10612 prezesowa

Lalka dla odważnych

W 1870 roku wrócił do Warszawy z niewielkim funduszem: „Poprzez pół roku szukał zajęcia, z daleka omijając handle korzenne, których po na dzień dzisiejszy dzień nienawidzi, aż nareszcie przy protekcji swego dzisiejszego dysponenta, Rzeckiego, wkręcił się do sklepu Minclowej, która akurat została wdową, i - w rok potem ożenił się z babą grubo starszą od niego”. Drugim subiektem był pan Lisiecki, który po przyjściu wdał się w dyskusję z Rzeckim. Około dziewiątej spóźniony wbiegł trzeci subiekt, pan Mraczewski (blondynek z wąsikami), tłumacząc pośpiesznie powody spóźnienia. Starszy pan wpoił synowi fascynację wybitnym Francuzem. Dalszym pracownikiem sklepu był August Katz, który obsługiwał stanowisko mydlarskie: „Mizerny ten człeczyna odznaczał się niezwykłą punktualnością. Stary Mincel był fanatykiem pracy: nawet w niedzielę przesiadywał w sklepie. Poprzez wiele lat po śmierci stryja sklep prowadzili Minclowie.. A dodatkowo opowiadał o trudach i cierpieniach przeżytych na wojnie, wśród których najtrudniejsza do zniesienia była samotność i tęsknota za ojczyzną: „- Nie posiadasz pojęcia, co ja wycierpiałem, oddalony od wszystkich, niepewny, czy już kogo zobaczę, tak strasznie samotny. Ale kupiec - jest pariasem. Rozdział IX Kładki, na których spotykają się wszyscy różnych światów. Wraz z pięcioma towarzyszami przebrał się w chłopskie odzienie i udał na tułaczkę w kierunku Turcji. Była nauczycielka przewidywała, że gdyby Wokulski kupił i kamienicę, i klacz, to niewątpliwie wkradłby się w łaski Izabeli. Kupił program wyścigów oraz obstawił zakłady na konia.

W końcu postanowił, że sam pójdzie do sądu w czasie licytacji i tam na osobiste oczy skonfrontuje pogłoski z prawdą. Potem przyjmowała osób, którzy pożyczali kiedyś jej ojcu pieniądze, a w tej chwili, dowiedziawszy się o sfinalizowanej sprzedaży majątku, przychodzili odzyskać swą własność. Zobowiązała się spędzić lato ze swym rozmówcą na wsi. Przypomniały mu się czasy młodości, gdy w roku 1857, pracując w winiarni u Hopfera, pierwszy raz spotkał się z przyjacielem. Machalski powiedział wówczas Rzeckiemu, że Stach zna się na mechanice i zamierza wyjechać do Kijowa na uniwersytet. Wino Machalskiego było tak mocne, że w tym momencie straciłem przytomność. Rzecki dowiedział się, że stróż siedzi w „kozie”, więc poszedł do domu rządcy jako dysponent pana Wokulskiego. Gdy wszyscy ludzie poszli na sąsiednie wzgórze, a Wokulski wskazał kamień do napisu, Węgiełek opowiedział swemu dobroczyńcy i jego towarzyszce wzruszającą legendę o śpiącej królewnie. Nazajutrz rano, po liście wzywającym ją do Warszawy, Łęcka wyjechała. Dowiedział się, że przyjaciel sprzedał sklep Szlangbaumom oraz o tym, że wszyscy śmieją się ze Stacha, który według nich na siłę wpycha się do salonów. Coraz w znaczącej liczbie przypadków też słyszała, jak niektóre damy „z towarzystwa” zachwalały bohatera jako dobrą partię na męża (twierdził tak dosłownie sam książę). Od czasu do czasu zastanawiał się natomiast nad jej skłonnością do odwzajemniania sympatii adorującym ją mężczyznom. Powoli zaczęła do niego docierać prawda o Izabeli… Po powrocie do domu zastał Węgiełka, chcącego się pożegnać przed powrotem do Zasławia. Rozmowa z nią była następnym bodźcem wyrywającym go z otępienia. W przedziale Stanisław był świadkiem angielskojęzycznej rozmowy Izabeli i Starskiego, którzy nie podejrzewali, że Wokulski nauczył się tego języka u rodowitego Anglika – Collinsa. Przybyli do jego lokalu mieszkalnego na zawołanie służącego, doktor Szuman z Ochockim i Maruszewiczem dowiedzieli się od wynalazcy o zamiarze wstąpienia panny Izabeli do klasztoru.

[10557] [10558] [10559] [10560] [10561] [10562] [10563] [10564] [10565] [10566] [10567] [10568] [10569] [10570] [10571] [10572] [10573] [10574] [10575] [10576] [10577] [10578] [10579] [10580] [10581] [10582] [10583] [10584] [10585] [10586] [10587] [10588] [10589] [10590] [10591] [10592] [10593] [10594] [10595] [10596] [10597] [10598] [10599] [10600] [10601] [10602] [10603] [10604] [10605] [10606] [10607] [10608] [10609] [10610] [10611]