Lalka dla odważnych
Znał go od 1860 roku, gdy Stanisław był subiektem u Hopfera i miał wtedy nieco ponad dwadzieścia lat. Po tych czynnościach Rzecki zapisywał w notesie zamiar dnia. Pan Domański proponował zabranie chłopca do swoich biur (na stanowisko pomocnika woźnego). Stary Mincel był fanatykiem pracy: dosłownie w niedzielę przesiadywał w sklepie. Po incydencie z wybiciem sklepowej szyby, o który policja podejrzewała właściciela, Niemiec zaczął słabnąć, chudnąć..Tomasz Łęcki pochodził z rodziny, w której było paru senatorów, a ojciec posiadał kiedyś miliony, pochłonięte w przyszłości wydarzeniami politycznymi i podróżami. Pan Tomasz bywał kiedyś dosłownie na dworach: francuskim, wiedeńskim i włoskim, a poprzez jego dom przewijała się ówczesna śmietanka towarzyska. Co mnie to wreszcie obchodzi; gnijcie sobie w spokoju! Uświadomił sobie, że po rocznej tęsknocie, o której jego ukochana nie miała pojęcia , a oprócz tego po zdarzeniu, którego był przed momentem uczestnikiem, nie czuł już do niej prawdopodobnie nic ponad obojętność: „No, przenigdy bym nie przypuszczał, że mogą istnieć tak cudowne kuracje. Odtąd mało pamiętał o sklepie i o spersonalizowanych książkach, lecz non stop szukał okazji do widywania panny Izabeli w teatrze, na koncertach lub na odczytach. Wokół damy kręcił się pan Mraczewski, pomagając w wyborze. Mężczyzna po zakupie wielu towarów nakazał odesłanie ich do mieszkania. Głowę zaprzątała mu jedynie jedna koncepcja – nie zdąży na „przypadkowe spotkanie” z ukochaną. Na te wyrazu mężczyźnie wrócił cały zapał i siły.
Poznał dżokeja i obiecał mu sowite uposażenie za wygraną. Pojedynek został ustalony. Izabela cieszyła się z jego wygranej w pojedynku z baronem, którego nie lubiła po niegdysiejszych umizgach, a który w wiele dni po przegranym pojedynku przysłał jej list z przeprosinami i pochwałami bohatera. Poszedł na spacer nad Wisłę, gdzie rozważał sens indywidualnej miłości, zastanawiał się nad powodami zaproszenia na obiad oraz jak posiada się zachować i w co ubrać. Nazajutrz poszedł do fryzjera, założył garnitur frakowy i pojechał do Łęckich. Wokulski przyjął takie uwarunkowania. W istocie baron nie był chory tylko zły na nachodzących go komorników. W drodze miał wrażenie, że kobiety i mężczyźni ze zdziwieniem mu się przyglądają i konstatują, co również takiego musiało się stać, że o tej porze nie jest w sklepie. Gdy ojciec się położył, zaczęła podejrzewać, iż zbliża się nieuchronnie termin jej zamążpójścia (nie brała pod uwagę Wokulskiego). - Ja - odpowiedział jakiś omal obcy mi głos. Po zapytaniu o lokatorów, otrzymał informację, że połowa z nich płaci czynsz, a połowa nie. W przypływie koncepcji na temat Łęckiej, wmawiał sobie, że Starski, Ochocki, Rossi to jej kochankowie. Do kobiety docierała nierzadko pomysł, iż to możliwe, że efekt częstej bytności u nich pana Stanisława i jego pomocy przy pomnażaniu kapitalików gości. Odwiedzali go liczni znajomi, a pomiędzy nich doktor Szuman (podczas jednej z wizyt nazwał Wokulskiego „polskim romantykiem”) , a dodatkowo Julian Ochocki, egzekutor testamentu prezesowej, który doniósł panu Ignacemu o śmierci Łęckiego (o apopleksję zakończoną śmiercią przyprawiło go odesłanie marszałka przez swoją córkę) i w konsekwencji tego o wycofaniu się wszystkich adoratorów panny Izabeli. Niewierzący w takie zakończenie, przekonany o pobycie przyjaciela w pracowni Geista, stary subiekt postanowił otworzyć sklep będący konkurencją dla Szlangbauma. Dowiedziawszy się, że jego zostały podwładny, a obecny posiadacz sklepu podejrzewa go o wynoszenie towarów – zdenerwowany pan Rzecki nagle zasłabł, a później zmarł.
[26102] [26103] [26104] [26105] [26106] [26107] [26108] [26109] [26110] [26111] [26112] [26113] [26114] [26115] [26116] [26117] [26118] [26119] [26120] [26121] [26122] [26123] [26124] [26125] [26126] [26127] [26128] [26129] [26130] [26131] [26132] [26133] [26134] [26135] [26136] [26137] [26138] [26139] [26140] [26141] [26142] [26143] [26144] [26145] [26146] [26147] [26148] [26149] [26150] [26151] [26152] [26153] [26154] [26155] [26156]