19307 ponadto

Lalka dla odważnych

Wokulski przez szkło butelek Na początku 1878 roku świat nękały liczne kwestie. W właściwie każdy wieczór w renomowanej jadłodajni zbierali się „właściciele składów bielizny i składów win, fabrykanci powozów i kapeluszy, poważni ojcowie rodzin utrzymujący się z prywatnych funduszów i posiadacze kamienic bez zajęcia” i rozmawiali zarówno na temat polityki jak o przyszłości sklepu. Pan Ignacy wspominał pokój ciotki, w którym wisiały fotografię świętych. Także pan Raczek był gotów wziąć go do siebie. Choćby był to sklep kolonialno-galanteryjno-mydlarski, to jego wnętrze było ponure. Toteż mój kapitał bez przerwy wzrastający był w ciągłym ruchu. Bywało, chodzę, jem, rozmawiam, myślę przytomnie, rozpatruję się w pięknej okolicy, dosłownie śmieję się i jestem wesół, a pomimo to czuję jakieś tępe ukłucie, jakiś drobny niepokój, jakąś nieskończenie małą obawę. Ignacy wziął klucze i obaj udali się do sklepu. Może mieć bardzo elegancką, ale jaką?. W ich rękach stalowe szyny zwijają się jak wstążki... Mimo wstawiennictwa Rzeckiego, Wokulski był nieugięty i na wolne miejsce przyjął pana Ziębę. Wraz z pięcioma towarzyszami przebrał się w chłopskie odzienie i udał na tułaczkę w kierunku Turcji.

Motywował swoją prośbę faktem, iż zaprosił już wszystkich przyjaciół na „sesję” powstającej korporacji do handlu ze Wschodem, w trakcie której Stanisław będzie gościem honorowym (chciano porozmawiać z nim o interesach). Potem od mecenasa dowiedział się o sumie, z jaką baronowa stanie do licytacji – sześćdziesiąt tysięcy rubli. Rozdział XIII Wielkopańskie zabawy. Na te wyrazu podniecona dama także nabrała preferencje do zagranicznego wojażu. Wskutek niepomyślnego obrotu spraw baronowa dostała spazmów i wściekłości. Ignacy był oburzony łatwością, z jaką przyjaciel dał się omotać, nie czując oprócz tego, że się zatraca. W swej relacji nie zapomniał podkreślić pomocy Stanisława. - Więc nawet jedna osoba nie zdecyduje się na próbę?!. Rosjanin, szczęśliwy z przyjazdu wspólnika, zabrał zmęczonego Stanisława do hotelu, gdzie objaśnił detale ich przyszłego interesu (Wokulski miał zarobić pięćdziesiąt tysięcy rubli). Geist pokazał Wokulskiemu swój wynalazek – metal lżejszy od powietrza, co bardzo zafascynowało bohatera. Opowiadał o niedzielach, gdy do prezesowej zjeżdżało się bardzo dużo gości. W trakcie koncertu Molinariego Wokulski odkrył niczym nieuzasadnioną fascynację Izabeli kiepskim artystą (nie odstępował go na krok). Pewnego razu Wokulski spotkałKazimierę Wąsowska. Gdy Krzeszowski przyszedł do Rzeckiego, chcąc odebrać zaległe pieniądze ze dystrybucji klaczy Wokulskiemu, na jaw wyszły malwersacje Maruszewicza przy pośredniczeniu w kupnie zwierzęcia (zawłaszczył dwieście rubli i sfałszował podpis barona). Kamieniarz wyznał, że od poznania tej tajemnicy, zmienił metodę traktowania Marianny. Stanął po stronie Dalskiego i poparł jego rozwodową decyzję, co wywołało w rozmówczyni oburzenie (uważała, że żona może romansować, a mąż nie posiada prawa sprzeciwu, twierdząc, że w ich środowisku wychodzi się za mąż dla pieniędzy, a nie z miłości).

[19252] [19253] [19254] [19255] [19256] [19257] [19258] [19259] [19260] [19261] [19262] [19263] [19264] [19265] [19266] [19267] [19268] [19269] [19270] [19271] [19272] [19273] [19274] [19275] [19276] [19277] [19278] [19279] [19280] [19281] [19282] [19283] [19284] [19285] [19286] [19287] [19288] [19289] [19290] [19291] [19292] [19293] [19294] [19295] [19296] [19297] [19298] [19299] [19300] [19301] [19302] [19303] [19304] [19305] [19306]