Lalka dla odważnych
Rozdział II Rządy starego subiekta Ignacy Rzecki od dwudziestu pięciu lat mieszkał w pokoiku przy sklepie, który poprzez ten czas kilkakrotnie zmieniał właścicieli. Rzecki wspomina, iż sam także został ukarany dyscyplinką: „Franc odmierzył jakiejś kobiecie za dziesięć groszy rodzynków.. Jego serce wypełniało szczęście z niespodziewanego powrotu wojaka. Mieszkał z córką Izabelą i kuzynką, panną Florentyną, kamerdynerem Mikołajem, jego żoną - kucharką i służącą Anusią.. Wraz z powiększeniem sklepu grono subiektów zasilił zasymilowany Żyd Szlangbaum (ciągle wytyka mu się jego pochodzenie). Poślubiła człowieka, który ją bił i był alkoholikiem. Pojechali do pałacu księcia, w którym zastali arystokratycznych przedsiębiorców, samych ludzi „z tytułami”. Słuchacze zadeklarowali się, że wchodzą z nim w spółkę. Obaj mężczyźni udali się w kierunku Łazienek. Doktor, zaskoczony udziałem przyjaciela w wyścigach, zgodził się. Bardzo zbliżył się do jej ojca, inni ludzie na około go zachwalali, a najbardziej prezesowa. Ignacy Rzecki był zdziwiony zaniedbywaniem pracy poprzez Wokulskiego na rzecz nagłego zainteresowania teatrem (analogicznie prawa się przedstawiała, o ile chodzi o innych subiektów i pana Obermana, nieoczekiwanych wielbicieli sztuki, którzy co wieczór też chodzili na przedstawienia).
Miał nadzieję sprzedać kamienicę za sto dwadzieścia tysięcy rubli (choć była warta siedemdziesiąt). Ignacy był oburzony łatwością, z jaką przyjaciel dał się omotać, nie czując ponadto, że się zatraca. Podczas rozmowy woźny zapowiedział pana Tomasza Łęckiego, zatem Ignacy opuścił pokój. Po wejściu służącego, proszącego w imieniu pana do gabinetu, Wokulski opuścił roześmiane towarzystwo. W efekcie nikt nie chciał przyjąć go do pracy: „Kupcy nie dali mu roboty, gdyż był uczonym, a uczeni nie dali mu też, ponieważ był eks-subiektem”. Pan Ignacy zastanawiał się nad sytuacją polityczną w Europie. Do Izabeli jednak żadne argumenty nie docierały, dla niej w każdym momencie kupiec był człowiekiem drugiej kategorii. Zaczęła czynić mu oczywiste nadzieje. Przez kilka następnych dni Wokulski dużo czasu spędzał na spacerach i rozmowach z Łęcką. Pewnego dnia, będąc z wizytą u poznanych kobiet, Rzecki dowiedział się o zamiarze sprzedaży sklepu przez Wokulskiego. Dowiedział się, że przyjaciel sprzedał sklep Szlangbaumom oraz o tym, że Ci śmieją się ze Stacha, który według nich na siłę wpycha się do salonów. Po namowach starszego przyjaciela, wieczór spędził w towarzystwie pani Stawskiej. Na pytanie o prawdziwość plotki o oświadczynach Stanisława, Izabela odpowiedział wymijająco: „może tak, ma możliwość nie”. Dostawała szkalujące anonimy, w których obrzucano ją najgorszymi epitetami. Wokulski, w przypływie nowej nadziej na wspólną przyszłe miesiące, natychmiast złożył wizytę ukochanej, wyznał skruchę i podarował medalion z próbką metalu od Geista, co było równoznaczne z oświadczynami, ze złożeniem swego losu w ręce panny Izabeli. Zaczął szantażować byłego szefa, iż jeśli zamierza wtrącić go do więzienia, to on popełni samobójstwo.
[11891] [11892] [11893] [11894] [11895] [11896] [11897] [11898] [11899] [11900] [11901] [11902] [11903] [11904] [11905] [11906] [11907] [11908] [11909] [11910] [11911] [11912] [11913] [11914] [11915] [11916] [11917] [11918] [11919] [11920] [11921] [11922] [11923] [11924] [11925] [11926] [11927] [11928] [11929] [11930] [11931] [11932] [11933] [11934] [11935] [11936] [11937] [11938] [11939] [11940] [11941] [11942] [11943] [11944] [11945]