Lalka dla odważnych
Gdzież prawda?. ". Przez pełne życie był bardzo sprawny i wyprostowany: „Trzymał się prosto jak sztaba, miał nieduże faworyty i wąs do góry; szyję okręcał czarną chustką i nosił srebrny kolczyk w uchu”. Mniej więcej 1840 roku ojciec pana Ignacego zaczął opadać z sił i wkrótce umarł. Rano częstokroć klientami byli służący lub biedacy. Córka wśród kandydatów starających się o jej rękę mogła przebierać: „Wiktor Emanuel, oczarowany pięknością jego córki, zaszczycał go własną przyjaźnią i wręcz chciał mu nadać tytuł hrabiego. Nie istniały pory dnia, gdyż nieraz przez całe miesiące kładła się spać o ósmej rano, a jadała obiad o drugiej po północy. Po obiedzie panna Łęcka otrzymała drugi list od ciotki (hrabina przepraszała za propozycję w sprawie sreber , a dodatkowo donosiła, iż Wokulski zaofiarował kolejną sumę wspomagającą jej działalność dobroczynną – zobowiązał się pokryć koszty odrestaurowania i wystroju grobu w kościele). Otrzymawszy odpowiedzi na nurtujące ją pytania, wraz z Florentyną opuściła pomieszczenie... Po szybkim pożegnaniu z poznanymi gośćmi wyszedł. Rozważała, ze gdyby posiadał dobra ziemskie, a nie był parweniuszem, wtedy ma możliwość i miałby u niej szanse. W dniu, w którym Wokulski miał przyjść na obiad, panna Izabela wróciła od hrabiny nienajlepsza i rozgniewana.
Łęcki zaproponował, że odda resztę gotówki pozostałych po spłaceniu długów, ze dystrybucji kamienicy (dwadzieścia procent) Wokulskiemu na %. Licytacja miała się zacząć za godzinę, więc poszedł do kościoła nieopodal i do cukierni, gdzie nasłuchał się różnych wywodów i rozważań Żydów na zagadnienie licytacji. W trakcie rozmowy woźny zapowiedział pana Tomasza Łęckiego, zatem Ignacy opuścił pokój. Podał się za plenipotenta pana Tomasza. Ten potwierdził i zaproponował, że odsprzeda ją za tę samą sumę w każdym momencie, na co panu Tomaszowi stanęły w oczach łzy. Rzecki pisał, że dwa tygodnie temu Stach nagle wyjechał do Paryża, a przed podróżą wezwał go do siebie i polecił, żeby już nie robił tajemnicy z faktu kupna kamienicy. Mężczyznaten wmawiał synowi, aby nie wydawał na książki, lecz dokładał mu na kontynuację sprawy. Mając wiele tysięcy rubli dochodu przestał zajmować się handlem, zerwał ze znajomymi i zagrzebał się w naukowych książkach”. Przedtem zapytał pana Klejna, wynajmującego tam lokal mieszkalny, o drogę. Nachodziły go myśli, ażeby już nie wracać do Warszawy. Dzięki wizycie w Zasławku, Wokulski na indywidualne oczy widział przykład rozumnego gospodarowania. Gdy ludzie poszli na sąsiednie wzgórze, a Wokulski wskazał kamień do napisu, Węgiełek opowiedział swemu dobroczyńcy i jego towarzyszce wzruszającą legendę o śpiącej królewnie. Bohater jednakże cały czas idealizował swą wybrankę, pomimo iż wciąż nie otrzymał dokładnie sprecyzowanej odpowiedzi o jej zamiarach. Poprosił Wokulskiego o zgodę, którą ten natychmiast wyraził, przeznaczając jednocześnie pieniądze na posag dziewczyny i prosząc, aby przed ślubem kamieniarz go odwiedził. Ta rozmowa dostarczyła Stanisławowi energii. Spotkał się jeszcze dwa razy z Wąsowską, adwokatem i rejentem, a po uregulowaniu wszystkich spraw wyjechał, a jego majątek (sprzęty, konie, powóz i inne rzeczy) wykupił Henryk Szlangbaum.
[2106] [2107] [2108] [2109] [2110] [2111] [2112] [2113] [2114] [2115] [2116] [2117] [2118] [2119] [2120] [2121] [2122] [2123] [2124] [2125] [2126] [2127] [2128] [2129] [2130] [2131] [2132] [2133] [2134] [2135] [2136] [2137] [2138] [2139] [2140] [2141] [2142] [2143] [2144] [2145] [2146] [2147] [2148] [2149] [2150] [2151] [2152] [2153] [2154] [2155] [2156] [2157] [2158] [2159] [2160]