2167 przedsiębiorcy

Lalka dla odważnych

Umeblowanie pokoiku było liche: skromny stół, krzesła, żelazne łóżko, a nad nim wisząca dubeltówka (przenigdy nieużywana). Drugim subiektem był pan Lisiecki, który po przyjściu wdał się w dyskusję z Rzeckim. Izabela przypomniała sobie, iż poznała „tego kupca” kilka dni temu w sklepie. To straszni inni ludzie.. Może myślała o Apollinie?.. Rozdział X Pamiętnik starego subiekta. Doktor, zaskoczony udziałem przyjaciela w wyścigach, zgodził się. Choćby Wokulski wygrał pojedynek, postrzeliwszy barona w twarz, to mecenas zarzucił mu lekkomyślne zachowanie i ostrzegł przed arystokracją, mogącą teraz odstąpić od planowanej firmy. Po kilku dniach do Wokulskiego przeszedł Maruszewicz prosząc, w imieniu barona Krzeszowskiego, o pożyczkę pieniężną w zamian dając weksel. Po krótkiej i rzeczowej rozmowie ustalili uwarunkowania: Stanisław zobowiązał się opłacać pokój i sprzęty, póki Marianna nie stanie na nogi i poprosił, aby żona furmana miała na nią oko i w razie problemów, aby jej pomogła. Poinformowany o danych gościa wpadł we wściekłość, że służący odprawił Wokulskiego z kwitkiem. Z zamieszania i prawdopodobnej awantury uratowało wszystkich przybycie Wokulskiego, który nakazał Żydom, żeby o osiemnastej przyszli do niego i wówczas dostaną pieniądze.

Rzecki pisał, że dwa tygodnie temu Stach nagle wyjechał do Paryża, a przed podróżą wezwał go do siebie i polecił, ażeby już nie robił tajemnicy z faktu kupna kamienicy. Pewnego dnia Staś całkowicie zniknął dwóch oczu niepokojącemu się subiektowi. Po powrocie wyznał przyjacielowi, że do Hopfera już nie wróci, ponieważ jest uczonym i ma na to papiery od petersburskich towarzystw naukowych. Poprzez zaborczość i zazdrość posunęła się nawet do śledzenia, choćby Wokulski nie dawał jej powodów do takiego zachowania, był na prawie każde jej skinienie. Pan Ignacy zastanawiał się nad sytuacją polityczną w Europie. Austriacy, a raczej Węgrzy, weszli do Bośni i Hercegowiny… Stach pisał do niego, by zajął się kamienicą kupioną od Łęckich. Rzecki dostrzegł wiszącą na niej tablicę z nazwiskiem Wokulskiego jako obecnego właściciela. Po zapytaniu o lokatorów, otrzymał informację, że połowa z nich płaci czynsz, a połowa nie. W jednym lokalu mieszkalnego mieszkało trzech studentów, którzy nie dość, że od kilku miesięcy nie płacili czynszu, to i hardo twierdzili, że płacić nie będą (motywowali to górnolotnymi ideami i celami społecznymi). Geist pokazał Wokulskiemu swój wynalazek – metal lżejszy od powietrza, co bardzo zafascynowało bohatera. W pociągu jadącym do Zasławka spotkał barona Dalskiego, starszego mężczyznę też jadącego do majątku. Rozdział VI Lasy, ruiny i czary. Wcześniej zgodziła się na odwiedziny Wokulskiego w warszawskim mieszkaniu. Przyznał, iż niestety polskie realia przenigdy nie pozwolą odnieść sukces wybitnej jednostce. Wokulski, w przypływie nowej nadziej na wspólną przyszłe lata, natychmiast złożył wizytę ukochanej, wyznał skruchę i podarował medalion z próbką metalu od Geista, co było równoznaczne z oświadczynami, ze złożeniem swego losu w ręce panny Izabeli. Mimo preferuje usłyszał prawdę o sobie: według ukochanej, choćby był już stary, to jednak na męża się nadawał… Podczas rozmowy Wokulski dowiedział się o zgubieniu przez narzeczoną medalionu z próbką metalu z pracowni Geista (ofiarowując podarunek, bohater w imię miłości wyrzekał się sławy, ten dar miał wartość symboliczną) w niedwuznacznej sytuacji z kuzynem.

[2112] [2113] [2114] [2115] [2116] [2117] [2118] [2119] [2120] [2121] [2122] [2123] [2124] [2125] [2126] [2127] [2128] [2129] [2130] [2131] [2132] [2133] [2134] [2135] [2136] [2137] [2138] [2139] [2140] [2141] [2142] [2143] [2144] [2145] [2146] [2147] [2148] [2149] [2150] [2151] [2152] [2153] [2154] [2155] [2156] [2157] [2158] [2159] [2160] [2161] [2162] [2163] [2164] [2165] [2166]