Lalka dla odważnych
. Coraz częstokroć spotykał we snach zielone pola i ciemne bory, po których błąkałby się, przypominając sobie młode czasy. Pan Ignacy wraz z nim i jego siostrą mieszkał w dwóch maleńkich i skromnych pokoikach na Starym Mieście.. To było powodem jego ciężkiej pracy i w konsekwencji poprawienia stanu indywidualnych funduszy: robił rachunki, odbierał towary… Ta praca była ucieczką przed samym sobą, przed zwariowaniem: „Niemniej jednak gdym oderwał się od interesów, a wręcz gdym na chwilę złożył pióro, czułem ból, jakby mi - czy ty rozumiesz, Ignacy ? - jakby mi ziarno piasku wpadło do serca. Ten stan chroniczny, męczący nad wszelki wyraz, lada okoliczność rozdmuchiwała w burzę. Rozdział V Demokratyzacja pana i marzenia panny z towarzystwaTomasz Łęcki zajmował wielkie ośmiopokojowe mieszkanie w ładnej kamienicy. Zarazem widok przedmiotów, wyrobionych nie wczoraj i mogących służyć kilku pokoleniom, nastrajał go na jakiś ton uroczysty”. W końcu poinformowała Izabelę, że długi wekslowe jej ojca ktoś wykupił, o co panna Łęcka posądzała swą ciotkę, hrabinę Krzeszowską. W kwietniowe popołudnie panna Izabela czytała powieść Zoli „Une page d'amour”, lecz nie mogła się skupić na treści, ponieważ wciąż myślała o serwisie i srebrach, które były u jubilera, czekając na nowego nabywcę: „Panna Izabela czuje ściśnięcie serca za serwisem i srebrami, lecz doznaje niejakiej ulgi na myśl o kweście i nowej toalecie. To wszystko przypominało mu osobiste dzieciństwo i młodość, które upłynęły na ciężkiej pracy i nauce. Jej czas wypełniało organizowanie w swym lokalu mieszkalnego schadzek dla zakochanych. Głowę zaprzątała mu tylko jedna pomysł – nie zdąży na „przypadkowe spotkanie” z ukochaną. W liście pani Meliton donosiła o rychłej licytacji kamienicy Łęckich, na którą największą ochotę posiada ich krewna, baronowa Krzeszowska.
Zaszedł jeszcze do sklepu, gdzie okazało się, że inkasent Oberman zgubił ponad czterysta rubli, które należały do spółki Wokulskiego. Stanisław z Izabelą oddalili się w stronę pomarańczarni. Nie wiedział jeszcze, jak bardzo się mylił… Rozdział XIX Pierwsze ostrzeżenie. Tymczasem lokaj Łęckich przyniósł list od Izabeli do Wokulskiego. Wokulski był wówczas młodzieńcem, pracującym u Hopfera od czterech lat. W czasie pobytu w Paryżu nieustająco towarzyszyły mu gorzkie wspomnienia. Z powodu tych chorych koncepcji coraz w znaczącej liczbie sytuacji smutki topił w alkoholu. Po powrocie do państwie, Wokulski otrzymał listowne zaproszenie od prezesowej do odwiedzin jej majątku w Zasławku. Pokazał Wokulskiemu cztery pudełka, w których zostały szafiry (w bransolecie, broszy, naszyjniku oraz dodatkowo kolczykach) dla narzeczonej. Poznał także kilka tajników kobiecej psychiki, które zdradziła mu sympatyczna i oryginalna arystokratka – Wąsowska. Zdziwiona nieobecnością swego galanteryjnego amanta przy powitaniu, Łęcka udała się na odpoczynek. Przedtem zgodziła się na odwiedziny Wokulskiego w warszawskim mieszkaniu. Udało mu się nawet nakłonić Stacha do złożenia wizyty swoim lokatorom. Od czasu do czasu zastanawiał się jednakże nad jej skłonnością do odwzajemniania sympatii adorującym ją mężczyznom. Zaczął szantażować byłego szefa, iż jeżeli zamierza wtrącić go do więzienia, to on popełni samobójstwo. Rozdział XIV Pamiętnik starego subiekta.
[82] [83] [84] [85] [86] [87] [88] [89] [90] [91] [92] [93] [94] [95] [96] [97] [98] [99] [100] [101] [102] [103] [104] [105] [106] [107] [108] [109] [110] [111] [112] [113] [114] [115] [116] [117] [118] [119] [120] [121] [122] [123] [124] [125] [126] [127] [128] [129] [130] [131] [132] [133] [134] [135] [136]