57865 prywatne

Lalka dla odważnych

Zajmował ponure mieszkanko z oknem wychodzącym na podwórze, z widokiem na mur stojącego naprzeciwko lokalu... Powoli zbudziła się w nim głucha tęsknota do tych krajobrazów, więc postanowił, natychmiast po powrocie Wokulskiego, wyjechać gdzieś na pełne lato”. Toteż mój kapitał cały czas wzrastający był w ciągłym ruchu.. Zaczął wypytywać Ignacego o szczegóły tej wizyty. Zresztą, mój Boże, któż nam broni mieć na dnie duszy jakiś ideał, o którym pomysł osładza najcięższe chwile ? Na koniec, mogę cię zagwarantować, że położenie pięknej kobiety, mającej starego męża, nie należy do najgorszych." Zapłać temu panu!. Mimochodem zaglądał w zapadnięte poniżej bruku okna, z których wyłaniała się nędza. Z kolei, gdy ona wyszła, wrócił baron z zapytaniem, o co „ta dama” pytała i co mówiła. Wokulski zaproponował jej zmianę „pracy” (utrzymywała się nierządu) i ażeby nie pozostać gołosłownym dał jej list polecający do magdalenek. Po pożegnaniu i powrocie ze spaceru, podczas którego nie spotkał obiektu swego uczucia, Wokulski znalazł w mieszkania list od pani Meliton. Budynek miał być kupiony dla Wokulskiego, niemniej jednak nie poprzez niego, gdyż figurantem na licytacji miał być Szlangbaum.

Zaniósł jednakże korespondencję. Twierdził, że został nędzarzem, ponieważ po zabraniu przez komorników należnych im kwot pozostało mu wyłącznie trzydzieści tysięcy. Poprosił także, by przyjaciel zbierał od osób komorne (bez podwyżki czynszu) i pilnował, aby płacili w terminie. W piwnicy zrobiło się pusto. Minclowa bardzo kochała męża, oprócz swoim „Stasiulkiem”, nie widziała świata. Od strony podwórka widok był jeszcze gorszy: sterta nieuprzątniętych śmieci i ścieki płynące rynsztokami. Twierdziła, że jej mąż posyła kwiaty pewnej pani z tego budynku, która się źle prowadzi. Kobietawyraźnie przypadła mu do gustu i rozumiał, jak niełatwo jest jej żyć, niewiedząc, czy jej mąż żyje. Musiał przejąć obowiązki Suzina, który wyjechał w celu załatwienia pozostałych interesów, radząc przedtem przyjacielowi, by nie zawracał sobie głowy Łęcką, ponieważ był kupcem z dużą sumą gotówki (zwróciły mu się wydatki poniesione wcześniej w Poznaniu). Po powrocie do kraju, Wokulski otrzymał listowne zaproszenie od prezesowej do odwiedzin jej majątku w Zasławku. Wokulski po raz 1-wszy został z ukochaną faktycznie sam na sam. Ignacy Rzecki relacjonował opinie i sądy krążące po Warszawie o Stanisławie Wokulskim, którego jedni uważali za nieuczciwego hochsztaplera (plotki uznały o zamiarze sprzedania sklepu i ożenku z panną Łęcką), inni posądzali o rozchwianie umysłu. Zaczął szantażować byłego szefa, iż o ile zamierza wtrącić go do więzienia, to on popełni samobójstwo. Nie miał siły poinformować o ty czekającą na wiadomości Helenę.Podjął finalną decyzję rezygnacji z prowadzenia firmy do handlu ze Wschodem (pomimo starań i próśb księcia, był nieugięty w swym postanowieniu, a kierownictwo powierzył Szlangbaumowi i Szumanowi, co spowodowało, że książę również od niej odstąpił). Rozdział XVI Pamiętnik starego subiekta.

[57810] [57811] [57812] [57813] [57814] [57815] [57816] [57817] [57818] [57819] [57820] [57821] [57822] [57823] [57824] [57825] [57826] [57827] [57828] [57829] [57830] [57831] [57832] [57833] [57834] [57835] [57836] [57837] [57838] [57839] [57840] [57841] [57842] [57843] [57844] [57845] [57846] [57847] [57848] [57849] [57850] [57851] [57852] [57853] [57854] [57855] [57856] [57857] [57858] [57859] [57860] [57861] [57862] [57863] [57864]