Lalka dla odważnych
W prawie każdy wieczór w renomowanej jadłodajni zbierali się „właściciele składów bielizny i składów win, fabrykanci powozów i kapeluszy, poważni ojcowie rodzin utrzymujący się z prywatnych funduszów i posiadacze kamienic bez zajęcia” i rozmawiali zarówno na temat polityki jak o przyszłości sklepu. Umeblowanie pokoiku było liche: skromny stół, krzesła, żelazne łóżko, a nad nim wisząca dubeltówka (przenigdy nieużywana). Tego dnia 1-szy przyszedł pan Klejn (mizerny, o posiniałych ustach), pracujący na stanowisku przy sprzedaży porcelany. ". Pan Ignacy wraz z nim i jego siostrą mieszkał w dwóch maleńkich i skromnych pokoikach na Starym Mieście. Poprzez wiele lat po śmierci stryja sklep prowadzili Minclowie. - Grosz ten zarobiłem uczciwie, nawet ciężko, bardzo ciężko. Po powrocie do pokoju służący Piotr przyniósł mężczyznom obiad.. Dopiero później przyszło mu na myśl, że on nigdzie i nigdy jej nie widział, ale - że jest tak coś - jakby na nią od dawna czekał. Rozdział IX Kładki, na których spotykają się wszyscy różnych światów. Najbardziej niepokoił subiekta fakt, iż przyjaciel coraz w wielu przypadkach przebywał w kręgach arystokracji, co irytowało kupieckie środowiska, rozczarowane wielkopańską postawą Stanisława. Wraz z panią Meliton zaplanował nonszalancki spacer po Łazienkach. Słuchacze zadeklarowali się, że wchodzą z nim w korporację.
Pani Meliton informowała, iż pan Maruszewicz, znajomy skłóconego małżeństwa, ma zaproponować Stanisławowi zakup zwierzęcia, ulubieńca panny Łęckiej. Łęcki zaproponował, że odda resztę gotówki pozostałych po spłaceniu długów, ze dystrybucji kamienicy (dwadzieścia procent) Wokulskiemu na %. Weszli do salonu, w którym siedziała Izabela i panna Florentyna. Po powrocie do sądu zastał już tam tłum ludzi, bardzo często starozakonnych. Rozpoczęła się licytacja. Miał nadzieję sprzedać kamienicę za sto dwadzieścia tysięcy rubli (choćby była warta siedemdziesiąt). Po wejściu służącego, proszącego w imieniu pana do gabinetu, Wokulski opuścił roześmiane towarzystwo. Rzecki pamięta, jak pewnego razu nasmarowała się jakimś mazidłem: „I zmarło biedactwo niespełna we dwie doby na zakażenie krwi, tyle wyłącznie mając przytomności, żeby wezwać rejenta i cały majątek przekazać swemu Stasiulkowi. Stach i po tym nieszczęściu milczał, ale osowiał jeszcze bardziej. Mając kilka tysięcy rubli dochodu przestał zajmować się handlem, zerwał ze przyjaciółmi i zagrzebał się w naukowych książkach”. W jednym lokalu mieszkalnego mieszkało trzech studentów, którzy nie dość, że od paru miesięcy nie płacili czynszu, to i hardo twierdzili, że płacić nie będą (motywowali to górnolotnymi ideami i celami społecznymi). Kobietawyraźnie przypadła mu do gustu i rozumiał, jak trudno jest jej żyć, niewiedząc, czy jej mąż żyje. W bohaterze coraz bardziej wzmagały się wątpliwości, co do trafności wyboru obiektu swych gorących uczuć. Niecne plotki doszły też do uszu Ignacego Rzeckiego i wywołały w starszym mężczyźnie falę przygnębienia. Zamieszkał u niego Mraczewski, od którego dowiedział się, że pomagał pani Stawskiej urządzać sklep w Nowym Sączu , a oprócz tego, że gdy wyznał jej miłość, ta wybuchła płaczem. Podczas wizyty Węgiełka, zamierzającego założyć fabrykę, Stanisław dowiedział się o trudnej historii małżeństwa i urazie do żony w skutek jej wcześniejszej znajomości ze Starskim (wyznał, iż to on 1-wszy ja „zbałamucił”).
[11817] [11818] [11819] [11820] [11821] [11822] [11823] [11824] [11825] [11826] [11827] [11828] [11829] [11830] [11831] [11832] [11833] [11834] [11835] [11836] [11837] [11838] [11839] [11840] [11841] [11842] [11843] [11844] [11845] [11846] [11847] [11848] [11849] [11850] [11851] [11852] [11853] [11854] [11855] [11856] [11857] [11858] [11859] [11860] [11861] [11862] [11863] [11864] [11865] [11866] [11867] [11868] [11869] [11870] [11871]