98 prywatnych

Lalka dla odważnych

TOM I Rozdział I Jak wygląda firma J. Radca zaczął opowiadać o swojej osiemnastoletniej znajomości z Wokulskim. Drugim subiektem był pan Lisiecki, który po przyjściu wdał się w dyskusję z Rzeckim. Mógł tak leżeć godzinami: „Lecz im mniej wychodził, tym częściej marzył o jakiejś dalekiej podróży na wieś lub za granicę. Do mieszkania rodziny Rzeckich przychodziło w większości sytuacji dwóch kolegów głowy rodziny: pan Domański (również woźny) i pan Raczek (miał stragan z zieleniną): „Prości to byli wszyscy (dosłownie pan Domański odrobinę lubił anyżówkę), niemniej jednak roztropni politycy”.”." Choć Izabela domyślała się trudnego położenia swej rodziny, to jej duma nie pozwalała pogodzić się z nową sytuacją. Panie dokładnie tak samo jak inni znajomi Wokulskiego wstawiły się za Mraczewskim w sprawie ponownego przyjęcia do pracy i to spowodowało, iż ten obiecał dać mu posadę w Moskwie. Ujrzał powóz, w którym siedziała panna Łęcka z ojcem, hrabina i prezesowa. Rzecki udał się do działu tkanin, gdzie pracował Henryk (syn starego Żyda Śzlangbauma), niemniej jednak mimo licznych pytań dotyczących jego ojca, nie dowiedział się detali. Ignacy przed sądem zobaczył Łęckiego rozmawiającego ze swoim adwokatem, a w budynku dostrzegł baronową Krzeszowską (też z mecenasem). Na stacji spotkali doktora Szumana, który oznajmił, że bankrut i próżniak Starski będzie podróżował tym samym pociągiem. Przypomniały mu się czasy młodości, gdy w roku 1857, pracując w winiarni u Hopfera, pierwszy raz spotkał się z przyjacielem. W pamięci utkwił mu zwłaszcza pewien epizod związany z poznaniem Stacha: gdy kiedyś, na zaproszenie kipera, zszedł do jego piwnicy, 1-wszy raz ujrzał tam Wokulskiego z ojcem (wydającym wszelkie pieniądze na proces, twierdząc, że odzyska bardzo dobra po dziadku).

Machalski powiedział wówczas Rzeckiemu, że Stach zna się na mechanice i zamierza wyjechać do Kijowa na uniwersytet. Milczenie. W jednym mieszkania mieszkało trzech studentów, którzy nie dość, że od paru miesięcy nie płacili czynszu, to i hardo twierdzili, że płacić nie będą (motywowali to górnolotnymi ideami i celami społecznymi). Chciał nabyć statki z galanterią, a Polak miał być jego tłumaczem. Zdenerwowany wybiegł z pokoju i poszedł na spacer. Zdziwiona nieobecnością swego galanteryjnego amanta przy powitaniu, Łęcka udała się na odpoczynek. Do Izabeli jednakże żadne argumenty nie docierały, dla niej w każdej chwili kupiec był człowiekiem drugiej kategorii. Wiedział już, że panienka wychodzi za Dalskiego z litości i wyrachowania, a tak naprawdę kocha tego drugiego. Gdy wszyscy poszli na sąsiednie wzgórze, a Wokulski wskazał kamień do napisu, Węgiełek opowiedział swemu dobroczyńcy i jego towarzyszce wzruszającą legendę o śpiącej królewnie. Występują w nich rozważania na tematy polityczne, jak i analizy ówczesnych wydarzeń. Baronowa zaczęła po cichu spłacać długi męża, a on w swoim zwyczaju ożywił domowe pielesze wizytami osób z towarzystwa. Na początku czerwca jego obowiązki i pozycję społeczną przejął Henryk Szlangbaum. Nie zainteresował go dosłownie fakt, iż Żyd złamał obietnicę pozostawienia w sklepie jego pracowników. Rozdział XVII Relacja narratora w trzeciej osobie. Gdy sklep został przejęty poprzez Henryka Szlangbauma, pan Rzecki nie widział już dla siebie miejsca pomiędzy nowych subiektów. Na początku października adwokat Wokulskiego publicznie odczytał jego testament, z którego wynikało, że część majątku przypadała Ochockiemu, Rzeckiemu, pani Stawskiej, jak również Węgiełkowi , a ponadto braciom Wysockim.

[43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] [88] [89] [90] [91] [92] [93] [94] [95] [96] [97]