63 problemy

Lalka dla odważnych

Wokulski przez szkło butelek Na początku 1878 roku świat nękały liczne kłopoty. Czas upływał im na rozmowie o Wokulskim. Uczęszczał najpierw do Szkoły Przygotowawczej, a po pomyślnie zdanych egzaminach końcowych do Szkoły Głównej, którą rzucił po roku edukacji i wyjechał do Irkucka. O dwudziestej zamykano sklep. Chciałem właśnie wyjąć pestkę, która wcisnęła się mi między zęby, gdy uczułem na plecach coś jakby mocne dotknięcie rozpalonego żelaza”. Potem drzwiami od podwórka wbiegał stary Mincel mrucząc: Morgen!, poprawiał szlafmycę, dobywał z szuflady księgę, wciskał się w fotel i parę razy ciągnął za sznurek kozaka. Franca przeważnie sprowadzano do sklepu (…)”. Dopiero po śniadaniu w sklepie robił się ruch.Klepie go po wypukłej piersi, ściska za prawą i za lewą rękę, a nareszcie oparłszy na jego ostrzyżonej głowie swoją dłoń wykonywa nią taki ruch, jakby mu chciał maść wetrzeć w okolicę ciemienia”. Pięknie je urządził bogatymi meblami, a ogół uzupełniały różnorakie ciekawe drobiazgi.. W kwietniowe popołudnie panna Izabela czytała powieść Zoli „Une page d'amour”, lecz nie mogła się skupić na treści, ponieważ wciąż myślała o serwisie i srebrach, które były u jubilera, czekając na nowego nabywcę: „Panna Izabela czuje ściśnięcie serca za serwisem i srebrami, lecz doznaje niejakiej ulgi na myśl o kweście i nowej toalecie. " Tyżeś to czy nie ty?. Po wylewnym podziękowaniu, Wokulski zawrócił.

Drugim tematem, o którym czytał Wokulski, była klacz Krzeszowskich, którą baronowa odkupiła od męża i wystawiła do wyścigu. Wyczyny Stanisława ciągle ją zaskakiwały. Z kolei Florentyna dała Izabeli list od baronowej Krzeszowskiej, która pisała, że ich kamienicę kupił Stanisław Wokulski poprzez lichwiarza Żyda, poza tym podstawiając w sądzie fałszywych licytantów. Subiekt odwiózł zmienionego towarzysza na dworzec. Stach odjechał, nie podając terminu powrotu... Dał wynalazcy trzysta franków, obiecując, że kiedyś zjawi się u niego jako pracownik. Do Izabeli jednak żadne argumenty nie docierały, dla niej w każdym momencie kupiec był człowiekiem drugiej kategorii. Pan Ignacy bardzo dużo czasu spędzał u pani Stawskiej i jej matki pani Misiewiczowej , a ponadto relacjonował w swoim dzienniku życie kamienicy, między innymi dowcipy niepłacących czynszu studentów oraz kłócącą się z nimi baronową. W tym czasie Pani Stawska, ulegając namowom pana Ignacego, w sklepie Stacha nabyła dla indywidualnej córeczki lalkę po wyjątkowo przystępnej cenie. Do kobiety docierała zdarza się, że pomysł, iż to całkiem prawdopodobne, że efekt częstej bytności u nich pana Stanisława i jego pomocy przy pomnażaniu kapitalików gości. Pocieszenie dawały mu coraz częstsze wizyty u Heleny Stawskiej, do których zachęcał go pan Ignacy. Do opowieści konkurenta o rękę Heleny odnosił się z dystansem i chłodem, wciąż bowiem marzył o małżeństwie Stacha z tą dobrą kobietą. Stanął po stronie Dalskiego i poparł jego rozwodową decyzję, co wywołało w rozmówczyni oburzenie (uważała, że żona ma możliwość romansować, a mąż nie ma prawa sprzeciwu, twierdząc, że w ich środowisku wychodzi się za mąż dla kasy, a nie z miłości). Subiekt pisał też o wyjeździe Stacha do Moskwy w sprawie interesów z Suzinem , a oprócz tego o przyjęciu przez panią Stawską Mraczewskiego.

[8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62]