłyszała, że w nocy wyjeżdża do Paryża. Podczas drogi nie padło ani jedno słowo. Po uczcie w piwnicy Stach przez wiele dni nie pokazał się w mieszkaniu. Pół roku po śmierci Jana Mincla Stach ożenił się z wdową (Rzecki nie potrafił wyjaśnić, jak do tego doszło). Rozdział XXI Pamiętnik starego subiekta. Tak też uczynił. W czasie pobytu w Paryżu bez przerwy towarzyszyły mu gorzkie wspomnienia. Pokazał Wokulskiemu cztery pudełka, w których zostały szafiry (w bransolecie, broszy, naszyjniku oraz dodatkowo kolczykach) dla narzeczonej. Łęcka sądziła, że prezesowa zapisała majątek Kaziowi, lecz ta, przyznając mu jedynie tysiąc rubli rocznie dożywotniej renty, całą resztę przeznaczyła „na podrzutków i nieszczęśliwe matki”. Była zdziwiona i zmieszana. Stanisław obiecał mu pracę w Gdańsku pod warunkiem, że dobrze wykona teraźniejsze zlecenie. Nazajutrz rano, po liście wzywającym ją do Warszawy, Łęcka wyjechała. Rozdział XI W jaki metodę zaczynają się otwierać oczy. Któregoś dnia pan Ignacy poinformował przyjaciela o ważnej nowinie: Ludwik Stawski żył pod przybranym nazwiskiem w Algierze, wskutek czego jego żona zrezygnowała z założenia sklepu i, ażeby uniknąć dalszego wstydu - zastanawiała się nad wyjazdem pod Częstochowę.
[17744] [17745] [17746] [17747] [17748] [17749] [17750] [17751] [17752] [17753] [17754] [17755] [17756] [17757] [17758] [17759] [17760] [17761] [17762] [17763] [17764] [17765] [17766] [17767] [17768] [17769] [17770] [17771] [17772] [17773] [17774] [17775] [17776] [17777] [17778] [17779] [17780] [17781] [17782] [17783] [17784] [17785] [17786] [17787] [17788] [17789] [17790] [17791] [17792] [17793] [17794] [17795] [17796] [17797] [17798]