12125 prywatnej

Lalka dla odważnych

W prawie każdy wieczór w renomowanej jadłodajni zbierali się „właściciele składów bielizny i składów win, fabrykanci powozów i kapeluszy, poważni ojcowie rodzin utrzymujący się z swoich funduszów i posiadacze kamienic bez zajęcia” i rozmawiali zarówno na zagadnienie polityki jak o przyszłości sklepu. Zajmował ponure mieszkanko z oknem wychodzącym na podwórze, z widokiem na mur stojącego naprzeciwko domu. O szóstej otwierałem główne drzwi tudzież okiennicę. Po południu przychodzili kontrahenci lepiej ubrani i bardziej zamożni. Autor pamiętnika na jego kartach wyjaśnił genezę zajmowania obecnego sklepu: Wokulski ożenił się z wdową po Janie Minclu, a po jej śmierci odziedziczył majątek Niemców wraz ze sklepem. Nie zapomniał również o tym, iż mężczyzna wraz ze swą córką miał w ich sklepie otwarty kredyt." Paradne są te wielkie damy; próżniak, szuler, dosłownie złodziej, byle miał nazwisko, stanowi dla nich dobre towarzystwo, przynajmniej fizjognomią zamiast ojca przypominał lokaja swej matki. Zrobiła na nim szczególne wrażenie. Nadal natomiast myślami był na Starym Mieście i Podwalu. Rzecki analizował ostatnie wydarzenia, między innymi fakt, iż przez nowy sklep przewijały się panny, wdowy, swatki, a wręcz ojcowie panien na wydaniu – wszyscy oni mięli nadzieję na usidlenie jego przyjaciela, majętnego przedsiębiorcy. Jej czas wypełniało organizowanie w swym domu schadzek dla zakochanych. Około południa, jadąc do adwokata, obejrzał z ulicy ową kamienicę. Wrócił do mieszkania, w którym zastał czekającego Maruszewicza. Łęcka zapytała o szczegóły spółki, do której wszedł jej ojciec.

Gdy poszedł do mecenasa, zastał tam Żyda Szlangbauma. Ignacy przed sądem zobaczył Łęckiego rozmawiającego ze swoim adwokatem, a w budynku dostrzegł baronową Krzeszowską (również z mecenasem). Z rozmowy przez Łęcką z kuzynem w języku angielskim, Stanisław zorientował się, iż nie zamierza wyjechać z nim do Paryża. W pamięci utkwił mu wyjątkowo pewien epizod związany z poznaniem Stacha: gdy kiedyś, na zaproszenie kipera, zszedł do jego piwnicy, 1szy raz ujrzał tam Wokulskiego z ojcem (wydającym wszelkie pieniądze na proces, twierdząc, że odzyska wspaniała po dziadku). Nigdy chyba nie zapomnę gromady tych, po największej części młodych twarzy, które ukazywały się na tle czarnych ścian piwnicy, wyglądały spoza okutych beczek albo rozpływały się w ciemności. żadna osoba?. Droga upływała mu na niespokojnych myślach, ogarnęła go melancholia. Zdenerwowany wybiegł z pokoju i poszedł na spacer. Rozdział VI Lasy, ruiny i czary. Była dumna z sposobności nieskrępowanego flirtowania i ze swej opinii salonowej lalki. Po powrocie do domu bohater, wskutek doznanego szoku i zdegustowania, popadł w apatię, ponownie nawiedzały go przywidzenia. Wokulski, pochłonięty wyłącznie świadomością, że ukochana przyjęła oświadczyny i gotów „umrzeć u nóg panny”, w przypływie wspaniałomyślności zniszczył sfałszowany i hańbiący Maruszewicza weksel, co potraktowano w środowisku jako wyraz bezsilności kupca (a przecież uratował niegodziwca przed więzieniem). Pomimo chce usłyszał prawdę o sobie: według ukochanej, choć był już stary, to jednakże na męża się nadawał… Podczas rozmowy Wokulski dowiedział się o zgubieniu przez narzeczoną medalionu z próbką metalu z pracowni Geista (ofiarowując podarunek, bohater w imię miłości wyrzekał się sławy, ten dar miał wartość symboliczną) w niedwuznacznej sytuacji z kuzynem. Co ciekawe, dopiero wówczas wydał się Izabeli godny zainteresowania. Kupił precyzyjną wagę i zaczął robić badania i analizy chemiczne. Do uszu Rzeckiego dochodziły liczne plotki o miejscu pobytu Wokulskiego.

[12070] [12071] [12072] [12073] [12074] [12075] [12076] [12077] [12078] [12079] [12080] [12081] [12082] [12083] [12084] [12085] [12086] [12087] [12088] [12089] [12090] [12091] [12092] [12093] [12094] [12095] [12096] [12097] [12098] [12099] [12100] [12101] [12102] [12103] [12104] [12105] [12106] [12107] [12108] [12109] [12110] [12111] [12112] [12113] [12114] [12115] [12116] [12117] [12118] [12119] [12120] [12121] [12122] [12123] [12124]