Lalka dla odważnych
Mógł tak leżeć godzinami: „Lecz im mniej wychodził, tym w większości wypadków marzył o jakiejś dalekiej podróży na wieś albo za granicę. Na łożu śmierci pożegnał syna słowami: „Pamiętaj!. Po kilku miesiącach od tej bolesnej straty koledzy ojca wraz z siostrą nieboszczyka radzili się nad losem autora pamiętnika. Dopiero po nim ukazywał się Jan Mincel i ucałowawszy stryja w rękę, stawał za swoim kontuarem, na którym podczas lata łapał muchy, a w zimie kreślił palcem lub pięścią jakieś figury. - No - dodał w kilka chwil - miałem także szalone szczęście.. Szukałem ustroni tak pustej, gdzie bym mógł upaść na ziemię i nie podsłuchany przez nikogo, wyć z bólu jak pies. W 1851 roku przekraczając galicyjską granicę, znalazł się w Tomaszowie, a potem przebywał w więzieniu w Zamościu. Wokulski uświadomił sobie, że widział go wcześniej w towarzystwie Izabeli. Rozdział XII Wędrówki za cudzymi interesami. Wokulski poprosił adwokata o wzięcie w jego imieniu udziału w dystrybucji budynku. Na biurku ujrzał dwa listy, jeden od magdalenek chwalących skierowaną po Wielkanocy dziewczynę, a drugi od Marianny. Ignacy przed sądem zobaczył Łęckiego rozmawiającego ze swoim adwokatem, a w budynku dostrzegł baronową Krzeszowską (również z mecenasem). Ignacy był oburzony łatwością, z jaką przyjaciel dał się omotać, nie czując co więcej, że się zatraca.
Kiper cieszył się, że choć jeden subiekt byłby uczony. Zastali tam także pana Leona i parę innych osób: „Poszliśmy tam dobrze po dziewiątej i gdzież żeby, o ile nie do jego ulubionej piwnicy, w której przy migotaniu trzech łojowych świeczek zobaczyłem kilkanaście osób, a między nimi pana Leona. Czuł się oszukany. na drugi dzień nie mogłem go poznać: w starcu ocknął się mój Stach Wokulski: Wyprostował się, oko nabrało blasku, głos siły. W czasie pobytu w Paryżu nieustannie towarzyszyły mu gorzkie wspomnienia. Rozdział II Widziadło. Wyjechali na grzybobranie. Zaczęła czynić mu pewne nadzieje. Kolejne trzy rozdziały powieści zajmują zapiski starego subiekta. W bohaterze coraz bardziej wzmagały się wątpliwości, co do trafności wyboru obiektu swych gorących uczuć. Wszyscy ludzie zaczęli plotkować, iż była utrzymanką Stanisława. Ta bolesna wiadomość sprawił, że Wokulski doznał szoku, czuł, że „coś w nim pękło, coś go oświeciło i coś się skończyło”. Mając poczucie emocjonalnego wyniszczenia, upadając i powstając, usiłował popełnić samobójstwo i rzucił się pod koła pociągu. Subiekt obserwował, jak Żyd, czując się właścicielem w całym tego słowa znaczenie, zachowywał się pogardliwie i arogancko wobec podwładnych, wyrzucił z pracy inkasenta za rzekomy brak właściwego szacunku. Uświadomił sobie, ze nie ma możliwość zostawić Warszawy. Baronowa, której powierzył misję odszukania Ludwika Stawskiego donosiła, iż mężczyznanie żyje.
[100] [101] [102] [103] [104] [105] [106] [107] [108] [109] [110] [111] [112] [113] [114] [115] [116] [117] [118] [119] [120] [121] [122] [123] [124] [125] [126] [127] [128] [129] [130] [131] [132] [133] [134] [135] [136] [137] [138] [139] [140] [141] [142] [143] [144] [145] [146] [147] [148] [149] [150] [151] [152] [153] [154]