13952 posadę

Lalka dla odważnych

Przeglądał towary w gablotach (spinki, rękawiczki, albumy itp przedmioty), żeby punktualnie o godzinie ósmej otworzyć drzwi wejściowe sklepu. Mógł tak leżeć godzinami: „Lecz im mniej wychodził, tym w większości wypadków marzył o jakiejś dalekiej podróży na wieś lub za granicę. Do lokalu rodziny Rzeckich przychodziło w zdecydowanej większości przypadków dwóch kolegów głowy rodziny: pan Domański (także woźny) i pan Raczek (miał stragan z zieleniną): „Prości to byli kobiety i mężczyźni (nawet pan Domański odrobinę lubił anyżówkę), niemniej jednak roztropni politycy”. Rzecki z sympatią wspominał swojego pierwszego pracodawcę: „Na każdą Wigilię Mincel obdarowywał nas prezentami”. Rozdział IV Powrót W deszczowe i śnieżne, niedzielne popołudnie Ignacy Rzecki grał na gitarze i rozmyślał nad rychłym powrotem Wokulskiego. Nie zapomniał również o tym, iż mężczyzna wraz ze swą córką miał w ich sklepie otwarty kredyt. Podróżowała po świecie, jadała ze srebrnych talerzy. Dla niej nie istniała nawet siła ciężkości, gdyż krzesła jej podsuwano, talerze podawano, ją samą na ulicy wieziono, na schody wprowadzano, na góry wnoszono”.. Po wylewnym podziękowaniu, Wokulski zawrócił. Gdy wrócił do sklepu, zastał baronową Krzeszowską, oglądającą neseserki. W następnej części rozmowy Karolowa zaprosiła bohatera do siebie na święcone, po czym mężczyzna pożegnał się i odszedł do bocznej nawy. Obecny na spotkaniu pan Łęcki, gorący zwolennik poczynań Stanisława, przedstawił mu młodzieńca ze swego rodu, Juliana Ochockiego. W drodze Ochocki opowiedział odrobinę o sobie.

Za parę dni do Lasku Bolońskiego zajechały powozy. Przywitał go pan Tomasz i powiedział, że sprzedaje kamienicę, bo lokatorzy nie płacą (myślał, że Wokulski nie wie o jego kłopotach finansowych). Stanisław się zgodził i obiecał, że tamten zarobi na tej lokacie i że procenty od kapitału (w szczególności wysokie) będzie otrzymywał co pół roku. Ignacy był oburzony łatwością, z jaką przyjaciel dał się omotać, nie czując prócz tego, że się zatraca. Na koniec rozmowy Łęcki zaciągnął jeszcze kredyt u Wokulskego na bardzo dogodny procent. Częściej odwiedzał go ojciec, zabierając mu zarobione pieniądze. Przy dogorywającej świeczce stał Wokulski. Stach i po tym nieszczęściu milczał, niemniej jednak osowiał jeszcze bardziej. W rozmowie z rządcą Wirskim (zdeklasowany obywatel ziemski , a dodatkowo żołnierz wojen napoleońskich) okazało się także, że analogicznie jak pan Ignacy, walczył kiedyś w bitwie pod Magentą i był bonapartystą. Rosjanin, szczęśliwy z przyjazdu wspólnika, zabrał zmęczonego Stanisława do hotelu, gdzie objaśnił szczegóły ich przyszłego interesu (Wokulski miał zarobić pięćdziesiąt tysięcy rubli). W jednym z nich Suzin donosił o przełożeniu sesji na godzinę dwudziestą, i prosił o załatwienie czekających petentów. Po powrocie do państwie, Wokulski otrzymał listowne zaproszenie od prezesowej do odwiedzin jej majątku w Zasławku. Gdy wybrali się razem na przejażdżkę konną, w trakcie której jednoznacznie dawała mu do zrozumienia, że darzy go względami, a on dosadnie urwał rodzący się romans – oburzyła się, kazała mu odjechać i przysłać do siebie Starskiego, który z pewnością spełni jej zachcianki. Rozdział V Pod jednym dachem. Ta rozmowa dostarczyła Stanisławowi energii. Do uszu Rzeckiego dochodziły liczne plotki o miejscu pobytu Wokulskiego.

[13897] [13898] [13899] [13900] [13901] [13902] [13903] [13904] [13905] [13906] [13907] [13908] [13909] [13910] [13911] [13912] [13913] [13914] [13915] [13916] [13917] [13918] [13919] [13920] [13921] [13922] [13923] [13924] [13925] [13926] [13927] [13928] [13929] [13930] [13931] [13932] [13933] [13934] [13935] [13936] [13937] [13938] [13939] [13940] [13941] [13942] [13943] [13944] [13945] [13946] [13947] [13948] [13949] [13950] [13951]