Lalka dla odważnych
Radca opowiadał jak półtora roku temu, po czterech latach małżeństwa, Minclowa zmarła, zostawiając mężowi sklep i trzydzieści tysięcy rubli w gotówce (na tę sumę pracowały dwa pokolenia Minclów): „Ten natomiast, wariat, rzucił wszystko i pojechał robić interesa na wojnie. Stamtąd z ukrycia obserwował Izabelę , a oprócz tego krążących po kościele ludzi, jego wzrok przykuła młoda dziewczyna, klęcząca obok krzyża i rozdająca jałmużnę „dziadom”. Jej czas wypełniało organizowanie w swym lokalu schadzek dla zakochanych. Pewnego dnia dała znać, że Łęcka nazajutrz odwiedzi Łazienki wraz z hrabiną i prezesową, co niewymownie ucieszyło Stacha, ponieważ prezesowa, którą od wielkanocnego spotkania odwiedził już kilkukrotnie, darzyła go dużą życzliwością. Pani Meliton informowała, iż pan Maruszewicz, znajomy skłóconego małżeństwa, posiada zaproponować Stanisławowi zakup zwierzęcia, ulubieńca panny Łęckiej. Jego klacz wygrała, a zarobione na zakładach trzysta rubli złożył na ręce hrabiny Karolowej na rzecz ochronki. W pewnym okresie bohatera potrącił baron Krzeszowski. O trzynastej trzydzieści Wokulski był już Łazienkach (pani Meliton doniosła mu w liście, że Izabela będzie tam o czternastej). Nie wiedział jeszcze, jak bardzo się mylił… Rozdział XIX Pierwsze ostrzeżenie. Pan Rzecki po powrocie do sklepu zastał czekającego Mraczewskiego, rozprawiającego o tym, jak to można Wokulski straci kilkadziesiąt tysięcy rubli, nie wchodząc w biznes z Suzinem. Stanisław natomiast wychwalał wyjątkowość autorki listu, żadne słowa subiekta nie docierały do jego „prywatnego szczęścia”. W dodatku hrabina odradzała młodszej krewnej wyjazd do Paryża z Wokulskim, roztaczając przed nią wspaniałe perspektywy lata spędzonego na wsi z Kaziem. Podał się za plenipotenta pana Tomasza. Stach spędził u niego jeszcze trzy lata, w trakcie których Rzecki uczył go losów dynastii Bonapartych.
- Zatem żadna osoba nie zdecyduje się na próbę?!.. Spojrzałem. Dzięki zaproszeniu od pani Stawskiej, Ignacy miał pretekst do kolejnych odwiedzin. Kilka razy zmieniał pociągi, jakby chciał uciec od prześladującej go Izabeli. W przypływie myśli na temat Łęckiej, wmawiał sobie, że Starski, Ochocki, Rossi to jej kochankowie. Z w pewnych sytuacjach przyzwyczaił się do tego „dziwnego” miasta, dużo zwiedzał, chodził w najodleglejsze miejsca , a dodatkowo do teatru, kawiarni, muzeów. Zdziwiona nieobecnością swego galanteryjnego amanta przy powitaniu, Łęcka udała się na odpoczynek. Gdy ludzie poszli na sąsiednie wzgórze, a Wokulski wskazał kamień do napisu, Węgiełek opowiedział swemu dobroczyńcy i jego towarzyszce wzruszającą legendę o śpiącej królewnie. Na zakończenie opowieści Stanisław zapytał Izabelę: „Obudzisz się ty, moja królewno?”, a kobieta wymijająco odpowiedziała: „Nie wiem, ma możliwość”. Nie poddając się, cały czas planował związek głównego bohatera z córką pani Misiewiczowej. Inni ludzie zaczęli plotkować, iż była utrzymanką Stanisława. Po opuszczeniu pociągu błądził po nasypie wzdłuż stacji. Rozdział XIV Pamiętnik starego subiekta. Po powrocie dzień mylił mu się z nocą, stracił rachubę czasu. Rozdział XVII Relacja narratora w trzeciej osobie.
[17755] [17756] [17757] [17758] [17759] [17760] [17761] [17762] [17763] [17764] [17765] [17766] [17767] [17768] [17769] [17770] [17771] [17772] [17773] [17774] [17775] [17776] [17777] [17778] [17779] [17780] [17781] [17782] [17783] [17784] [17785] [17786] [17787] [17788] [17789] [17790] [17791] [17792] [17793] [17794] [17795] [17796] [17797] [17798] [17799] [17800] [17801] [17802] [17803] [17804] [17805] [17806] [17807] [17808] [17809]