Lalka dla odważnych
Mógł tak leżeć godzinami: „Lecz im mniej wychodził, tym w wielu wypadkach marzył o jakiejś dalekiej podróży na wieś albo za granicę. Powoli zbudziła się w nim głucha tęsknota do tych krajobrazów, więc postanowił, natychmiast po powrocie Wokulskiego, wyjechać gdzieś na całe lato”. Szukałem ustroni tak pustej, gdzie bym mógł upaść na ziemię i nie podsłuchany poprzez nikogo, wyć z bólu jak pies. W końcu poinformowała Izabelę, że długi wekslowe jej ojca ktoś wykupił, o co panna Łęcka posądzała swą ciotkę, hrabinę Krzeszowską. Wokulski zaproponował jej konwersję „pracy” (utrzymywała się nierządu) i aby nie pozostać gołosłownym dał jej list polecający do magdalenek. W towarzystwo arystokratyczne wprowadził go pan Łęcki, przedstawiając śmietankę towarzyską Warszawy. Wokulski uświadomił sobie, że widział go przedtem w towarzystwie Izabeli. Rozmowa uspokoiła Stacha – Julian nie był jego rywalem. Potem od mecenasa dowiedział się o sumie, z jaką baronowa stanie do licytacji – sześćdziesiąt tysięcy rubli. Doktor, zaskoczony udziałem przyjaciela w wyścigach, zgodził się. Pojedynek został ustalony. Po wejściu do lokalu mieszkalnego bohater zabrał się do rachunków i postanowił, że złoży wizytę baronowi Krzeszowskiemu. Rzecki był bardzo oszołomiony tą decyzją i następnego dnia po południu poprosił pana Lisieckiego o zastępstwo przy kasie, a sam udał się do sądu. Nie wiedział jeszcze, jak bardzo się mylił… Rozdział XIX Pierwsze ostrzeżenie.
Zaskoczony niezadowoleniem Łęckiego, Wokulski troskliwie okładał go kompresami (pan Tomasz był bliski zapaści) i wyznaczył zwłaszcza wysoki % od powierzonego kapitału. Pewnego wieczoru Ignacego niespodziewanie odwiedził dawny znajomy, niewidziany od piętnastu lat - kiper Machalski (byli razem na Węgrzech, a w przyszłości pracowali w Poznaniu). Milczenie. Pewnego dnia Staś zupełnie zniknął dwóch oczu niepokojącemu się subiektowi. 5 lat po ślubie, aby się odmłodzić, pani Małgorzata zaczęła się malować. Mając wiele tysięcy rubli dochodu przestał zajmować się handlem, zerwał ze przyjaciółmi i zagrzebał się w naukowych książkach”.. Mama lokatorki była smutna widząc, jak jej córka w oczekiwaniu na powrót męża, powoli traci życie. Kobietawyraźnie przypadła mu do gustu i rozumiał, jak niełatwo jest jej żyć, niewiedząc, czy jej mąż żyje. Wokulski pojechał do Paryża. Gdy wraz z prezesową robił codzienny przegląd stodół, obór i inwentarza, po raz 1-wszy spotkał otyłych parobków i porządne czworaki. Wąsowska powtórzyła opinię starszej pani, według której Izabela nie zasługiwała na Wokulskiego, ponieważ był za doskonały dla niej - rozpieszczonej panny. By podzielić się z kimś swoimi przemyśleniami, złożył wizytę doktorowi Szumanowi, którego zastał nad rachunkami sklepu kupionego poprzez Szlangbauma. Podzielił się ze swym dobroczyńcą pragnieniem ślubu z Marianną. Małżeństwo się pogodziło. Gdy pan Ignacy, podupadający na zdrowiu i tęskniący za Augustem Katzem, zachęcał go do złożenia wizyty pani Helenie, ten puszczał jego ofertę pomimo uszu i obwieścił planowany wyjazd w interesach do Moskwy.
[57411] [57412] [57413] [57414] [57415] [57416] [57417] [57418] [57419] [57420] [57421] [57422] [57423] [57424] [57425] [57426] [57427] [57428] [57429] [57430] [57431] [57432] [57433] [57434] [57435] [57436] [57437] [57438] [57439] [57440] [57441] [57442] [57443] [57444] [57445] [57446] [57447] [57448] [57449] [57450] [57451] [57452] [57453] [57454] [57455] [57456] [57457] [57458] [57459] [57460] [57461] [57462] [57463] [57464] [57465]