Lalka dla odważnych
Uczęszczał najpierw do Szkoły Przygotowawczej, a po pomyślnie zdanych egzaminach końcowych do Szkoły Głównej, którą rzucił po roku nauki i wyjechał do Irkucka. Milionów mu się zachciało czy kiego diabła!”. Po tych czynnościach Rzecki zapisywał w notesie plan dnia. Powoli zbudziła się w nim głucha tęsknota do tych krajobrazów, zatem postanowił, natychmiast po powrocie Wokulskiego, wyjechać gdzieś na pełne lato”...Tomasz Łęcki pochodził z rodziny, w której było kilku senatorów, a ojciec posiadał kiedyś miliony, pochłonięte później wydarzeniami politycznymi i podróżami. Do swojej dyspozycji miał dosłownie powóz. Na te słowa mężczyźnie wrócił cały zapał i siły. Po kilku dniach do Wokulskiego przeszedł Maruszewicz prosząc, w imieniu barona Krzeszowskiego, o pożyczkę pieniężną w zamian dając weksel. Poszedł na spacer nad Wisłę, gdzie rozważał sens osobistej miłości, zastanawiał się nad powodami zaproszenia na obiad oraz dodatkowo jak posiada się zachować i w co ubrać. Zjawił się o umówionej godzinie. Choć Rzecki był bardzo zły, Stanisław znalazł rozwiązanie. Poinformował ją o wynajętym pokoju, dał pieniądze na zagospodarowanie, na maszynę do szycia, i zapewnił, by o nic się nie martwiła (powiedział, ze bez wątpienia wynajdą się chętni na użytkowanie z ich krawieckich usług).
Ignacy zaczął domyślać się uczuć przyjaciela do arystokratki, pocieszała go jednakże w tym wszystkim koncepcja, iż: „Stach nie jest taki głupi”. Łęcki poprosił go o wypłacanie pięciu tysięcy procentu z góry, i poinformował, że nie będzie ich stać na planowany wyjazd do Paryża, wobec czego Wokulski zobowiązał się pokryć wszystkie koszty wspólnej podróży. Częstokroć odwiedzał go ojciec, zabierając mu zarobione pieniądze. Co się tam działo, dobrze nie wiem, bo najdziksze fantazje przebiegały mi po głowie... W dalszym mieszkaniu, zajmowanym przez baronową Krzeszowską, spotkali pana Maruszewicza. Wzruszony Rzecki w imieniu Wokulskiego umorzył im czynsz do października i na pożegnanie obiecał pani Stawskiej, że odszuka jej małżonka. W trakcie podróży wysłał zawiadomienie o swym przyjeździe do Suzina, i prosił, aby przyjaciel czekał na niego na dworcu w Paryżu. Pewnego dnia, będąc z wizytą u poznanych kobiet, Rzecki dowiedział się o zamiarze dystrybucji sklepu poprzez Wokulskiego. Po namowach starszego przyjaciela, wieczór spędził w towarzystwie pani Stawskiej. Wirski opowiedział subiektowi o zabawnej scenie eksmisji studentów w asyście komornika i ślusarza, odbywającej się przez okno. To wydarzenie spowodowało, ze bohater dostrzegł ślepy zachwyt Łęckiej podrzędnym skrzypkiem, do którego garnęły się wszelkie kobiety. Zamknął się w mieszkaniu na całe tygodnie, pragnąc tylko zapaść się pod ziemię, co wyznał odwiedzającemu go doktorowi Szumanowi.Podjął ostatnią decyzję rezygnacji z prowadzenia spółki do handlu ze Wschodem (mimo starań i próśb księcia, był nieugięty w swym postanowieniu, a kierownictwo powierzył Szlangbaumowi i Szumanowi, co spowodowało, że książę również od niej odstąpił). Rozdział XVI Pamiętnik starego subiekta.
[26145] [26146] [26147] [26148] [26149] [26150] [26151] [26152] [26153] [26154] [26155] [26156] [26157] [26158] [26159] [26160] [26161] [26162] [26163] [26164] [26165] [26166] [26167] [26168] [26169] [26170] [26171] [26172] [26173] [26174] [26175] [26176] [26177] [26178] [26179] [26180] [26181] [26182] [26183] [26184] [26185] [26186] [26187] [26188] [26189] [26190] [26191] [26192] [26193] [26194] [26195] [26196] [26197] [26198] [26199]