Lalka dla odważnych
Radca zaczął opowiadać o swojej osiemnastoletniej znajomości z Wokulskim. Radca wspominał, iż młodzieniec w dzień pracował przy bufecie (w handlu winami i delikatesami), w nocy zaś pilnie się uczył: „Zachciało mu się być uczonym!. Milionów mu się zachciało czy kiego diabła!”. Lubił nierzadko wystawiać na stół sklepowe zabawki, żeby po nakręceniu ich wszystkich równocześnie, oddawać się chwili radości i wspomnień z dzieciństwa.. Ogarnęła go tam dziwna choroba, przejawiająca się „bólem duszy”, doskwierającym mu do tego stopnia, iż chciało mu się „wyć” z bólu.." Choćby Izabela domyślała się trudnego położenia swej rodziny, to jej duma nie pozwalała pogodzić się z nową sytuacją. Po obiedzie panna Łęcka otrzymała drugi list od ciotki (hrabina przepraszała za propozycję w sprawie sreber , a ponadto donosiła, iż Wokulski zaofiarował kolejną sumę wspomagającą jej działalność dobroczynną – zobowiązał się pokryć koszty odrestaurowania i wystroju grobu w kościele). Patrząc na dzielnicę nędzy: Powiśle, obserwował rudery i lepianki, które zajmowali biedacy bez pracy i pieniędzy.. Wraz z pięcioma towarzyszami przebrał się w chłopskie odzienie i udał na tułaczkę w kierunku Turcji. Wokulski nie odmówił, ale zaproszenie nie zrobiło na nim wrażenia. Nazajutrz, gdy przyszedł do niego pan Maruszewicz, od razu dobili targu i klacz stała się jego własnością – zapłacił za nią osiemset rubli.
Miał zbyt duże plany powiązane z koniem…wierzył w zwycięstwo klaczy i od jej sukcesu uzależnił osobiste powodzenie w miłości. Bardzo zbliżył się do jej ojca, inni ludzie na około go zachwalali, a najbardziej prezesowa. Wokulski jednakże, pomimo iż powszechnie wiadomo było, że niedługo i tak wybiera się do tego aglomeracje na wystawę - odmówił. Nie zaprzeczył, mówiąc też, że usuwa jej wszelkie przeszkody spod nóg. Usłyszała, że w nocy wyjeżdża do Paryża. Kiper cieszył się, że choć jeden subiekt byłby uczony. Nie był to jedyny gość - ze względu na obecność Wokulskiego, do sklepu Minclów przychodziła Kasia Hopfer. Milczenie. Czuł się oszukany.”. Ponownie ożyły w nim siły witalne, nie liczyło się już nic, prócz rychłego ujrzenia Izabeli (dosłownie kolejny złoty biznes, proponowany w liście Suzina, któremu odpisał, że zgadza się, ale na spotkaniedo Moskwy przyjedzie dopiero w październiku). Rozdział VII, VIII, IX Pamiętnik starego subiekta. W procesie, do którego doszło i który został połączony z innym przeciwko studentom (baronowa wytoczyła im sprawę za niepłacenie czynszu, co zbytnio ich nie zmartwiło i nie ukróciło żartów), Stanisław udowodnił, że przedmiot sporu został zakupiony w jego sklepie. Jakby tego było niewiele, zatroszczył się o finansową przyszłe lata pani Heleny Stawskiej, z powodu której miał wyrzuty sumienia Bez ustanku analizował imię „Izabela”: zamierzał wręcz nabyć nieduży folwark pod Warszawą i nazwać go „Izabelinem”. W przedziale Stanisław był świadkiem angielskojęzycznej rozmowy Izabeli i Starskiego, którzy nie podejrzewali, że Wokulski nauczył się tego języka u rodowitego Anglika – Collinsa. Nie zainteresował go nawet fakt, iż Żyd złamał obietnicę pozostawienia w sklepie jego pracowników.
[43075] [43076] [43077] [43078] [43079] [43080] [43081] [43082] [43083] [43084] [43085] [43086] [43087] [43088] [43089] [43090] [43091] [43092] [43093] [43094] [43095] [43096] [43097] [43098] [43099] [43100] [43101] [43102] [43103] [43104] [43105] [43106] [43107] [43108] [43109] [43110] [43111] [43112] [43113] [43114] [43115] [43116] [43117] [43118] [43119] [43120] [43121] [43122] [43123] [43124] [43125] [43126] [43127] [43128] [43129]