Lalka dla odważnych
Lubił nierzadko wystawiać na stół sklepowe zabawki, aby po nakręceniu ich wszystkich jednocześnie, oddawać się chwili przyjemności i wspomnień z dzieciństwa. Kupiec Mincel zgodził się przyjąć ucznia do siebie w zamian za wikt i opierunek. „I tak się to zaczęło…” Rzecki wspomina, iż sklep Niemca za każdym razem mu się podobał, ilekroć ciotka go po coś do niego wysyłała: „biegłem po sprawunki i patrzyłem na okna wystawowe”.”. W trakcie obiadu jej ojciec opowiadał o Wokulskim, zachwycając się jego majętnością i zacnością..)A jak ona rozmawiała ze mną." Zapłać temu panu!. Przed godziną byłem pełen trucizny, a w tym momencie jestem tak spokojny i - jakiś pusty, jakby uciekła ze mnie dusza i wnętrzności, a została jedynie skóra i odzież.". Wspominał pierwsze spotkanie Łęckiej w warszawskim teatrze, będące impulsem do porzucenia naukowych badań przyrodniczych, i usilne zabiegi, aby ją później ujrzeć: „Siedziała w loży z ojcem i panną Florentyną, ubrana w białą suknię.. Sfinalizowanie transakcji przerwało pojawienie się barona Krzeszowskiego, męża podirytowanej kobiety. Dziewczyna w okamgnieniu wahania zgodziła się i w zaciszu pokoju pana Ignacego opowiedziała nowopoznanemu mężczyźnie historię własnego życia.
Po rozstaniu z prezesową i powrocie do salonu, zauważył nieobecność panny Łęckiej. Był przyrodnikiem, chemikiem , a oprócz tego wynalazcą pasjonatem, zakochanym w własnych naukowych i technicznych odkryciach, marzącym o budowie maszyny latającej. Stanisław przystał na tę propozycję i złożył wizytę Żydowi, którego poprosił o wzięcie udział w licytacji budynku i jego kupno za dziewięćdziesiąt tysięcy rubli (miał zrobić to w jego imieniu, ale w zupełnej tajemnicy). Poweselał bardzo, gdy służący przyniósł list od Łęckiego z zaproszeniem na jutrzejszy obiad, argumentując, że jego córka preferuje bliżej poznać nowego znajomego. Budynek miał być kupiony dla Wokulskiego, ale nie poprzez niego, gdyż figurantem na licytacji miał być Szlangbaum. Byli zdziwieni przypadkowym spotkaniem, lecz zaraz zawiązała się między nimi w dyskusja. Stach odjechał, nie podając terminu powrotu. Po powrocie wyznał przyjacielowi, że do Hopfera już nie wróci, ponieważ jest uczonym i ma na to papiery od petersburskich towarzystw naukowych.. Ponownie ożyły w nim siły witalne, nie liczyło się już nic, prócz rychłego ujrzenia Izabeli (dosłownie kolejny złoty biznes, proponowany w liście Suzina, któremu odpisał, że zgadza się, ale na spotkaniedo Moskwy przyjedzie dopiero w październiku). Opowiadał o niedzielach, gdy do prezesowej zjeżdżało się bardzo dużo gości. Wyjechali na grzybobranie. Podczas drogi baron jak zawsze był zauroczony narzeczoną, Starski znowu miał względy u pani Wąsowskiej, a Ochocki powoził zaprzęgiem i nadal umizgiwał się do Izabeli. Rozdział XII Pogodzeni małżonkowie. Wokulski z przyjemnością skorzystał z propozycji, zarezerwował dosłownie wagon salonowy, lecz jego szczęście popsuł dołączający do wycieczki Kazio Starski (jechał przez Karków do Wiednia). Ignacy Rzecki nie czuł się najlepiej, był zmęczony życiem, a jedyne swe nadzieje pokładał w Stachu Wokulskim i Napoleonie IV, do takiego stanu doprowadziło go odsunięcie od czynnego życia, jakim było dla niego prowadzenie sklepu (który Wokulski sprzedał Henrykowi Szlangbaumowi).
[107] [108] [109] [110] [111] [112] [113] [114] [115] [116] [117] [118] [119] [120] [121] [122] [123] [124] [125] [126] [127] [128] [129] [130] [131] [132] [133] [134] [135] [136] [137] [138] [139] [140] [141] [142] [143] [144] [145] [146] [147] [148] [149] [150] [151] [152] [153] [154] [155] [156] [157] [158] [159] [160] [161]